wtorek, 11 kwietnia 2017

kosmetyczne POWROTY #3 | mycie, pielęgnacja, stylizacja włosów (+ premiera moich kłaków ;)) | VIANEK, ALTERRA, BABYDREAM, GREEN PHARMACY, YVES ROCHER, STAPIZ, SYOSS, TAFT


Z czym walczę ;)


Tym walczę:


Szampony to u mnie temat rzeka. Jestem nieszczęśliwą posiadaczką kapryśnej skóry głowy na dodatek moje włosy należą do tych ultra cienkich i dość rzadkich. Znalezienie złotego środka przy moim upodobaniu do codziennego mycia jest nie lada wyzwaniem bo produkt myjący ma być na tyle delikatny by nie siać spustoszenia na skórze i włosach, jedocześnie na tyle mocno oczyszczający skórę głowy by ta nie reagowała nań dziwnymi tworami. Wszystkie produkty z powyższego zdjęcia trafiają w mój gust mimo, że różnią się od siebie niekiedy dość mocno ;)

Szampon do włosów suchych z olejem arganowym i granatem Green Pharmacy nie jest ideałem. Trzeba go użyć sporo na jednorazowe mycie przez co nie grzeszy wydajnością. Ma jednak tę niesamowitą właściwość, która sprawia że do niego wracam - mianowicie poprawia kondycję włosa. Nie jest to efekt wow, nie jest to coś co zauważyć można po pierwszym użyciu jednak zużycie całej butli sprawia, że włosy w gorszej kondycji faktycznie nabierają miękkości i blasku.

Kolejny produkt nie od razu zyskał moją aprobatę, ba, nienawidziłam go kiedyś szczerze. Dawanie drugiej szansy jednak popłaca i szampon Babydream stał się w końcu moim ulubieńcem (zdjęcie włosów to ten produkt + lekka odżywka, bez kosmetyku 'na końce'). Uwielbiam przede wszystkim jego silne właściwości oczyszczające - zmyje z włosów wszystko (z ciężkimi olejami włącznie) nie robiąc im  krzywdy.

Szamponów Yves Rocher przewinęło się przez moje ręce kilka różnych wariantów. O ile inne okazały się być mniej lub bardziej przeciętne tak wersja z wyciągiem z hammamelisu zdobyła me serce szybko i skutecznie swoją... łagodnością. Moja skóra głowy go uwielbia.

Na koniec najnowsze dziecko w moich szamponowych zbiorach mianowicie Alterra z papają i migdałem. Ten, wśród wszystkich wcześniej pokazanych, funduje moim włosom największą objętość. Dodatkowo zachwyca swoim słodkim, owocowym zapachem.



Emulsja zakwaszająca Stapiz w teorii jest kosmetykiem profesjonalnym, do sporadycznego stosowania (po zabiegach fryzjerskich). W praktyce jest jedną z moich ulubionych codziennych odżywek do spłukiwania. Jest lekka, lejąca, jedocześnie nie spływa z włosów. Lekko je nawilża, ułatwia rozczesywanie i ma niezwykle przyjemny winogronowy zapach. Myję głowę codziennie więc ogromna, litrowa pojemność w opakowaniu z wygodną pompką jest dla mnie świetnym rozwiązaniem. To moje trzecia w użyciu butla i nie zawaham się kupić następnej.

Hitem jeśli mowa o przyspieszeniu porostu moich włosów okazała się być normalizujaca tonik-wcierka do skóry głowy Vianek. Jak wykończyłam pierwszą butlę, druga stała już w zapasach i czekała na użycie. Wcierka jest bardzo komfortowa w używaniu - nie przetłuszcza ani nie obciąża moich włosów no i efekt... dla mnie bomba.

