projekt DENKO | zużycia czerwca 2017

by - czerwca 23, 2017


Pora na podsumowanie moich czerwcowych zużyć. Do końca miesiąca pozostało dni kilka jednak zdecydowanie nic już w tym miesiącu zużyć mi się nie uda więc korzystając z chwili czasu przychodzę do Was z moim comiesięcznym podsumowaniem :)

★ fajne
☆ mniej fajne 


★ Odżywcze mleczko do demakijażu Vianek
Ultra delikatne chociaż bardzo skuteczne. O przyjemnej lejącej jednak treściwej formule i niesamowitym zapachu spójnym z całą odżywczą serią kosmetyków tej firmy. Jak pozbędę się chociaż części zapasów z tej kategorii wrócę do niego bez wahania.
Odżywcze mleczko do demakijażu Vianek (recenzja)

Chusteczki do demakijażu Cien 
Używałam ich tylko do twarzy i sprawdziły mi się świetnie. Były mocno nasączone i porowate, przez co skutecznie rozprawiały się z makijażem. Nie podrażniały i miały szalenie przyjemny zapach nieprzesłodzonego grejpfruta.

Tonik nawilżający Natura Estonica Bio
Tani i dobry. Oczyszczał, odświeżał, delikatnie nawilżał. Nie powodował żadnych dodatkowych atrakcji, miał funkcjonalne opakowanie z otwarciem 'na klik' i przyjemny, kwiatowy, niemęczący zapach.
Tonik odmładzający Natura Estonica Bio (recenzja)

Energetyzujący żel do mycia twarzy Vitamin Energy Lirene
Przyjemny, mocno pieniący się żel o intensywnym pomarańczowym zapachu. To kosmetyk z gatunku tych intensywnie oczyszczających jednak nie wysuszał ani nie ściągał skóry. Zużyłam z przyjemnością.
Linia kosmetyków Lirene Vitamin Energy Pro C + D (recenzja)




★ Szampon Johnson's Baby Bedtime
Niby zwykły szampon ze średnim składem ale... okazał się być niesamowicie fajny. Pięknie pachnie, dobrze oczyszcza, nie przesusza włosów i skóry głowy. Ma przyjemną, gęstą formułę, jest tani jak barszcz i dobrze dostępny. Mam dwie kolejne butle i to zdecydowanie nie będzie koniec. Znalazłam kolejnego ulubieńca w tej kategorii.

 Nawilżający szampon do włosów Iceveda
Wtopa. O ile poprzedni szampon tego producenta jaki używałam szybko zdobył moje serce tak ten nie przypadł mi go gustu. Był zbyt delikatny i nie do końca dobrze radził sobie z myciem. Zużyć zużyłam wrócić do niego nie wrócę.
Szampon zwiększający gęstość włosów Iceveda (recenzja)

Emulsja zakwaszająca Stapiz
Trzecia ogromna butla (zużyta przeze mnie w połowie) najlepiej świadczy o mojej sympatii względem tego kosmetyku. Ma przyjemny, winogronowy zapach i lekką ale nie przelewającą się przez palce konsystencję. Delikatnie nawilża, ułatwia rozczesywanie i nie obciąża. Jest śmiesznie tania i ma wygodne opakowanie z pompką.

★  Eliksir odżywczy Magiczna moc olejków L'Oreal
Rok używania jednego i tego samego kosmetyku to dla mnie zdecydowanie za dużo ;) Ale świadczy to tylko i wyłącznie o jego niesamowitej wydajności. Robił swoją robotę, miał bardzo przyjemny zapach i nie obciążał mi włosów. Podobała mi się jego formuła przypominająca suchy olejek. Niby w pewnym momencie nie mogłam już na niego patrzeć ale... sama nie wiem czy do niego nie wrócę ;)
L'Oreal Magiczna moc olejków Eliksir odżywczy, olejek w kremie (recenzja)

★  Lakier do włosów Volume Lift Syoss
To jeden z dwóch lakierów, które moje włosy tolerują. Rozpylany na włosy jest suchy przez co nie zostawia na nich niemal żadnej warstwy. Nieźle radzi sobie z utrzymywaniem fryzury, jest tani, dobrze dostępny więc zdecydowanie do niego wrócę co też czynię od paru lat (gdy w ogóle po lakiery sięgam). Kolejna butla czeka :)

 Lakier do włosów Fullness Taft
Mokry, oblepiający, dający na moich bardzo cienkich włosach efekt przyklapu i oblepienia. Zużyłam w bólach i będę się trzymać od niego (jak i innych wariantów Tafta za wyłączeniem wersji Ultimate) z daleka.



