Przegląd NOWOŚCI | niedobitki lipca 2017 ;)

sierpnia 01, 2017

W tym miesiącu jeśli o zakupach mowa zdecydowanie dominowała u mnie firma Yves Rocher o czym pisałam w poście na temat tanich zakupów. Ale na tym się nie skończyło, a jakże by inaczej. Mam Wam do pokazania jeszcze garść nowości kosmetycznych i sporą gromadkę produktów z gatunku 'pierwszej potrzeby', które to wyszły mi w czasie ostatnim a których to zapasy na kolejne miesiące postanowiłam poczynić.


Mus do mycia ciała Nivea w wariancie malina&rabarbar pojawił się już na blogu w moim zestawieniu myjadeł do ciała. Pisałam Wam, że mam chęć na kolejny wariant zapachowy czyli cytryna&moringa więc zbyt długo nie zwlekałam. Od marki Nivea dostałam też do przetestowania kolejny egzemplarz poprzedniego wariantu. Od przybytku głowa nie boli ;)

W  Rossmannie odkryłam nowy wariant żeli pod prysznic Alterra o zapachu truskawki. Kliknęłam zamówienie w sklepie online i szczerze się rozczarowałam - potraktowali mnie żelem z nasionami chia. Nie ubolewam nad tym jakoś szczególnie ale wolałabym, żeby w przypadku braków wysyłali maila a nie pakowali inny zapach tej samej marki (co zdarzyło mi się już w przypadku mydeł i żeli Isana). No nic. Zobaczymy ile to warte, żeli z tej firmy jeszcze nie używałam.


Na pianę do kąpieli Organic Shop czaiłam się już od jakiegoś czasu jednak nie po drodze było mi do Natury. Dotarłam do niej w końcu i od razu skierowałam swoje kroki w kierunku półki z produktami do kąpieli. I mam. I mam wrażenie, że zbyt wiele po tym kosmetyku się spodziewałam aczkolwiek to tylko mocno pierwsze wrażenie, bo póki co porzuciłam kąpiele na rzecz prysznica i użyłam ją zaledwie raz.

W temacie marki Organic Shop pozostając skusiłam się też na ich mus do ciała o zapachu ylang-ylang&neroli. Mus musu pod względem formuły nie przypomina ale zapach ma przedni. Kwiat gorzkiej pomarańczy to zdecydowania moja bajka chociaż w wydaniu tej firmy wydaje się być podejrzanie cytrynowy ;)

Krem do rąk Ziaja otrzymałam jako gratis do jednego z zamówień. Niekoniecznie się nim jaram ale dam mu szansę.


Chusteczki do demakijażu Alterry katowałam dość mocno, gdy dostępne były jeszcze w starej szacie graficznej. Po mojej udanej przygodzie z chusteczkami Cien i powrocie do tej formy demakijażu postanowiłam je sobie przypomnieć. Mam nadzieję, że to tylko zmiana 'ubrania' bo jakościowo niegdyś były świetne i używałam je z przyjemnością. Hurtowo ;)

Lano-maść Ziaja to czysta lanolina w teorii przeznaczona do pielęgnacji brodawek sutkowych dla mam. Ja przygarnęłam ją z myślą o pielęgnacji ust bo dwa otworzone przeze mnie ostatnio kosmetyki okazały się być mniejszą i większą wtopą :<

Jako, że od zakupów kolorówki stronię kupiłam tylko jedną, potrzebną mi niebawem rzecz mianowicie puder Wibo Fixing Powder. To moje drugie opakowanie i mimo, że mam do niego niewielkie ale - chłodny odcień - tak z drogeryjnych pudrów sypkich jest moim numerem jeden.


Dwie 'nowości' marki Pharmaceris S czyli kremy z filtrem. Wariant z SPF 30 jest mi już znany i bardzo miło go wspominam, SPF 50+ to  faktycznie dla mnie nowość. Kosmetyki otrzymałam, zdecydowałam się na te konkretne pod kwasowe kuracje jesienią :)


Depilacja. Temat nieczęsto poruszany na moim blogu bo od dłuższego czasu kupuję w kółko to samo. Krem do depilacji? Tylko Bielenda. Wosk do brwi? Tylko Joanna. Golarki? Gilette Venus Embrace. Chociaż tym razem 'zaszalałam' i kupiłam też wkłady Swirl i Spa Breeze na próbę ;)


'Wyszły' mi pasty do zębów codziennego użytku. Elmexy znaczy. Więc kupiłam kolejne dwie tuby wersji pomarańczowej i kuszącą mnie od dłuższego czasu fioletową nowość, która jak widzicie poszła już w ruch. No i mam wrażenie, że częściej będę zdradzać klasyka bo bardzo przypadła mi do gustu. Chciałam też wypróbować pastę z uwaga, uwaga... inteligentnym wapnem :D Intel CaLC produkcji Tołpy. Gdybym zastała w sklepie pełnowymiarowe opakowanie to bym je nabyła niestety znalazłam tylko tego malucha. Mam wrażenie, że jest podobna do fioletowego Elmexa i pewnie też zagości u mnie nie raz.

