Kolorowy PROJEKT DENKO (recenzje)

Pisanie o kolorówce idzie mi jak po grudzie. Moje plany opisywania używanych przeze mnie kosmetyków na bieżąco zazwyczaj realizuję tak, że opinie na temat kosmetyków pojawiają się... przy okazji pokazywania zużyć :D W większości przypadków tak jest i tym razem ;) Zapraszam Was więc na kolorowy projekt denko z ostatnich czterech miesięcy. Część kosmetyków zużyłam w całości, część powinna już zaliczyć śmietnik mimo niecałkowitego zużycia co też (z ulgą) uczynię.


SKIN 79 SUPER + BB GOLD
To moje pierwsze podejście do azjatyckich kremów BB. Kupiłam set miniatur nastawiając się, że odcień 'orange' zostanie tym najlepszym. No guzik prawda. Okazał się być zbyt ciemny, za to 'gold' w którym pokładałam najmniejsze nadzieje to niemal strzał w dziesiątkę. Ten krem ma niesamowicie przyjemną, treściwą formułę, przyzwoite lekkie krycie i przyjemne, niemal mokre wykończenie. Jest dość trwały, nie ściera się a w ciągu dnia wygląda po prostu dobrze. Potrzebuje jednak konkretnego przypudrowania. Jest dla mnie ciut za ciemny jednak jasny puder załatwiał sprawę. Mam ochotę na pełnowymiarowe opakowanie ale popularność Misshy sprawia, że najpierw wypróbuję właśnie ją - a nuż okaże się być jeszcze lepsza. Denko oszukane - zostało mi go jeszcze na parę użyć ale nie chce mi się go trzymać do następnego posta :P

INGRID PODKŁAD IDEAL FACE
Miał być to wielki powrót po latach - bo kiedyś bardzo go lubiłam. A na dodatek producent wprowadził do swojej oferty nowe, jasne kolory. Kolor nie do końca mi pasował (miałam najjaśniejszy) bo był dla mnie zbyt neutralny pod względem odcienia a moja skóra wybija mimo swojej jasności ewidentnie żółte tony. Dodatkowo nie wiem czy producent majstrował coś przy składzie czy zmieniły się moje potrzeby i oczekiwania jednak było... gorzej niż źle. Zgubiło się gdzieś dobre krycie, sam podkład był podejrzanie ciężki i źle leżał na skórze. Używałam go do mieszania z innymi podkładami, zużyłam niewielką część i więcej z nim walczyć nie będę.

AA PODKŁAD MAKE UP SATIN
Podobnie jak i Filler bardzo odpowiadał mi jego jasny, żółty kolor (najjaśniejszy), naturalne wykończenie i lekkie krycie, które raczej ujednolicało odcień skóry niż przykrywało ewentualne niedoskonałości. Miał jednak wadę nie do przeskoczenia - żenującą trwałość. Powrotu nie będzie. A szkoda.



MAYBELLINE KOREKTOR AFFINITONE
Nie ogarniam dlaczego cieszy się tak dużym powodzeniem bo mnie nie zachwycił. Nie podobał mi się jego kolor (najjaśniejszy, a jakże by inaczej) bo wybijał różowe tony. Krycie było średnie, nawet w kierunku słabego. No i formuła... jak dla mnie zdecydowanie zbyt sucha. Ok, może w porównaniu do True Match L'Oreala nie było aż tak źle jednak mimo wszystko wolę kamuflaż z Catrice bo ten może i jest dosyć suchy jednak ma dobre krycie a i lepiej współpracuje z treściwymi kremami po oczy.

LIRENE KOREKTOR NO DARK CICRCLES
Jakby by to ująć. Sama formuła korektora była naprawdę spoko. Był leciutki, mimo wszystko coś tam zakrywał  i nosił się niezwykle komfortowo. Mam jednak dwa ale. Po pierwsze - jeden odcień, ciemny oczywiście. Po drugie - brokat. Zdarzało mi się go używać, nie powiem, że nie ale... większość wyrzucam.

MY SECRET TRANSPARENTY PUDER SYPKI
To jeden z tych produktów, które nie zachwycają a do których wracam ;) Jest tani jak barszcz, jaśniutki z lekko żółtymi tonami, drobnozmielony, o ładnym lekko satynowym wykończeniu. Szczególnie dobrze sprawdzał mi się do przypudrowania korektora pod oczami Nie utrwala na cały dzień i na pewno nie poradzi sobie z tłustą skórą jednak... bardzo go lubię. I pewnie kupię kolejny.



