PIELĘGNACJA CIAŁA #1 MARZEC 2017

Dziś o mojej obecnej pielęgnacji (i myciu ;)) skóry ciała. Moja skóra jest diabelnie sucha, szczególnie na dłoniach więc priorytetem jest dla mnie jej nawilżanie. Jeśli jesteście ciekawi co mnie zachwyciło (i nie) zapraszam :)


MYCIE CIAŁA:
Na chwilę obecną w mojej łazience goszczą trzy żele pod prysznic. Dove caring protection ma konsystencję balsamu do ciała, przepięknie pachnie i nie podrażnia ani nie wysusza mojej skóry. Jednak wydajnością nie grzeszy. Palmolive So Tempting rozkochał mnie w sobie upojnym zapachem maku jednak jakościowo jest dla mnie ciut zbyt agresywny a dodatkowo nie ma tak przyjemnej formuły jak ich żele z linii gourmet.  Złuszczający żel Iceveda ma boski zapach róży jednak zawarte w nim drobinki to raczej wizualny dodatek niż peeling. Wydaje się być zupełnie neutralny dla skóry.

Peeling to kolejne pudło Organic Shop. Wiem, że te peelingi cieszą się sympatią ja jednak zupełnie nie mogę się do nich przekonać. Są gęste, klejące, takie nieprzyjemnie lepkie. To zupełnie nie moja bajka i pewnie w przyszłości do nich nie wrócę.


HIGIENA:
Żel do higieny intymnej Venus ma przyjemny skład i jest ultrawydajny jednak jest tak łagodny jakbym się spodziewałam. Antyperspirant Dove Silk Dry kupiłam po moim zachwycie wersją Orginal i jak tą drugą zachwycona byłam tak ten chroni o wiele słabiej. Antyperspirant Fa dostałam w spadku bo sama bym go pewnie nie kupiła (ta marka zawiodła mnie milion razy) jednak okazał się być na prawdę dobrym kosmetykiem. Chroni, nie zostawia plam i pięknie pachnie.


PIELĘGNACJA CIAŁA:
Emulsja do ciała Neutrogena miała być petardą a jest strasznie przeciętna. Niby ładnie pachnie, niby trochę nawilża ale nie tego spodziewałam się po niemal kultowym kosmetyku. Powrotu zdecydowanie nie będzie. Wróciłabym chętnie do mleczka do ciała z migdałem Yves Rocher ale je wycofali. Balsam pod prysznic Lirene to u mnie nowość i mimo, że nie jestem do końca przekonana o takich smarowideł tak częsty brak czasu zmotywował mnie do jego otworzenia.


PIELĘGNACJA STÓP I DŁONI:
Peeling Ziaja został tu umieszczony nieprzypadkowo. Bo właśnie do stóp i dłoni go używam. Parafinowa warstwa jaką pozostawia na skórze jest wręcz zabójcza i nie potrafię znaleźć mu innego zastosowania.

Krem do stóp Lirene 30% jest najlepszym kremem do stóp na świecie i jeśli jeszcze go nie znacie to spróbujcie koniecznie.

Jeśli mowa o kremach do rąk mam ich trzy. Ochronny Dr.Konopka's oczarował mnie swoim zapachem jednak podobnie jak krem odżywczy z Barwy i olejkowe serum Lirene pod względem działania tyłka mi nie urywa i będę musiała poszukać czegoś ciekawsze w tejże kategorii.


Jestem ciekawa jaki jest Wasz ulubiony krem do rąk? :)

You May Also Like

14 komentarze

  1. Żele Dove to moje ulubione, a peelingi Ziai są tragiczne. Miałam Cupuacu i nigdy więcej tego parafinowego klejucha :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Uuu nie wiedziałam że w Ziajowych peelingach jest ta tłusta warstwa na skórze później ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie, ale w sumie rzadko ich używam ;)

      Usuń
  3. Peeling Organic Shop miałam zamiar kupić bo od jakiegoś czasu byłam go ciekawa. Ale teraz w sumie się zastanowię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam w zapasach żel do higieny intymnej w innej wersji.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam żadnego z tych kosmetyków. a na idealny krem do rąk nigdy jeszcze nie trafiłam :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten żel iceveda mnie zainteresował, pierwszy raz go widzę. Nie mam ulubionego kremu do rąk, cały czas szukam ideału :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Żele Dove kocham, ale akurat ta wersja jest wg mnie najgorsza :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też ostatnio zakochałam się w żelach Dove :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię żele Dove, ten wariant jednak nie zachwycił mnie zapachem, a i wydajność, tak jak piszesz - przeciętna. Dobrze, że przeczytałam o peelingu Ziai - już miałam go zamówić, podaruję sobie to lepiszcze:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam tej wersji żelu Dove, ale ogólnie bardzo lubię te produkty. Świetnie się pienią i delikatnie nawilżają :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Może wypróbuj do rąk kremy z wysoką zawartością masła shea, jak np. te z Secret Soap Store :) Czerwony Evree też jest super, ale on jest bardziej regenerujący niż nawilżający ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. moim ulubionym kremem był ten firmy bioluxe oliwkowy, kosztował niecałe 5 zł i był mega wydajny, szybko się wchłaniał i nie zostawał lepkiej warstwy. Jedyny problem jest taki, że teraz go nie mogę nigdzie dostać :(

    OdpowiedzUsuń