O trzech dobrych i tanich maskach do włosów | 2/3 | Serical Crema al Latte

sierpnia 06, 2014

Dziś pora na maskę, która jest ze mną najdłużej. Mowa oczywiście o produkcie z Kallos  Serical o jakże uroczej nazwie Crema al Latte. 


Nie zliczę już które to moje opakowanie tej maski. Gości ona u mnie od lat i bardzo chętnie do niej wracam. Opakowanie o pojemności 1000 ml wystarcza na długie miesiące stosowania (u mnie zazwyczaj raz w tygodniu). Kosztuje w granicach 12 zł i coraz lepiej z jej dostępnością - możecie ją kupić między innymi w Hebe.
Dlaczego tak bardzo ją lubię? Maska ta ma gęstą i treściwą konsystencję co przekłada się na jej dużą wydajność. Jeśli chodzi o efekty są one na prawdę dobre. Aplikuję ją pod czepek i ręcznik na umyte wcześniej włosy i zostawiam ją na minimum 20 minut. Włosy po je użyciu są bardzo dociążone, bardzo lejące i miękkie. Jednak efekt wygładzenia mnie nie satysfakcjonuje - ale ja generalnie mam spory problem z plączącymi się włosami i w tym aspekcie wymagam wręcz cudów. Efekty są długotrwałe co widzę szczególnie na moich przesuszonych do granic możliwości końcach. Włosy prezentują się lepiej przez dwa czy trzy kolejne mycia.
Ma ona też wady: ze względy na ciężką konsystencję łatwo obciążyć włosy jeśli nie spłuczemy jej dokładnie lub będziemy ją stosować za często/zbyt blisko skóry głowy. Dla mnie minusem jest też zapach. Jest piękny ale niestety zbyt intensywny więc trzymanie jej na głowie nie jest dla mnie męczarnią.
Jak widzicie - mimo minusów i wad warto docenić je zalety i skusić się chociaż na małe opakowanie by zobaczyć jak sprawdzi się na Waszych włosach. Chociaż wydaje mi się, że jest to tak popularny produkt że z pewnością już dobrze ją znacie :)



You Might Also Like

90 komentarze

  1. Ja lubię bardzo wersję zieloną, Keratin, fajnie sprawdziła się u mnie, jak i u młodszej siostry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wersji Keratin będzie jutro :D Też bardzo ją lubię :)

      Usuń
  2. Ja jestem w trakcie używania wersji zielonej ;) Tej jeszcze nie miałam, ale zamierzam wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zieloną też bardzo lubię. Jednak ta mleczna mocniej nawilża włosy i często po nią sięgam :)

      Usuń
  3. Mam ja od kilku miesiecy i troche mi sie juz przejadla ;|

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta Latte od dawna za mną chodzi :D Jednak taka duża pojemność mnie trochę odstrasza - chyba że kupię z koleżanką na pół :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mniejsze wersje są fioletowe i to nie ten sam skład :)

      Usuń
  5. Strasznie mnie kusi ta maska i jak wykończę swoje zapasy to z chęcią po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię tę maskę, jednak sama niewiele robi z moimi włosami. Za to w połączeniu z mąką ziemniaczaną i kilkoma innymi maskami, które solo kompletnie nic na moich włosach nie robią daje cudowny efekt. :) Ale po wykończeniu jej mam zamiar wypróbować Kallosa Banana i Color. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z mąką ziemniaczaną mówisz? :D

      Usuń
    2. mieszam czubatą łyżkę mąki ziemniaczanej i po czubatej łyżce tej maski, wersji silk i jeszcze jednej (której nazwy teraz nie pamiętam :D) i na włosy. To wszystko jest w mojej Niedzieli dla Włosów opisane, jak i efekt. :D Dzięki mące włosy są bardziej zdyscyplinowane. ;)

      Usuń
  7. uwielbiam, zużyłam już wiele tych gigantycznych opakowań, teraz używam różową wersję a w zapasach mam niebieską.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo :) Chyba pierwszy raz miałam z nią styczność jakieś 8-10 lat temu?

      Usuń
  8. Dla mnie najlepsza bomba proteinowa, dlatego nie stosuję jej za często. Ale moja mama uwielbia jej używać więc mamy jedno wielkie opakowanie i nie wiek kiedy je zużyjemy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie raz w tygodniu to maksimum ale sobie jej ilościowo nie żałuję ;)

      Usuń
  9. Jeśli efekty są długotrwałe to ja nie mam pytań :) Lece kupować! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam, ale poznam, muszę ! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie sprawdza się tylko jako baza do mieszanek, sama praktycznie nic nie robi z włosami. Ale kocham ją za cudowny zapach!

    OdpowiedzUsuń
  12. Słyszałam o niej, bo to bardzo popularna maska. Czytałam też, że ma podobno piękny zapach, ale narazie mam spory zapas kosmetyków do włosów i nie spieszy mi się, żeby ją wypróbować :) Warto w tym miejscu też napisać, że to nie jest maska Kallos, tylko Serical. Nigdzie na opakowaniu nie ma napisane, że maska jest Kallosem i nie ma jej też na stronie producenta :) Wszyscy mylnie nazywają ją Kallosem :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo lubiłam tę maskę, mnie zapach absolutnie nie przeszkadzał :) Teraz mam Kallos waniliowy i też jest fajna, właściwie bardzo podobna do niebieskiej, często stosuję ją jako odżywkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Waniliową miałam i średnio się u mnie sprawdzała :)

      Usuń
  14. Nigdy nie miałam nic z Kallosa, choć już przeczytałam epopeje o produktach tej marki. Muszę spróbować, bo również lubię takie treściwe mazidła:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie miałam jeszcze żadnej maski Kallosa, ale jak tylko zawitam do Lublina to się rozejrzę za nimi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo a mieszkasz gdzieś w okolicy? Podobno w okolicach dworca PKP są w sprzedaży :) No i w Hebe :)

      Usuń
  16. Ta mi bardzo obciążała włosy, ale Keratin lubię :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Tej nie miałam muszę sprawdzić, mam wersję zieloną keratin i całkiem fajnie się spisuje:) Wcześniej miałam różową silk i coś w niej było nie tak:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Też ją używam:) Mój chłopak bardzo lubi jej zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam ją, ale ma tak ogromną pojemność, ze nie wiem kiedy ją zużyję. /P.