MAYBELLINE TUSZ THE LIFT VOLUM' EXPRESS
Doświadczenie nauczyło mnie, żeby omijać szerokim łukiem promowane tusze tego producenta. Bo powodują u mnie większy lub mniejszy dramat. Jednak te najtańsze sprawdzają się naprawdę przyzwoicie. Ten egzemplarz miał klasyczną szczoteczkę z włosia o moimi ulubionym, wygiętym kształcie. Dobrze wyczesywał rzęsy, wydłużał je i nie sklejał. Niestety dość szybko zgęstniał.

MY SECRET TUSZ CREATE YOUR LASHES
Przyjemna silikonowa szczoteczka z jednej strony z dłuższymi włoskami świetnie radziła sobie z wyczesywaniem rzęs. Efekt był jednak bardzo naturalny. Niestety - trwałość tuszu wołała o pomstę do nieba i po może kilkunastu użyciach więcej podejść do niego nie planuję.

 (w kolejności ze zdjęcia wyżej)

SMART GIRLS GET MORE TUSZ 4D
Diabelnie czarny dający na rzęsach efekt firanek. Niestety totalnie nietrwały a na dodatek jak już zaczął się rozmazywać to tak z przytupem, na pół twarzy ;) Zużyłam chyba ze trzy opakowania gdy chciałam poczuć się jak człowiek, który ma rzęsy a nie trzy włoski na krzyż jednak no... powrotu już nie będzie.

LOVELY TUSZ CURLING PUMP UP
Klasyka. Świetny trwały tusz, który pięknie wyczesywał rzęsy. Jednak na przestrzeni lat coraz krócej zdatny jest do użycia bo wysycha w tempie błyskawicy więc mimo całej mojej do niego sympatii - odpuszczam.



ESSENCE KREDKA DO OCZU LONG LASTING
Moja ulubiona kredka. Kiedyś namiętnie kupowałam czarną, teraz przerzuciłam się na brąz. Jest miękka, dobrze napigmentowana, trwała i świetnie się rozciera. Muszę kupić kolejny egzemplarz.

BELL WOSK DO BRWI
Mam następny co chyba najlepiej świadczy o mojej sympatii do tego kosmetyku. Wosk ma piękny chłodny jednak stosunkowo jasny odcień (blondynka), jest trwały i wygląda bardzo naturalnie. Kosztuje to to dychę w Biedronce, wystarczył mi na cztery miesiące, nie planuję zmian w tym zakresie.

CATRICE KREDKA DO BRWI
Najjaśniejszy odcień był ciepły i jasny - gdy większość moich włosów była rozjaśniona i ciepła świetnie z nimi współgrał (chłodniejsze odcienie mimo chłodnych w kolorze włosków wyglądały źle). Sama kredka nieszczególnie mnie zachwyciła bo była jakaś taka twarda, kolor nakładał się nierównomiernie i w ogóle za dużo było z nią zachodu. Jednak braku wydajności jej nie zarzucę bo katowałam ją dłuuuugo a wywalam niemal całą.

MAYBELLINE CIEŃ W KREMIE COLOR TATTOO
Żółty. Nakładany palcem był okropny. Używałam go intensywnie gdy miałam w posiadaniu mini gąbeczkę W7 bo z nią dogadywał się świetnie. Ani Blend It, ani pędzle czy co gorsza palce nie były w stanie nałożyć tego produktu tak by wyglądał na powiece znośnie.

BELL CIEŃ W KREMIE WANTED 
Ciemny, szary odcień kupiony z myślą, by używać go jako bazę pod smokey. Wszystko fajnie tylko, że ja takich makijażu praktycznie nie noszę :D Jakościowo był zdecydowanie lepszy niż poprzednik jednak zapomniałam go dokręcić i wyschnął.




YVES ROCHER WODA PERFUMOWANA MOMENT DE BONHEUR
Ukochany zapach o którym pisałam w recenzji. Kolejny flakon w użyciu.

GUERLAIN WODA PERFUMOWANA SHALIMAR
Jakbym miała wolne dwie stówy na zbyciu to... dołożyłabym kolejną i kupiła La fille de Berlin Lutensa :P Shalimar jest ładny, nawet bardzo, orientalny, trwały, niezwykle kobiecy i 'z pazurem' jednak nie czuję chęci zakupu flakonu.



