projekt DENKO | zużycia lipca 2017

lipca 23, 2017


Dla urozmaicenia w pokazywaniu Wam kolejnych nowości pora na zużycia ;)

♥ ulubieniec
★ fajne
☆ mniej fajne


♥ Łagodzący olejek do demakijażu marki Vianek zdobył moje serce szybko i skutecznie. Był niesamowicie łagodny i świetnie radził sobie z demakijażem. Jeśli macie wrażliwą skórę, lubicie zapach różanej konfitury i nie macie obaw przed stosowaniem olejów bez emulgatora kupujcie śmiało.

♥ Kolejny ogromny ulubieniec i trzecia (szalenie wydajna) butla za mną. Oto i tonik hibiskusowy Sylveco. Używam go i jako tonik i jako produkt do włosów - pod olejowanie oraz do nawilżania skóry głowy. Uwielbiam jego żelową formułę, piękny zapach i niewygórowaną cenę za świetną jakość. Kolejny kosmetyk wart powrotu.

★ Glinka plus olej to moje ulubione połączenie maseczek-samoróbek więc gotowiec Sylveco nie mógł mi się nie sprawdzić. Łagodząca maseczka do twarzy Vianek pięknie nawilżyła, odżywiła i uspokoiła skórę pozostawiając na niej delikatną olejową powłoczkę. Raczej do niej nie wrócę (nienawidzę masek w saszetkach) jednak świetnej jakości odmówić jej nie mogę a i patrząc na krótkie terminy ważności może to i lepiej, że producent zaoferował taką a nie inną formę podania.

♥ Rokitnikowa pomadka ochronna Sylveco to mój pewniak do którego wróciłam. Jest świetna. Odżywia, natłuszcza i zmiękcza usta. Ma jedną (nie)wielką wadę - barwi moje usta na wściekle pomarańczowy odcień więc stosuję ją wyłącznie w domu.

★ A po za domem używałam brzozową pomadkę ochroną z betuliną Sylveco i o ile uważam, że pod względem efektu jest ciut słabsza niż wersja rokitnikowa tak względem większości pomadek jakie mamy na rynku i tak wybija się na prowadzenie w moim prywatnym rankingu. I jest bezbarwna :D


♥ Moje przypadkowe, spore odkrycie czyli peeling-maska Perfecta, który oczarował mnie od pierwszego użycia. Kosmetyk łączy w sobie działanie delikatnego ale skutecznego peelingu enzymatycznego i oczyszczającej maseczki glinkowej. Gdy tylko uda mi się uszczuplić zapasy powrót obowiązkowy.

Stimuserum Lirene było całkiem przyzwoitym kosmetykiem o odrobinę lepiej, żelowej formule z zawartością stabilnej formy wit. C. Systematycznie używane sprawiło, że skóra odzyskała zdrowy koloryt i wizualnie prezentowała się lepiej niż przed aczkolwiek nie jest to rzecz, która mimo całej swojej przyzwoitości zafunduje efekt 'wow'.

☆ Mniej udane ogniwo czyli krem-żel Vitamin Energy Lirene. Nie mogłam się z nim dogadać, irytowała mnie jego formuła, nie widziałam niemal żadnego działania. Zużyć zużyłam, krzywdy nie zrobił ale to zdecydowanie nie był kosmetyk dla mnie.


♥ Lakier do włosów Taft Ultimate to jeden z dwóch lakierów jakie toleruję. Jego niemal sucha formuła nie oblepia moich cienkich włosach jednocześnie produkt świetnie utrzymuje w ryzach moje baby hair sterczące na wszystkie możliwe strony.

♥  Kolejne przypadkowe odkrycie. Tym razem z Lidla. Odżywka do włosów After Sun Cien była treściwa i lekka jednocześnie, pięknie nawilżała i dociążała włosy, miała przyjemny zapach, była dość wydajna i śmiesznie tania. Żałuję, że to limitka jednak skuszę się za jakiś czas na ich odżywkę dostępną w regularnej ofercie.

☆ Kupowanie oczami czyli szampon do włosów farbowanych Nature Moments Schauma. Świetne jednak nie do końca funkcjonalne opakowanie (za duży otwór dozujący produkt) i zawartość, którą polubiły moje włosy ale skóra głowy już niekoniecznie. Nie było tragedii jednak na dłuższą metę lekko przesuszał mi skórę głowy. Zapach był przyjemny ale spodziewałam się czegoś więcej. Jak na tani szampon drogeryjny był całkiem ok jednak znam od groma lepszych kosmetyków.


Olejkowe serum do dłoni Lirene może i mnie nie zachwyciło ale okazało się być przyjemnym kremem 'do torebki'. Miało przyjemny zapach i lekką, szybko wchłaniającą się formułę. Całkiem nieźle radziło sobie z codziennym nawilżeniem od mycia do mycia jednak jeśli macie bardzo suche dłonie i szukacie kremu-petardy to zdecydowanie polecam Wam wariant regenerujący tego producenta, który jest moim niekwestionowanym ulubieńcem.

★ Kocham zapach kwiatu tiare więc nie mogłam nie polubić żelu pod prysznic Yves Rocher. Jakościowo wypada przyzwoicie - dobrze się pieni i nie przesusza dodatkowo mojej i tak suchej skóry. Był też dość wydajny, nie jest drogi (na promocjach wszelakich) i mam kolejnych dziesięć butli tych żeli w domu ;)

♥ Drobiny piachu w kremie. Peeling Dr Irena Eris Resort Spa był fantastyczny. I miał cudowny zapach powietrza po deszczu. Oszczędzałam go jak mogłam (teraz oszczędzam balsam z tej serii :D) ale wziął i się skończył.

You Might Also Like

16 komentarze

  1. Znam tylko tonik z sylveco i uwielbiam go <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Hibiskusowy tonik do twarzy miałam i wywołał on u mnie mieszane uczucia. Z jednej strony doskonały produkt, który od razu polubiła moja skóra, z drugiej strony trudność w aplikacji z uwagi na dość gęstą konsystencję. Nie wiem czy jeszcze kiedyś po niego sięgnę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę sięgnąć po tonik i pomadke Sylveco, już długo za nimi chodzę ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Kojarzę tylko Schaumę, której szampony całkiem lubię, najbardziej wersję siedem ziół, choć nie aż tak bardzo jak Garnier Fructis Fresh :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lirene bardzo lubię i mam ochotę na produkty Dr Irena Eris :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja właśnie zakupiłam brzozową pomadkę, bo to była jedyna, której nie znałam od Sylveco. Ciekawa jestem jak się spisze, bo rokitnikowa była słaba....

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajne produkty, nie miałam okazji jeszcze ich używać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Peeling-maskę Perfecty wpisałam na moją wish listę po Twojej recenzji ;-) Niezłe zużycie w tym miesiącu! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie tonik z Sylveco okazał się totalnym niewypałem, a serum z Lirene mam, ale jeszcze nie używałam :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta maska-peeling Perfecty intryguje mnie,jak znajde to kupie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. nic z tego denka nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne denko. Zwłaszcza, że nie są to produkty o małych pojemnościach :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Serum Lirene C+D chcę przetestować i peeling Perfecty też mnie kusi...

    OdpowiedzUsuń
  14. Motywujesz do przygotowania kolejnego denka na blogu ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. olejek do demakijażu mnie zainteresował

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale extra pomysł z tymi symbolami!

    OdpowiedzUsuń