ULUBIONE #10

by - listopada 13, 2017

Ostatnie tygodnie sprawiły, że mój poziom zmęczenia sięgnął zenitu. Nadgodziny, remont... Eh. Padając na pysk miałam chwilę dla siebie wolałam poświęcić ją na mniej wymagające niż blog rozrywki (seriale!) jednak już wracam na dobre. Dlatego z niewielkim opóźnieniem chciałabym Wam pokazać porcję moich ulubieńców i opowiedzieć na ich temat słów kilka.


♡♡♡


Mimo, że peelingująca pomadka Sylveco nie spotkała się z moją szczególną sympatią, tak gdy tylko zobaczyłam, że producent wypuścił na rynek wariant miętowy nie mogłam mu się oprzeć... Wzięłam, kupiłam, zużyłam i bardzo ją sobie chwilę ale... to nie jest produkt peelingujący. Niby zawiera drobinki cukru ale jest ich tak mało, że nie mają zbyt wielkiej szansy by zadziałać. Jak okazało się (gdy dna dobiłam) cała ta cukrowa drobnica skumulowała się przy końcu opakowania i wtedy faktycznie właściwości zdzierające były przednie no ale, coś nie pykło. To nic. Bo pomadka okazała się być świetnym produktem pielęgnacyjnym i ochronnym. Pięknie odżywiała, lekko natłuszczała usta i pozwoliła mi bez większego uszczerbku przeżyć pierwsze chłody. Olejek miętowy nadał produktowi lekko miętowego smaku i aromatu, jednak był na tyle subtelny i ledwie wyczuwalny, że nie drażnił.


Kremy Tołpy darzę sporą sympatią. Używałam ich kilka i nie przypominam sobie żadnej wtopy. Po raz kolejny więc sięgnęłam po ich kosmetyk. Tym razem z oferty Biedronki, nie do końca dopasowany o rodzaju mojej (mieszanej skóry) bo zafundowałam sobie wersję bogatą do skóry suchej. Krem jest treściwy, wręcz tłusty. Pozostawia po sobie intensywną, mocno wyczuwalną warstewkę na skórze. Ale... jak pięknie regeneruje! Idealnie sprawdza mi się jako typowy 'ratunek' na przesuszania czy łuszczącą się po kwasach skórę. Jako krem codzienny to dla mnie zbyt mocny kaliber jednak używany co jakiś czasu sprawdza się świetnie. Dodatkowo używam go również do skóry szyi i dekoltu i widzę sporą poprawę w jej kondycji. 


Przyznam, że jestem bardzo rozczarowana, że gdy w końcu znalazłam przyjemny tonik z niewielkim stężeniem kwasów - czyli kosmetyk, który niby nic nie robi a mimo wszystko pięknie trzyma moja skórę w ryzach - zanim zdążyłam się nim nacieszyć na dobre został wycofany. Bielenda, dzięki. Aczkolwiek na temat ich esencji w wersji do skóry mieszanej nie mogę powiedzieć złego słowa. To świetny tonik codziennego użytku, który nie podrażnia a dodatkowo delikatnie nawilża skórę.


Yves Rocher bardzo zapunktowało u mnie swoimi balsamami do ciała. Które to z typowym balsamem mają  niewiele wspólnego. To typowe gęste, treściwe masełka na bazie masła shea, które pięknie nawilżają, odżywiają i regenerują skórę pozostawiając na niej przyjemną treściwą ale nie lepką warstewkę. Zapachy zachwycają. Są przyjemne, wyważone, intensywne. Cena regularna to dla mnie przegięcie (powyżej 40 zł za 150 ml) jednak YR słynie ze swoich promocji i na takiej je zdobyłam. Było warto.

Yves Rocher - jak kupować tanio

Po paśmie wtop jeśli mowa o kremach do rąk ostatnio trafiam na same perełki. Jedną z nich był lawendowy, odżywczy krem do rąk O'Herbal. Pomijając kwestię rewelacyjnego zapachu to kosmetyk o świetnej jakości. Był treściwy ale szybko się wchłaniał i świetnie radził sobie z moją skórą z dużą tendencją do przesuszeń. Nie jest drogi, kupicie go w większych Rossmannach i o ile dla mnie to nadal odrobinę zbyt lekki kaliber na zimę (moja skóra w tym okresie wariuje) tak na pewno będę chciała do niego wrócić w przyszłości.


Mam ostatnio szczęście, jeśli mowa o produktach do włosów. W poprzednim poście wychwalałam Wam odzywkę Elseve Magiczna Moc Glinki tak dziś chwalić będę jej drogeryjną konkurencję czyli nawilżającą odżywkę Pantene. Która to świetnie nawilża i zmiękcza włosy a w najmniejszym stopniu ich nie obciąża. Mam wrażenie, że po jej użyciu nie dość, że moje kłaki są o niebo przyjemniejsze w dotyku tak i wizualnie prezentują się po prostu lepiej. Jak za kosmetykami Pantene nie przepadam tak ich trzy minutowa nowość okazała się godna uwagi.

ULUBIONE #9


Znacie któryś z tych produktów? Jestem ciekawa czy również wzbudziły u Was pozytywne uczucia ;)

You May Also Like

13 komentarze

  1. A ja bardzo nie lubię kremów Tołpy :c Strasznie mnie po nich wysypuje. Dobrze jednak, że u Ciebie się sprawdzają :) Jeśli chodzi o balsamy z YR to bardzo polecam te z Karite :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaciekawiłaś mnie tą 3 minutową odżywką, bo też nie przepadam za Pantene, ale może jednak warto wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kokosowy balsam do ciała bardzo mnie zaciekawił <3

    OdpowiedzUsuń
  4. nie znam nic, ale balsam YR i pomadka Sylveco mnie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  5. lawendowy krem pewnie bym kupiła :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam odżywkę - ale jeszcze nie używałam, więc się nie wypowiem.
    Dotychczasowe produkty Pantene dobrze się u mnie spisywały

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam esencję z Bielendy, która i mnie przypadła do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam.nic, ale masełka z YR chętnie poznam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię esencje z Bielendy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawi mnie ta maska Pantene. Produkty z tej firmy służą moim włosom. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Spodobał mi się balsam-masło, chociaż cena dość spora ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kokosowy balsam to zdecydowanie coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Esencja Bielendy bardzo fajnie mi służyła ;)

    OdpowiedzUsuń