Lawenda czy krem Nivea? | FARMONA | HERBAL CARE my nature | masło do ciała | lawenda z mleczkiem waniliowym

by - czerwca 26, 2017

Masło do ciała. Typ kosmetyku, który od zawsze darzę ogromną sympatią a który ostatnio porzuciłam na rzecz mleczek i balsamów. Postanowiłam sobie tę formę nawilżania przypomnieć sięgając po produkt rodzimy, o kuszącym mnie lawendowym (i różanym, mam drugi w zapasach ;)) zapachu.

Kto śledzi moje poczynania wie, że zaskarbił sobie moją sympatię o czym wspominałam w przedostatnich ulubieńcach.


Opakowanie to klasyczny plastikowy słoik z metalowym wieczkiem. Szata graficzna jest szalenie estetyczna. Pojemność 200 ml kosztuje 12-18 zł. Cenowo wypada więc bardzo korzystnie.


Masło to posiada przyjemną, zbitą formułę. Jak na masło przystało. Jednocześnie czuć, że produkt bazuje na olejach (masło shea) bo gładko sunie po skórze w momencie aplikacji. Nie jest to jednak produkt tłusty. Wydaje się być przyjemnie jedwabisty, pozostawia po sobie delikatną acz wyczuwalną powłoczkę jednak nie klei się. Właściwości pielęgnacyjne są świetne. Masło funduje konkretną dawkę nawilżenia i odżywienia także najbardziej suchym partiom skóry.  Producent obiecuje nam długotrwały efekt i coś w tym jest. Gdy użyję je wieczorem nawet po porannym prysznicu przy olaniu po nim pielęgnacji moja (bardzo sucha) jest we względnie dobrej formie przez cały dzień. Nie pojawia się nieprzyjemne i znane mi dobrze uczucie dyskomfortu i ściągnięcia. Dodatkowo balsam nie podrażnia i mogę śmiało aplikować go po depilacji.

Rozczarował mnie (początkowo) jednak zapach. Na hasło lawenda zaświeciły mi się oczy i spodziewałam się intensywnie kwiatowego aromatu. No nie. Zapach tego masła to dla mnie mieszanka kremu Nivea i kamfory, podbity aromatem olejku lawendowego. Nie żeby był zły - jest super i bardzo uprzyjemnia mi stosowanie ale lawenda to lawenda a tu...

Podsumowując. To świetny kosmetyk. O przyjemnej formule, świetnych właściwościach pielęgnacyjnych  i niezwykle przyjemnym zapachu. Produkcji krajowej, o niewygórowanej cenie. O ile myślę, że do niego w przyszłości wrócę tak cieszy mnie zapas wersji różanej i mam nieodpartą chęć zakupu wariantu buriti. Kto wie jak to pachnie? ;)


You May Also Like

10 komentarze

  1. Właśnie kończy mi się mój balsam do ciała, więc z chęcią kupię i wypróbuję to lawendowe masełko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajny produkt.
    super blog! już obserwuję ;)
    zapraszam: https://anastyle14.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ja również, mam chęc na to masło :)

      Usuń
  4. Akurat nie lubię typowego zapachu lawendy, więc tutaj mogłabym być zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  5. Akurat za zapachem lawendy nie przepadam, ale na buriti też mam ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo lubię to masło, używam też do pielęgnacji dłoni i stóp :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jakoś za zapachem lawendy nie przepadam, ale inną wersję może i sama bym wypróbowała :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie przepadam za zapachem lawendy ani Nivea, ale inne wersje zapachowe tej serii przejrzę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie sprawdzę inne wersje tego masełka :)

    OdpowiedzUsuń