Klasyka w dobrym wydaniu i czekoladowy krem | DR IRENA ERIS | PROVOKE | TWIN EYESHADOW Irresistable Nude | POTRÓJNY CIEŃ NA POWIEKI NUDE TRIO EYESHADOW

kwietnia 23, 2017

Dziś słów kilka na temat cieni do powiek marki Provoke. 


Opakowanie kosmetyków Dr Irena Eris Provoke to klasa sama w sobie. Wykonane są z metalicznego lub białego plastiku. Plastiku jakości świetnej. Używałam już cieni tego producenta i mimo, że katowałam je na okrągło opakowanie przy mocnej eksploatacji nie uległo uszczerbku. A zawartość?


DR IRENA ERIS PROVOKE CIENIE PODWÓJNE TWINS SHADOW (65 zł)
Podwójne spiekane cienie możemy używać na sucho i mokro. Mój egzemplarz nosi nazwę Irresistable Nude i zawiera cień w klasycznym odcieniu neutralnego brązu oraz chłodny połyskujący cień wpadający w szarość złamaną srebrem. Cienie  wydają się być dość suche jednak pierwsze wrażenie jest dosyć mylne bo koniec końców dobrze współpracują ze skórą i innymi produktami, rozcierają się nie gubiąc przyzwoitej pigmentacji i wytrzymują na oku cały dzień. Przyznam jednak że używany przeze mnie niegdyś duet w odcieniu Desirable Choco wspominam jednak odrobinę lepiej pod względem formuły - tamte były bardziej kremowe, miały sobie więcej pigmentu i dawały bardziej spektakularny efekt na oku. Aczkolwiek i te używam z przyjemnością i akurat to zestawienie kolorystyczne świetnie nadaje się do szybkich, codziennych makijaży gdzie matowy cień stosuję do podkreślenia załamania a ten połyskujący na całą powiekę. Ot, klasyka w dobrym wydaniu.


DR IRENA ERIS POTRÓJNY CIEŃ NA POWIEKI NUDE TRIO EYESHADOW (79 zł)
Petarda. Innym słowem tego wariantu opisać nie potrafię i zdradzę Wam, że pojawią się one w moich ulubieńcach :) Cienie te po pierwsze wyglądają pięknie w opakowaniu, po drugie - na oku. Najciemniejszy odcień to chłodny, matowy brąz z minimalną ilością złotych maleńkich drobin, które giną na oku więc świetnie nadaje się do podkreślenia załamania i zewnętrznego kącika w przypadku ciemniejszych makijaży. Drugi z ocieni to złoto-miedziany brąz, trzeci ma kolor trudny do opisania - ni to beż ni brąz jednak podbity on jest różem i szarością dając finalnie nieoczywisty jednocześnie bardzo twarzowy odcień. Te cienie są typowo połyskujące, wręcz metaliczne. Szczególnie dobrze wyglądają wklepane w powiekę palcem. Wszystkie trzy odcienie mają niesamowitą pigmentacje, rozcierają się na oku bez najmniejszego problemu i trwają na skórze przez cały dzień. Nie do końca byłam przekonana na połączenia trzech odcieni na jednej wyprasce bo mam niezbyt dobre doświadczenia z mieszaniem się kolorów w momencie ich aplikacji jednak powierzchnia każdego cienia jest na tyle duża, że spokojnie mogę je nabrać na palec o pędzlu nie wspominając.

Z lewej trio, z prawej duo. 

Znacie cienie Provoke? Jak się u Was sprawdzają? Ja mam ochotę wypróbować ich cienie w kremie ale jak na złość, żaden najbliższy mi Rossmann nie ma szafy tej marki:<

You Might Also Like

12 komentarze

  1. Niestety nie miałam ich ale trio wygląda przepieknie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale ładne kolorki! W moim guście :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Już sam wygląd tej trójki robi wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie miałam tych cieni. wyglądają bosko:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Totalnie moja kolorystyka ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne cienie,póki co nic nie miałam Irenki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Takimi kolorami można wyczarować bardzo ładny makijaż :)

    OdpowiedzUsuń
  8. kolory cudne, zniechęcają mnie ceny..

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze ich nie miałam. Prezentują się naprawdę rewelacyjnie.
    :*

    OdpowiedzUsuń