Moja obecna PIELĘGNACJA WŁOSÓW | CZERWIEC 2017

Dziś o pielęgnacji włosów cienkich, podatnych na obciążanie i zniszczonych na końcach ;)


   W przypadku szamponów zależy mi przede wszystkim na połączeniu dobrych właściwości oczyszczających z łagodnością. Bo myję głowę codziennie. Ostatnio poszalałam z ilością otwieranych na raz produktów i tak oto gości u mnie szamponów cztery.

   Ulubieńcy? Johnson's Beby Bedtime szampon na dobranoc. Pomijam kwestię zapachu na punkcie którego ostatnio szaleję. To po prostu przyzwoite myjadło po którym moja skóra jest w dobrej formie a włosy są względnie miękkie i puszyste. Drugim z produktów, który moim zdaniem warty jest uwagi to szampon do wrażliwej skóry głowy Eo Labolatorie. Jak na produkt naturalny świetnie się pieni, dobrze doczyszcza i rozpieszcza skalp swoją delikatnością.

   Dwa kolejne produkty są w porządku aczkolwiek mam do nich lekkie zastrzeżenia. Schauma Nature Moment z maliną i olejem słonecznikowym na dłuższą metę delikatnie przesusza mi skórę. Nie powoduje łupieżu, nie robi krzywdy włosom jednak po paru dniach używania go solo moja głowa domaga się czegoś delikatniejszego. To i tak sukces bo z szamponami (i odżywkami też) tej firmy mam tak złe skojarzenia, że mimo, iż zapach (super!) i butla kusiły  podeszłam do niego jak pies do jeża. Nie jest źle ale od zachwytów jestem daleka. Podobnie zresztą jak w przypadku (o dziwo!) szamponu nawilżającego z różą i lotosem Iceveda. Kupiłam go ze względu na zapach i moją udaną przygodę z emulsją do włosów tej firmy jednak to nie to. Niby szampon myje, włosy po jego użyciu są przyjemnie miękkie, skóra głowy dobrze na niego reaguje ale po kilku dniach samodzielnego używania mam wrażenie, że włosy zaczynają być obciążone i bez wyrazu. Oba te szampony używane za zmianę - bomba :D

szampon zrównoważony do włosów przetłuszczających się Eo Labolatorie (recenzja)
szampon zwiększający gęstość Iceveda (recenzja)


   W odżywkach do spłukiwania szukam przede wszystkim lekkich i nieobciążających formuł. Dlatego też od dłuższego czasu (to moje trzecie! opakowanie) prym wiedzie u mnie emulsja zakwaszająca Acid Balance Stapiz. Jest tania, wielka (zawsze dzielę się z mamą), ma wygodne opakowanie z pompką i przyjemny, winogronowy zapach. Mimo zawartości kwasów owocowych nie przesusza mi włosów nawet używana codziennie.

    Jednak gdy nadchodzi znudzenie szukam alternatyw i tym razem pokusiłam się o odżywkę z edycji limitowanej Cien - After Sun Hair Treatment. Nie zawiodła. Jest ciut treściwsza niż wcześniej wymieniony Stapiz jednak zachowuje się na moich włosach równie fajnie, delikatnie je nawilżając i ułatwiając rozczesywanie bez obciążania.


   Z racji używania lekkich produktów do spłukiwania a posiadania suchych na końcach włosów nie obejdzie się u mnie bez produktów na końce. Od barrrdzo długiego czasu jest ze mną eliksir odżywczy Magiczna moc olejków L'Oreal. Ma przyjemną, lekką konsystencję podobną do suchych olejków i niesamowicie przyjemny, orientalny zapach. Co do działania nie mam do niego zastrzeżeń, jednak najzwyczajniej w świecie już mi się znudził więc sięgnęłam po olejek orientalny Marion w wariancie nawilżającym z migdałem i dziką różą. Pachnie świetnie, działanie po pierwszych użyciach nie zawiodło.

   W ostatnich tygodniach rzadko sięgam po odżywki bez spłukiwania. A raczej stosuję je zamiennie do wyżej wymienionych olejków. Bo moje włosy są w podejrzanie dobrej formie i nie potrzebują używania tych dwóch kosmetyków na raz. Jednak wzmacniająca emulsja płucnica&amla Icevedy gości w mojej łazience. To już trzeci wariant tego typu kosmetyku tego producenta jaki używam i kolejny, który nie zawodzi. Aczkolwiek na tle wariantów róża&lotos i malina&jaśmin wypada jednak najsłabiej pod względem zapachu.

