ULUBIONE #1 2017

Noworoczne postanowienia to temat trudny. Bo komu udaje się je realizować? :D Nie omieszkałam jednak chłodnym okiem spojrzeć na całkiem przyjemny aspekt mojego życia czyli... blogowanie. Realizowanie moich założeń idzie mi podejrzanie łatwo... posty pojawiają się systematycznie, odświeżyłam wygląd bloga (nie obyło się bez wielkiej wtopy ale na szczęście udało mi się ogarnąć temat gdy już załamałam ręce), powstało MINIMALIZUJE (powstanie było proste, realizacja niestety boooli :<) ale nie udało mi się do tej pory spłodzić posta na temat ulubieńców. Bo z takimi chciałabym przychodzić do Was co miesiąc. A więc z lekkim opóźnieniem... ale jest. Zapraszam na podsumowanie fajnych rzeczy ze stycznia :)


Na początek szalenie udany duet Dr.Konopka's. W recenzji opisałam je szczegółowo jednak nie mogłam oprzeć się pokazaniu tych produktów raz jeszcze. Bo zdecydowanie należą do produktów wartych uwagi. Oba nawilżą do gatunku kosmetyków bardzo delikatnych (w sam raz dla mojej kapryśnej skóry) jednocześnie robią swoją robotę szybko i skutecznie. Muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem, że za złotych kilkanaście można kupić wegańskie kosmetyki o przyjaznych składach. Wspomnieć muszę, że na chwilę obecną w ruch poszedł kolejny peeling tej firmy i... jak tak dalej pójdzie pojawi się w kolejnych ulubieńcach. Jest moc.

Jeśli mowa o produktach do włosów tutaj też nie zabrakło hitów. Do największych zdecydowanie należy wcierka z Vianka, która jeszcze nie doczekała się recenzji ale nadrobię to na dniach. Odkąd zaczęłam ją stosować moje włosy rosną jak na drożdżach! Co niezmiernie mnie cieszy bo muszę się w końcu pozbyć suchych końców a nie chcę wracać do krótkiej fryzury. Nie mogę nie wspomnieć o nawilżającej emulsji Iceveda - produkcie lekkim, o niesamowicie przyjemnym różanym zapachu, który pomagał mi trzymać włosy w ryzach. Produkt, nie zapach ;) Lubimy się bardzo - wspominałam już o nim w recenzji.

Na koniec coś do ciała. Peeling Iceveda. O niesamowicie intensywnej sile zdzierania, szalenie przyjemnej gęstej i ciągnącej formule i cudownym, niespotykanym niemal męskim zapachu. Używam go z przyjemnością i na pewno zagości u mnie nie raz. Recenzja pojawiła się na blogu.




Przez długi okres czasu moimi ulubionymi lakierami do paznokci były te z Yves Rocher. Lubię je nadal (nawet bardzo) jednak odkąd przestałam zaopatrywać się w ich produkty hurtowo jakoś mi z nimi nie po drodze. Przed świętami skusiłam się na dwa lakiery Wet n Wild. I przepadłam. Szczególnie dla odcienia Left Marooned. To piękne, głębokie bordo, którego intensywny odcień nie wpada ani w czerwień ani w czerń. Ot, kolor idealny. Na tyle, że odkąd go kupiłam na moich paznokciach gości (niemal) na okrągło. Lakier ma kremowe wykończenie, kryje po jednej warstwie (lub dwóch, zależy jak wprawioną macie rękę) i ma świetnie przycięty pędzelek. Uwielbiam.

Podobnymi uczuciami darzę wosk do brwi w kredce Bell. Jako, że coraz więcej włosów w naturalnym (mysim) odcieniu na mojej głowie szukałam czegoś ciut ciemniejszego i chłodniejszego od mojej kredki Catrice. Wybór padł właśnie na Bell w odcieniu 'blondynka'. Strzał w dziesiątkę. Pomijając piękny, idealnie odpowiadający mi kolor ten produkt jest bardzo trwały, miękki, świetnie napigmentowany jednak nie na tyle bym miała robić nim sobie krzywdę. Ta firma coraz częściej mnie zaskakuje i niebawem pół mojej kosmetyczki to będą ich produkty :P

Zapach stycznia. I grudnia. I w ogóle zapach który miażdży. Moment de Bonheur Yves Rocher.  Jak recenzji zapachów na blogu tyle co kot napłakał (bo wychodzę z założenia, że ich odbiór to kwestia indywidualna) tak chyba pokuszę się o jej napisanie. Ogród pełen pączków róż. To jest to.


You May Also Like

16 komentarze

  1. Od jakiegoś czasu mam ochotę na peeling Iceveda.

    OdpowiedzUsuń
  2. Same fajne produkty. Ciekawia mnie mocno szczegolnie te kosmetyki Dr Konopka's 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. żadnego z tych produktów nie znam

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie zainteresował mnie peeling Iceveda.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kosmetyki Konpoki mnie szczerze zainteresowały :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wcierka z Vianka bardzo mnie zaciekawiła :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jestem w trakcie realizacji jednego z moich postanowień, a mianowicie zmiany pracy (jeszcze z miesiąc w dotychczasowej, a dorobiłabym się pięknych wrzodów lub nerwicy i nie jestem zbyt daleka od przesady ;)). Jak na razie jestem w połowie drogi i jestem chwilowo (nie)szczęśliwą bezrobotną, póki nie znajdę czegoś innego ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. Niczego nie miałam. Z recenzji kojarzę głównie markę Vianek.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam żadnego z produktów. Gdzie mogę znaleźć ten duet dr Konpki :)?

    OdpowiedzUsuń
  10. same ciekawe warianty, pielęgnacja kusi mnie cała :)

    OdpowiedzUsuń