    OdpowiedzUsuń
  20. Od kilku miesięcy używam wersji fioletowej - argan:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam małą ale u mnie się nie sprawdziła niestety :)

      Usuń
  21. To nie taka łatwa sprawa, ale jak niektórzy dojdą do wprawy, to tworzą tą metodą cuda! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. U mnie również ta maska ma swoje Vip-owskie miejsce od lat !! Jest baaardzo wydajna i radzi sobie z moimi gęstymi włosami ;))


    Obserwuję i zapraszam: http://beauty-iseverywhere.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. boję się takich gigantycznych opakowań, łatwo mi się nudzą

    OdpowiedzUsuń
  24. Moja pierwsza z masek Kallos, miałam 2 opakowania i na pewno jeszcze do niej wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Miałam ją i bardzo lubiłam, chociaż na razie nie planuję do niej wrócić bo tyle jest jeszcze na rynku masek do wypróbowania ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Stosowałam po tej masce kilka innych i ta zdecydowanie sprawdziła się u mnie najlepiej :))

    OdpowiedzUsuń
  27. Mam ją i uwielbiam przede wszystkim za zapach który dość długo utrzymuje się na moich włosach - do tego jest śmiesznie tania jak na swoją pojemność ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt :) Zastanawiam się jak będzie pachnieć wersja bananowa !

      Usuń
  28. Uwielbiam tę maskę za zapach i działanie na moje włosy. A jak dodam do niej sproszkowaną spirulinę, to już nic więcej na włosy nie muszę nakładać. Rewelacja.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja jej nie znam. Trochę przeraża mnie jej wielkość i nie mam dostępu do niej stacjonarnie:) No, ale może kiedyś.....

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie miałam ale muszę ja w końcu kupić, by osób ją zachwala:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Zastanawiam się nad nią poważnie,gdyż inne wersje kallosa u mnie się nie spisały.Z jednej strony bym ją kupiła,a z drugiej to się boje,ze będzie tak jak przy innych wersjach :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz ją zużyć do golenia nóg :D

      Usuń
  32. Mam waniliową, ale lubi obciążyć mi włosy. Zresztą większość masek mi to niestety robi...

    OdpowiedzUsuń
  33. Dużo dobrego krąży o niej ;) Też mam mocno suche końce, może czas wypróbować ją :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Przydałaby mi się. Też mam końce jak sloma...

    OdpowiedzUsuń
  35. Zastanawiałam się nad jej kupnem ale zrezygnowałam a szkoda bo mnie strasznie ciekawi
    Pozdrawiam♥

    OdpowiedzUsuń
  36. Jedni kochają, inni nie. Ja jeszcze nie miałam okazji wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  37. W niedzielę wybieram się po jakąś mniejszą wersję. :)

    OdpowiedzUsuń
  38. na temat tej maski mam bardzo dobre zdanie

    OdpowiedzUsuń
  39. mam zamiar zakupic zielona wersje tej maski :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Tej nie miałam ale używam Keratin i wydajność jest porażającą, szybciej się znudzi niż skończy :)

    OdpowiedzUsuń
  41. miałam tę maskę i byłam z niej zadowolona jednak tak duza pojemnosc potrafi sie znudzic :(

    OdpowiedzUsuń
  42. A ja jeszcze jej nie używałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. to również jedna z moich ulubionych masek ☺

    OdpowiedzUsuń
  44. Miałam jedno wielkie opakowanie, niestety pod koniec trochę męczyłam się z zapachem - dlatego chyba dobrze mieć jakiś zamiennik w zanadrzu, żeby się do niej nie uprzedzić po kilku tygodniach stosowania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja ją stosuję zamiennie z innymi bo nudzi się zapach straszliwie ;)

      Usuń
  45. Nigdy nie miałam tej maski. Zawsze przeraża mnie jej duża objętość ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Też lubię tą maseczkę. Pięknie pachnie i świetnie nawilża :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Tego Kallosa nie miałam i w sumie odstraszają mnie proteiny :D Moje włosy ich nie lubią ;D

    OdpowiedzUsuń
  48. Miałam ją, zapach pozostaje na włochach i na lato chyba by mi trochę przeszkadzał...ale fajny produkt muszę bliżej jesieni o niej pomyśleć....

    OdpowiedzUsuń
  49. Mam ją właśnie w użyciu - jestem nią zachwycona :D

    OdpowiedzUsuń
  50. Och, mój ulubieniec :) Co tutaj dużo mówić - ta maska jest świetna - ciekawy kosmetyk do zadań solo i świetna baza do tuningowania masek.

    OdpowiedzUsuń
  51. Kalos ma świetne maski i za nieduże pieniądze :)
    Tej jeszcze nie miałam okazji używać, obecnie mam arganową i jest boska !

    OdpowiedzUsuń
  52. tą mleczną wersję stosowałam i chętnie do niej wrócę, aktualnie korzystam z zielonej, która też świetnie się sprawdza :) maski kallos to zbawienie dla moich wiecznie przesuszonych włosów :)

    OdpowiedzUsuń