★ Żel do mycia ciała Johnson's Bedtime
Żel pod prysznic Orginal Source
Żel pod prysznic Nivea Cream Care (zgubiłam opakowanie ;))
Żel pod prysznic Be Beauty
Wszystkie cztery polubiłam. Nie siały spustoszenia na mojej skórze (najlepiej pod tym względem wypadł Jonhson's Baby) i miały przyjemne zapachy. Do wszystkich wróciłabym z przyjemnością z różnych względów ale po szczegóły zaproszę Was do odrębnego posta, którym im poświęciłam. Pozwolę sobie jednak uprzedzić, że używałam ich równolegle od dłuższego czasu - nie potrafię zużyć czterech żeli w ciągu miesiąca mimo jakże częstego mycia ;))
Przegląd żeli pod prysznic #3

Antyperspirant Fa Soft&Control
Takie tam przyjemnie pachnące psikadło, które nie podołało obecnym upałom. Na chłodne dni był całkiem w porządku jednak mam nieodparte wrażenie, że nie ogarniam takiej formy antyperspirantów. Bo zużywam je stanowczo zbyt szybko. 


 Krem-maska do rąk Comfort+ 10% Shea Bielenda
Jakie to było rozczarowanie! Spotkałam się z bardzo dobrymi opiniami na jego temat, producent obiecywał bogatą formułę i co? Jestem na nie. Krem jest lekki, pozostawia na skórze lekko mokrą warstewkę i z moimi dłońmi nie robił nic. Zużyłam go do stóp z efektem marnym i więcej do niego nie wrócę.

★ Masło do ciała Farmona
Totalny hit. Masło jest treściwe i jedwabiste, nakłada się bez problemu, pozostawia na skórze otulającą powłoczkę jednak skóra się po nic nie lepi. Pięknie nawilża i delikatnie odżywia. Ma niesamowicie przyjemny zapach. Na pewno w przyszłości do niego wrócę a lada dzień pojawi się jego recenzja.

Nawilżający balsam do ciała Atopis
Bardzo dobry produkt pod względem działania jednak aplikacja już nie do końca mnie przekonała. Balsam mazał się po skórze i ją bielił, potrafił ubrudzić pidżamę i w ogóle był upierdliwy w stosowaniu. Znam równie dobre balsamy, które są mniej problematyczne.
Atopis NovaClear+ nawilżający balsam do ciała, żel do mycia twarzy i ciała (recenzja)

Olejek w balsamie Nivea
Fajne to! Zdecydowanie nie jest to produkt do bardzo suchej skóry i nie byłabym w stanie oprzeć na nim całej mojej pielęgnacji ale jako szybko wchłaniający się (całkowicie) lekki balsam na dzień zdecydowanie dawał radę. Zapach nie do końca przypadł mi go gustu i gdy będę chciała po niego sięgnąć w przyszłości to zdecydowanie po pozostałe wersje.
Olejek w balsamie Nivea (pierwsze wrażenie)

To był dobry miesiąc pod względem pozbywania się miliona otwartych butli na wykończeniu. A jak tam u Was? :)

You May Also Like

13 komentarze

  1. Właśnie sobie uświadomiłam jak dawno nie używałam kosmetyków OS :]

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam jedynie żel do mycia twarzy Lirene ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoje denko robi wrażenie, takich wyników nie miałam od kilku dobrych miesięcy. Jestem bardzo ciekawa zapachu żelu Orginal Source, ostatnio kompletnie zapomniałam o tej firmie.

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie denko w tym miesiącu będzie wyglądało podobnie. Jako§ sporo mi się tego zużyło 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Tych produktów akurat nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pokaźne denko :) mam olejek w balsamie Nivea. Nie szaleję na jego punkcie tak jak niektóre blogerki, ale krzywdy też nie robi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak zawsze pokaźnie :D ja też lubię ten olejek w balsamie no żel pod prysznic johnsons, jednak ze względu na skład dziecku tego nie użyję :/ od oliwki mały dostał mega uczulenia... niestety. Zapach ma cudny ta seria :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe produktu ;-) Znam jednak jedynie żel z Lirene... I nawet go lubię :')

    OdpowiedzUsuń
  9. Niezłe denko! Właśnie kończę mleczko Vianek i mam podobną opinię, łagodne a skuteczne!

    OdpowiedzUsuń
  10. Znam jedynie lakier z Syossa i na nieszczęście ten krem z Bielendy. Widzę, że też się na nim zawiodłaś ;c

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam ten olejek z Loreala i go lubię :)

    OdpowiedzUsuń