YVES ROCHER LAKIER DO PAZNOKCI
Producenta trochę poniosło nazywając ten odcień różowym brązem bo to to kakao zwykłe ale... bardzo ładne. A jakościowo ich lakiery uwielbiam - mają świetne pędzelki a dwie warstwy dają pełne krycie.

SALLY HANSEN TOP COAT INSTA DRI
Najlepszy z najlepszych. I zmian w tym zakresie nie planuję. Fakt, obecnie męczę Essie Good to Go jednak trzy zapasowe opakowania Insta czekają na swoją premierę :P


Uf, udało się. Jestem ciekawa czy znacie coś oprócz tuszu z Lovely? :D

You May Also Like

35 komentarze

  1. Miałam tylko ten żółty tusz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tuszu z Lovely nie znam ;) Ale znam Insta Dri z Sally Hansen - bardzo go lubiłam! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A u mnie tusz lovely się nie sprawdził... ale co do tuszów maybelline zgadzam się. Te collosal (czy jakoś tak), dla mnie beznadzieja! Każdy. A tańsze tej firmy, nie raz cudeńko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam Colossal, miałam One by One, miałam The Falsies - jeden gorszy od drugiego :D

      Usuń
  4. Znam wode perfumowaną Ives Rocher :) zaciekawił mnie wosk do brwi Bell :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto go wypróbować - u mnie sprawdza się świetnie :))

      Usuń
  5. Miałam kilka z Twoich produktów i zgadzam się z Twoją opinią w ich przypadku. O reszcie z zaciekawieniem przeczytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. korektory z Lirene i Maybelline właśnie używam, lubię je bardzo pomimo tego, że nie są idealne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze nie były, M. zużyłam niemal w całości, L. niestety już dobijał terminu PAO a z moimi oczami jednak wolę nie ryzykować ;)

      Usuń
  7. Insta dri uwielbialam, ale z cieni Maybelline jestem srednio zadwolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie również nie zachwycił ten korektor Maybelline.

    OdpowiedzUsuń
  9. Szczerze mówiąc nie miałam nic z Twoich denek, ale 2 rzeczy trafiły na moją chciej listę :) Zostaję na dłużej

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten korektor z Lirene byłby świetny gdyby nie ten brokat :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wywalić brokat, dać jaśniejszy odcień - chętnie bym do niego wróciła :S

      Usuń
  11. No nic oprócz rzeczonego żółtego tuszu nie znam :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubie markę YR i zdarza mi sie od czasu do czasu po coś u nich sięgnąć. Lakierów nie kupowałam nigdy. Jak dobre to muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto ale przy okazji promocji - sama, mimo sympatii, w cenie regularnej bym nie kupiła :P

      Usuń
  13. Korektor z Lirene mnie kusi ale chyba jednak odpuszczę go sobie :) zapraszam na rozdanie z Balea i Body Boom :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam te same odczucia co do tuszu Lovely niestety...

    OdpowiedzUsuń
  15. Kupiłam ten tusz Lovely na promocji, liczę na to, że pozytywnie mnie zaskoczy.

    OdpowiedzUsuń
  16. W maju powinnam wykończyć tusz SGGM. Kiedyś zużyłam tusz Lovely i puder My Secret, ale z obu produktów nie byłam zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  17. Odpowiedzi
    1. Akurat jestem z tych co kolorówkę zużywają nie tylko używają :P

      Usuń
  18. Uwielbiam ten zapach od YR ♥ Korektor z Lirene mam tylko w wersji kryjącej, a używam go pod oczy. W SP wydawało mi się, że ma ładny, jasny, żółty odcień, a w domu okazało się co innego, ale nie jest zły. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  19. nie wiem co jest z moimi rzęsami nie tak, ale Pump Up na mnie w ogóle nie zrobił pozytywnego wrażenia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje rzęsty są tragiczne i rosną w dół - nic mi nie mów, że z twoimi jest 'coś nie tak' :P

      Usuń
  20. Ten korektor z Lirene również był u mnie krótko. Niby wszystko ok, ale ten złoty brokat..

    OdpowiedzUsuń
  21. Fakt cień Tatoo nakłada sie okropnie, kupiłam, bo tak wszyscy chwalili, a teraz używam jako bazę pod cienie, bo póki co dobrze się sprawdza. Żółty tusz u mnie się nie sprawdził...

    OdpowiedzUsuń