→ eliksir odżywczy Magiczna moc olejków L'Oreal (recenzja)
emulsja nawilżająca do włosów róża&lotos Iceveda (recenzja)


    Olejowanie włosów to jedna z moich ulubionych metod pielęgnacji. Nie dorabiam do tego procesu większej ideologi (nie dla mnie spanie w oleju ;)) jednak przynajmniej raz w tygodniu staram się nałożyć na godzinę przed myciem olej. Szukając czegoś ciekawego - moje włosy wolą mieszanki niż czyste oleje (za wyłączeniem konopnego) - wybór padł na olejek relaksujący do masażu (ciała) Bani Agafii. Po pierwsze dlatego, że bazuje na oleju lnianym, po drugie - bo zawiera olej z melisy a ten pachnie bosko (esencja do kąpieli Totalny Relaks Kneipp *-*). I ten zakup okazał się być strzałem w dziesiątkę. Olej jest leciutki, pięknie się zmywa jednocześnie wyraźnie wygładza i zmiękcza włosy. Równie dobrze sprawdza się w pielęgnacji ciała ;)

    Niedawno skusiłam się też na masło do ciała Biolove. Czyli mieszankę masła shea i oleju ze słodkich migdałów. Docelowo planowałam tuningować nim zbyt słabe produkty do pielęgnacji ciała jednak nie byłabym sobą, gdyby nie nałożyła go na włosy. Nie dość, że sam proces trzymania oleju na włosach  jest ultra przyjemny ze względu na przyjemny zapach wanilii (swoją drogą trochę przypomina mi waniliowe gumki do ścierania z lat dziecięcych a nie 'żywą' wanilię) to na dodatek cudownie dociąża moje cienkie pióra.

odżywczy olejek do włosów Vianek (recenzja)


   W teorii to cudo powinno zaliczyć już kosz bo minął termin jego przydatności od otwarcia w praktyce wychodzę z założenia, że skoro nie stosuję go na skórę głowy a na martwy włos jeszcze ze mną pobędzie. Jak używam szampon rewitalizujący Mila? Mieszam go pół na pół z odżywką przed myciem, nakładam na 'ombre' (u mnie to wspomnienie po rozjaśnieniu włosów na całej długości aczkolwiek mam wielki odrost), zostawiam go na około 10 minut następnie standardowo myję głowę i odżywiam włosy. W porównaniu do innych znanych mi szamponów z typowej drogeryjnej półki ten bije je na głowę. Ilość barwnika w nim zawartego jest tak duża że rozprawia się z żółtym odcieniem szybko i skutecznie. Nie sprawdzał się jednak u mnie do typowego mycia - przesuszał mi skórę głowy a moje dłonie po 2 minutach mycia przypominały zabarwieniem skórę smerfa ;)


   Wszelkie produkty do 'stylizacji' mają u mnie za zadanie ogarnąć moje wiecznie pojawiające się na głowie baby hair. W dni gdy totalnie odmawiają współpracy i tworzą aureolę (;)) sięgam po Volume Powder Taft. Nie do końca sprawdza mi się on do nadawania objętości gdy włosy są dłuższe niż typowy krótki bob jednak bezapelacyjnie potrafi ujarzmić wszelakie antenki gdy mam ochotę na kucyka lub koczka.

   Na co dzień sięgam jednak po lakiery i o ile Syoss Volume Lift jest moim ulubieńcem (ze względu na suchą formułę) tak z Taft Fullness dogadać się nie potrafię i uważam, że podobnie jak 90% lakierów na rynku nie ma on racji bytu w przypadku włosów tak cienkich jak moje.


You May Also Like

21 komentarze

  1. Olejki Marion niestety strasznie wysuszyły mi końcówki włosów przy dłuższym stosowaniu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nastrajasz człowieka pozytywnie... :P

      Usuń
  2. U mnie niestety Shauma okazala sie bublem, moj skalp jest bardzo wymagajacy. Bardzo ciekawe kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja skóra głowy też często szaleje, znam ten ból :<

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy zestaw kosmetyków, zaintrygowałaś mnie emulsją zakwaszającą, chyba dam jej szansę i tak jak Ty podzielę się nią z mamą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby jest dostępna w mniejszej pojemności ale średnio się opłaca (zamawiam online). A moja mama jest z niej zadowolona tak samo mocno jak i ja :D

      Usuń
  4. Szampon niwelujący żółty odcień mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli rozjaśniasz włosy to serdecznie polecam!

      Usuń
  5. Uwielbiam to serum z L'oreal !

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie ostatnio najlepiej spisuje się odżywka lniana z Klorane.Z Twojej pielęgnacji znam tylko Johnson's.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio patrzyłam co tam mają ciekawego w aptece. Lniana powiadasz? :D

      Usuń
  7. Z tej serii Elseve miałam olejek w kremie, ale był wielkim bublem.

    OdpowiedzUsuń
  8. a myślałam, że ja używam dużo kosmetyków do włosów:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubiłam ten olejek z Marion :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiedziałam, że Cien ma taką ładną serię kosmetyków!

    OdpowiedzUsuń
  11. właśnie dzisiaj pozbyłam się opakowania po Eco Lab, ale wariant z awokado i zastanawiałam się którym się teraz bliżej zainteresować. No i chyba znalazłam odpowiedź :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Letnia odżywka Cien bardzo mnie zaciekawiła! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten malinowy szampon pięknie pachnie, ale u mnie nie działa zbyt dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ciekawe kosmetyki. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. mam miniaturę tego eliksiru z L'oreal, ale jeszcze jej nie ruszyłam :) muszę się w końcu za nią wziąć :)

    OdpowiedzUsuń