czwartek, 30 marca 2017

ULUBIONE #3 2017

Zapraszam Was na comiesięczne podsumowanie moich kosmetycznych ulubieńców.


Krem-maska 30% Urea z Lirene przewijała się na blogu już nie raz i przewijać się będzie wielokrotnie, bo wątpię, że na rynku istnieje inny tak dobry kosmetyk w tak niewygórowanej cenie. To świetny gęsty, treściwy krem który błyskawicznie nawilża i odżywia skórę stóp, jednocześnie systematycznie stosowany walczy ze zgrubieniami. Uwielbiam go, wracam do niego odkąd pierwszy raz trafił w moje ręce co opisywałam Wam w recenzji. Jeśli szukacie czegoś co ogarnie stopy na wiosnę - serdecznie polecam.

Trudno jest mi znaleźć idealny krem do rąk, który doprowadzi je do sensownego stanu. Jednak oprócz poszukiwań typowego świętego Graala jak niemal każda kobieta potrzebuję czegoś 'do torebki'. Czegoś co zapewni komfortu nie tylko dłoniom (w postaci nawilżania) ale i użytkownikowi (coś co szybko się wchłonie) i tutaj z pomocną przyszedł mi krem z Barwa Naturalna. Ma ładny zapach, wielką tubę a cena poniżej 5 zł zachęca do wypróbowania. Przyznam szczerze, że jeśli liczycie na efekt wow to nie to, jednak jeśli macie mniej wymagające dłonie lub tak jak ja potrzebujecie czegoś do użycia na szybko i podtrzymania efektu typowych treściwych kremów odżywczych  to jest to rzecz warta uwagi.

Przy okazji posta ULUBIONE #1, a także w recenzji pokazywałam Wam bardzo udany nawilżający spray do włosów. I nadal uważam, że to produkt świetny ale...znalazłam coś jeszcze lepszego. I mowa tu o kosmetyku tego samego producenta - sprayu do włosów farbowanych z maliną nordycką i jaśminem Iceveda. Pomijają kwestię fenomenalnego zapachu, pomijając dobre właściwości nawilżające i ułatwiające rozczesywanie ten spray sprawia, że moje włosy znacząco zyskują na objętości. A z racji tego, że jest to w ich przypadku coś barrrdzo trudnego do osiągnięcia, szczególnie bez typowych produktów stylizacyjnych z pewnością ta mgiełka zostanie ze mną na dłużej.

Tonik nawilżający Natura Estonica Bio, kupiłam po mojej udanej przygodzie z wariantem odmładzającym. Miałam do niego niewielkie zastrzeżenia jednak mimo wszystko jak za tak niewygórowaną cenę okazał się być podejrzenie dobry. Do wersji nawilżającej zastrzeżeń już nie mam żadnych. Nawilża, odświeża, oczyszcza, ma wygodne opakowanie i przyjemny do nosa zapach. Jak w przypadku tego typu kosmetyków jestem wybredna bo sporą ich część określam mianem 'pachnącej wody' bo nie robią u mnie nic tak ten robi swoją robotę i kosztuje grosze. Będę do niego wracać.

Na koniec (jeśli mowa o produktach pielęgnacyjnych) mały wielki powrót czyli krem przeciw pierwszym zmarszczkom na noc Tołpa Futuris 30+. To moje drugie zużyte opakowanie, trzecie czeka w zapasach. I chyba to najlepiej świadczy o mojej do niego sympatii. To świetny produkt o treściwej ale nie tłustej formule, który szybko i skutecznie nawilża i odżywia skórę jednocześnie jej nie obciążając. Nie doczekał się jeszcze recenzji (ta niebawem!) jednak zainspirował mnie do napisania o kosmetykach do których wracam bo ostatnio coraz częściej sięgam po coś sprawdzonego. Na pewno tego typu wpis pojawi się w kwietniu :)


W marcu przypomniałam sobie o kredce Long Lasting Essence. To moja trzecia sztuka, wcześniej sięgałam po czarną, na chwilę obecną w powodzeniem używam odcienia Hot Chocolate który jest ciemnym, chłodnym brązem. Kredka jest miękka ale jednocześnie trwała. Pięknie się rozciera nie gubiąc pigementu, utrzymuje się na powiece cały dzień i dorównuje (albo i przewyższa względem jakości) produkty od niej kilka razy droższe. Uwielbiam.