Kolejny sztyft Dove, tym razem o zapachu gruszki. Przy obecnych upałach poczyniłam zdradę i przerzuciłam się na niezastąpionego Old Spice jednak 'na co dzień' sięgam właśnie po Dove. Są niesamowicie delikatne dla skóry i chronią przyzwoicie gdy tylko żar nie leje się z nieba. To mój piąty (?) kupiony z rzędu egzemplarz.


W temacie higieny jamy ustnej zostając moje dwa ulubione płyny do płukania ust. Od lat jest ze mną fioletowy Listerine, który do tej pory jest moim numerem jeden. Numerem dwa jest płukanka Colgate o herbaciano-cytrynowym aromacie, którą upodobałam sobie w ostatnim czasie ze względu na jej 'ciekawy' smak i przyzwoite właściwości odświeżające.

Znacie któryś z tych produktów? Jak wrażenia? :)


You Might Also Like

20 komentarze

  1. Widzę dużo fajnych nowości, na które nawet sama bym się chętnie zdecydowała! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze do tej pory nie udało mi się upolować pudru Wibo, jak już uda mi się o nim pamiętać to jest niedostępny ;

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że jesteśmy miłośniczkami tego samego kremu do depilacji z Bielendy :) Jakiś czas temu była wyprzedaż w Kauflandzie i za pudełko płaciłam magiczne 4 złote. Mi pasta z Tołpy tak średnio przypadła do gustu, wolę Elmexa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wczoraj dotarł do mnie mus z Nivea, muszę go otworzyć. Z Wibo używam teraz pudru ryżowego i jestem całkiem zadowolona. Od kilku dni myślę o zamówieniu z Pharmaceris. Na pewno kupię kosmetyki do pielęgnacji skóry głowy, ale wciąż zastanawiam się nad filtrami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam produkty Pharmaceris i Elmex i bardzo sobie je chwalę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sztyft gruszkowy kocham <3 piankę nivea rabarbarową też 😍 ej ja bym się wkurzyła o ten żel alterry...

    OdpowiedzUsuń
  7. uwielbiam musy Nivea, ciekawi mnie depilacji Bielenda

    OdpowiedzUsuń
  8. Piankę rabarbarową mam i ja ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawa jestem jak ci się spodoba ten żel, bo ja mam limonkowy, wczoraj zaczęłam - jak dla mnie jest fajny

    OdpowiedzUsuń
  10. Filtr hydrolipidowy bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Same smaczki ;) Płukanki do ust zapamiętam, bo jestem nałogowym "płukaczem" :D Nie potrafię już tylko umyć zębów. Wciąż szukam najlepszego płynu. Czasami Listerine jest dla mnie za mocny i strasznie piecze mnie w język, aż łzy lecą :)

    OdpowiedzUsuń
  12. czytałam wiele dobrego o chusteczkach Alterry, muszę je wypróbować

    OdpowiedzUsuń
  13. Musy mnie kuszą, a co do żelu Alterra to chamsko ze strony Rossmanna, że dali coś innego..

    OdpowiedzUsuń
  14. Lano-maść jest wszędzie chwalona ale u mnie szczerze mówiąc średnio się sprawdziła. O wiele lepiej wspominam pomadkę z peelingiem z Sylveco niż akurat tą maść.

    OdpowiedzUsuń
  15. Znam piankę Nivea, ale nie podeszła mu ze względu na niveowy zapach. Puder Wibo znam i lubię. 😊

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetne zakupy, dużo fajnych dobroci muszę spróbować tego płynu colgate :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Lano maść u mnie również służy do ust, aczkolwiek polecam matkom karmiącycm na sutki - sprawdza się równie dobrze :)
    muszę spróbować płynu colgate - namówiłaś mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Inteligentny wapń, heheeh - ludzie to mają wyobraźnię :) Piankę chcę koniecznie!

    OdpowiedzUsuń