Przed użyciem wstrząsnąć! | LIRENE| Płyn micelarny z olejkiem rycynowym


Dziś zapraszam Was na słów kilka na temat przyzwoitego płynu micelarnego o dwufazowej formule.


Płyny micelarne zostały u mnie zdeklasowane na rzecz mleczek czy olejków już jakiś czas temu. Nie odrzuciłam ich totalnie, jednak nie są to kosmetyki na których opieram mój codzienny demakijaż. A jeśli już sięgam po tego typu produkt zwracam dużą uwagę na jego formułę - ulubiłam sobie naturalne płyny z rodziny Sylveco (są ciut treściwsze od wody) a używany przeze mnie (z powodzeniem!) ubiegłego roku olejkowy Garnier sprawił, że i nowość Lirene postanowiłam na mojej twarzy wypróbować.

Z teorii. Mamy tu do czynienia z wielką, pękatą butlą o pojemności 400 ml. Cena regularna to 20 zł. Szata graficzna jest całkiem w porządku dodatkowo dwie fazy (wizualnie, choć nie tylko) robią swoją robotę.


Czy ten płyn jest tłusty? Podejrzewam, że część potencjalnych klientów zada sobie to pytanie przed zakupem. No i tu pojawia się kwestia składu i obietnic. Fakt, micel zawiera olejek rycynowy jednak główne skrzypce grają w nim silikony i gliceryna. A te sprawiają, że zamiast tłustej, oblepiającej powłoki otrzymujemy produkt przyjemnie jedwabisty i satynowy. Wacik z tymże płynem po skórze sunie gładko i przyjemnie, więc jeśli macie ten sam problem co ja - podrażnienie skóry od pocierania płatkami kosmetycznymi - powinnyście być ukontentowane.

Mieszanie dwóch faz nie należy do irytujących. Dodatkowo płyn nie rozwarstwia się zbyt szybko więc opada opcja potrząsania butelką (a raczej butlą) co chwilę. Produkt nie jest typowym płynem dwufazowym - od tych wydaje się być zdecydowanie bardziej płynny, co za tym idzie - lżejszy. Osobiście śmiało wykonuję nim demakijaż twarzy bez uczucia obciążenia skóry.  Zaznaczam jednak że po pozbyciu się makijaż zmywam twarz żelem. Bo zostawianie tego typu kosmetyku na twarzy mi się nie widzi ;)

Micel ten pod względem skuteczności nie zawodzi. Fakt, nie używam kosmetyków wodoodpornych jednak z moim codziennym (czasem dość intensywnym) radzi sobie bez większego problemu. I w przypadku makijażu twarzy ale również z tuszem czy kreską na oku. O cieniach nie wspominając.

Nie zaobserwowałam poprawy kondycji rzęs, nie zauważyłam pogorszenia stanu skóry aczkolwiek nadmienię, że nie używam go regularnie. Zwróciłam za to uwagę na jego bezzapachową formułę i dużą łagodność.

Podsumowując. To przyzwoity kosmetyk do demakijażu za przyzwoitą cenę. Szczególnie w promocji o które nietrudno.  Plus za duże opakowanie, długi termin przydatności (9 ms) i dobrą wydajność. Rzecz warta uwagi :)


You May Also Like

7 komentarze

  1. Ciekawy, chociaż skład nie od końca mnie przekonuje. Wolałabym coś bardziej naturalnego..

    OdpowiedzUsuń
  2. polubiłam go, choć skład faktycznie daleki do ideału ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiedziałam, że marka wypuściła taki produkt. No niestety już tak jest, że mieszkając z granicą jestem w tyle z produktami rodzimych marek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam tego produktu, ostatnio do zmycia makijażu używam pianki tess ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam go, ale jakoś mnie zbytnio nie kusi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie kusi mnie, choć może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń