Czy to już przyjaźń? | NIVEA | olejek w balsamie | kwiat wiśni i olejek jojoba

Dziś o kolejnym pierwszym wrażeniu (o ile mogę tak powiedzieć o kosmetyku, którego pół butli już zużyłam ;)) na temat produktu do pielęgnacji ciała mianowicie o olejku w balsamie (pomysłodawcy nazwy należą się gratulacje :D) marki Nivea.



   Produkt ten jest nowością na rynku jednak bez problemu kupicie go między innymi w Rossmannie za 19 zł (200 ml) lub 23 zł (400 ml). Od czego są jednak promocje ;) Balsam występuje w czterech wariantach zapachowych: kwiat wiśni (mój), róża, kakao i wanilia. Oraz w dwóch pojemnościach. Dla każdego coś dobrego. Opakowanie? Takie se. Nie jest źle ale zdecydowanie ten bladoniebieski odcień mi nie leży. Ceniąc sobie klasykę dużo bardziej podoba mi się ich granatowa odsłona. Nie przyczepię się jednak do funkcjonalności - otwór dozuje odpowiednią ilość kosmetyku, nic się nie leje, opakowanie się nie brudzi.

   Olejek w balsamie? A cóż to jest i jak to wygląda. Ani to olejek, ani to balsam ;) Jak dla mnie produkt ten ma formułę delikatnego, lekkiego mleczka. Aplikacja jest szybka a balsam gładko sunie po skórze.



   Jestem posiadaczką skóry suchej. Mniej (rzadziej) lub bardziej (niestety, częściej). Uczucie ściągnięcia, totalnego przesuszu i innych atrakcji nie jest mi niestety obce. Nie jest to dla mnie ogromnym problemem. Lubię używać balsamy! Im bogatsze i bardziej treściwe tym lepiej. Wszelkie filmy i ochronne kołderki (za wyłączeniem uczucia klejenia) są u mnie jak najbardziej pożądane.

   Mam jednak ten problem, że o ile w pielęgnacji wieczornej balsamy, masła czy mleczka są u mnie na porządku (co)dziennym tak strasznie nie lubię smarować się czymkolwiek rano. Prób robiłam wiele, od wielkiego dzwonu (w sezonie letnim) sięgam po olejki nakładane na wilgotną jeszcze skórę jednak wszystkie produkty kremowe tak niemiłosiernie mnie irytują że mimo, iż powinnam je używać tak balsamom mówię zazwyczaj 'nie'. Jakie więc było moje zaskoczenie gdy wysmarowałam się tym kosmetykiem i po jakichś 15 minutach zaobserwowałam, że na skórze nie mam nic. To chyba pierwszy balsam, który wchłania się do matu (jakkolwiek głupio to nie zabrzmi) i pozostaje na skórze zupełnie nie wyczuwalny.

   Jeśli potrzebujecie kosmetyku, który zregeneruje waszą skórę to nie ten typ produktu. To delikatny, lekko nawilżający balsam, który zdejmie ze skóry uczucie ewentualnego ściągnięcia i przyjemnie wygładzi skórę. Mimo zawartości alkoholu w składzie spokojnie mogę aplikować go na świeżo ogolone nogi - nie piecze. No i nie przesusza.

   Fanką kwiatu wiśnie nie jestem (ależ marudzę!). Ale w odsłonie Nivea mi nie wadzi. Jest ledwie wyczuwalny (chyba, że wsadzicie nos w skórę) odrobinę kwiatowy, ma w sobie ciut ze słodyczy. Nie kłóci się w żadnym stopniu w perfumami.


   Poprawny. To najlepsze określenie tego kosmetyku. Myślę, że lepiej sprawdzi się (używany solo) w przypadku skór mniej wymagających niż moja. Będzie też świetną opcją dla osób, które nie lubią używać balsamów do ciała ze względu na warstwę jaką pozostawiają one na skórze. Czy do niego wrócę? Do tego wariantu niekoniecznie ale przy okazji jakieś promocji chętnie capnę wariat kakaowy lub waniliowy - to zdecydowanie bardziej 'moje' aromaty.

Miałyście okazje go używać? :)

You May Also Like

9 komentarze

  1. Ja również uwielbiam te balsamy !

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam go wlasnie kiedy robi sie cieplo :) Ja juz jeden zużyłam hihihi

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam go i jest całkiem ok. Nie ogarniam tylko tego alkoholu w składzie. Dla mnie jest zupełnie zbędny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam go, ale kusi mnie spróbowanie go latem ;) Też mam niestety mocno wymagającą skórę, ale też stosowanie ciężkich maseł latem to dla mnie katorga, więc takie lekki balsamik to zawsze jakaś opcja ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam wersję z różą i również uważam, że ten balsam to średniak niestety. Poza tym alkohol w kosmetyku, który ma nawilżać to dla mnie przesada. Ogólnie cały skład też nie powala na kolana. Można go zużyć, ale ja bym do niego nie wróciła :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja akurat fanką wiśni jestem ogromną więc mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Testuje właśnie ten ,po prostu to uwielbiam

    OdpowiedzUsuń