Nie przepadam za stylizowaniem włosów. Mam włosy cienkie, podatne na obciążanie i większość kosmetyków funduje u mnie efekt przyklapu i brudnych włosów. Wracam jednak systematycznie do pudru Taft. To kosmetyk, który na krótkich włosach daje u mnie typowy efekt wow. Na dłuższych już niekoniecznie bo ich ciężar przewyższa moc proszku jednak uwielbiam go stosować, gdy robię kucyka a moje włosy sterczą na wszystkie możliwe strony - świetnie je wygładza i utrwala na cały dzień. Nie jest to produkt bez wady bo włosy robią się po jego użyciu nieprzyjemnie tępe jednak jestem w staniu mu to wybaczyć a włosów po prostu nie dotykać ;)

I lakier numer jeden, który przewija się u mnie od lat czyli Volume Lift Syoss. Nienawidzę lakierów do włosów. Niektóre może i utrwalają jednak warstwa jaką pozostawiają na moich bardzo cienkich włosach sprawia, że wyglądają one nieświeżo. Ten (obok nowości Tafta o mocy 6) ma tę jedną właściwość, która sprawia że klasuje się wysoko w moim lakierowym rankingu i jest to fakt, że nie jest on mokry. Nie zlepia, nie pozostawia na włosach warstwy przy czym dobrze utrwala. Niedawno te lakiery przeszły odświeżenie szaty graficznej i nie wiem czy producent majstrował coś w składzie czy po dłuższej przerwie mam inne wymagania jednak mam nieodparte wrażenie, że utrwala on o wiele mocniej niż wcześniej. Plus!

A może Wy polecicie mi jakiś fajny szampon do codziennego mycia? :)


20 komentarzy:

  1. U mnie Babydream przestał się niestety sprawdzać, szampony Alterra też nie za bardzo mi odpowiadają :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Szampon Babydream bardzo fajnie oczyszczał moją skórę głowy :) a wcierka z vianka jest na mojej wish liście!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja właśnie korzystając z promocji w Rossmannie planuję zakupić szampon z alterry! :) Bardzo polubiłam tą markę i polecam olejek do włosów suchych i zniszczonych, nadaje im miękkość i pięknie lśnią :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Alterre lubię, Babydream i Green Pharmacy nie koniecznie. Vianek mnie korci 😜

    OdpowiedzUsuń
  5. ja uwielbiam szampon z YR oczyszczający! cudo<3

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę koniecznie wypróbować ten szampon Z YR

    OdpowiedzUsuń
  7. też mam problemy z szamponami, niestety :( babydream super się u mnie sprawdza, no ale cóż, nudzi się czasem... muszę przyjrzeć się innym szamponom, które przedstawiłaś w tym poście :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mogę polecić Ci szampon czarna kąpiel Bania Agafii, chodź sama niedługo go stosuje to mogę powiedzieć że napewno nie podrażni Ci skóry głowy i nie obciąży włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  9. u mnie szampony bez sls strasznie mi puszą i plączą włosy, nie ejstem w stanie ich potem wyczesać i mam wrażenie, ze włosy nie są wg umyte..

    OdpowiedzUsuń
  10. I znowu zachwalanie wcierki od Vianka...no muszę ją dorwać ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie byłam zadowolona z szamponu Babydream. Zużyłam go do mycia pędzli.

    OdpowiedzUsuń
  12. lubię Babydream za to, że właśnie świetnie oczyszcza skórę głowy, ale niestety plącze moje włosy i sprawia, że są oklapnięte.

    OdpowiedzUsuń
  13. Znam tylko babydream, ale u mnie niestety się totalnie nie sprawdził, strasznie mi plątał i przesuszał włosy ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Babydream dobrze oczyszcza z olejów ale nie jest typowo oczyszczającym szamponem. A czy ten z YR nie ma czasem w składzie na drugim miejscu SLS? Chyba go ostatnio oglądałam :p z YR mogę polecić szampon pokrzywowy:) nazywa się oczyszczający ale ma w miarę delikatne substancje myjace :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Tyle razy mam zamiar kupić BabyDream i za każdym razem zapominam... Ale skleroza nie boli :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Wcierkę z Vianka chętnie sprawdzę na sobie :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Do codziennego użytku bardzo lubię Garnier Fructis Vitamin Force Fresh, potem jest szampon z Joanny Chmiel i Drożdże, a na końcu plasuje się również Frcutis, ale tym razem gęste i zachwycające. Natomiast ja szamponem Baby Dream piorę pędzle, ale do kłaczków jeszcze nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Muszę sobie zatem sprawić tę wcierkę Vianka. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Większości z tych produktów nie znam, ale o YR słyszałam pozytywne opinie, Altera u mnie nie dała rady niestety :(

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 KOSMETYKOHOLICZKA , Blogger