Poczwórne cienie Eveline. I najbardziej eksploatowany przeze mnie odcień jasnego chłodnego brązu (3), który od długich miesięcy stanowi dla mnie bazę niemal każdego makijażu. Używam go do zaznaczenia załamania mojej opadającej powieki. Jest średnio napigmentowany przez co nie da się nim zrobić krzywdy jednocześnie w czasie rozcierania nie gubi koloru więc z drugiej strony nie trzeba się nim zbyt dużo namachać by podkreślić oko. Dobijam już dna, znalazłam dla niego dobrego zamiennika jednak nie mogę go pominąć przy okazji pokazywania ulubieńców. Podobnie zresztą jak odcienia który jest mieszanką bordo i starego złota na czarnej bazie (4). Ot, niespotykany acz przepiękny kolor, który robi całą robotę jeśli mam ochotę na ciemniejszy makijaż oka. Dwa pierwsze odcienie też są 'ładne' ale jak dla mnie to nie to ;)

No i wielkie denko czy Matt Sculpting Powder Bell czyli puder brązujący, który katuję od dnia zakupu i od tego też dnia go uwielbiam. Ma jedną wadę - sypie się, więc przed nałożeniem na skórę trzeba porządnie otrzepać jego nadmiar z pędzla jednak sam odcień, nasycenie koloru i łatwość pracowania nim na skórze sprawiają, że używam go dzień w dzień i szukam mu żadnego zamiennika. Zaznaczę jednak że jest to produkt do opalania a nie typowego konturowania bo ma ciepły (ale nie pomarańczowy) odcień.

Znacie któryś z tych produktów? :)

22 komentarze:

  1. Nie miałam żadnego z tych produktów, ale puder Bell kojarzę z Biedronki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam krem Barwa i kredkę Essence, oba produkty wspominam miło :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam szczerze ze nie znam Twoich ulubieńców ;(

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię kredki od Essence :) Są mięciutkie i dobrze rysują, no i nie trzeba ich strugać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam krem do stóp i był super

    OdpowiedzUsuń
  6. kilka lat temu miałam te cienie z Eveline,bardzo je lubiłam. Krem-Maska z Lirene chętnie bym wypróbowała. Lubie takie bajery.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kusi mnie spray do włosów i tonik nawilżający :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam jeszcze żadnych cieni Eveline ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz wypuścili jakieś nowe paletki ale zawołali taką cenę (blisko 50 zł) że sobie daruję :P

      Usuń
  9. Uwielbiam spraye do włosów, myślę skuszę się na Icevedę:) Jestem też bardzo ciekawa zapachu:)

    OdpowiedzUsuń
  10. oj nie miałam przyjemności jeszcze z żadnym z tych kosmetyków :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam żadnego z tych produktów, ale chyba skuszę się na ten krem do stóp :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam żadnego z przedstawionych kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czekam wobec tego na szerszą opinię o kremie z Tołpy - moje cera 30+ zrobiła się ostatnio baaardzo wymagająca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja jeszcze nie 30 ale kaprysi jak nigdy :/

      Usuń
  14. cienie wyglądają obłędnie! w sam raz na co dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  15. zadnego produktu nie znam osobiście

    OdpowiedzUsuń
  16. Tonik Natura Estonica wygląda bardzo zachęcająco i od jakiegoś czasu zastanawiam się czy go nie zamówić, a paletka cieni z Eveline piękna - zwłaszcza te dwa dolne kolory :-)

    OdpowiedzUsuń