Lepię się | ZIAJA | peeling cukrowy do ciała | świąteczne aromaty karmelizowany migdał

Gdy w łazience trafiam wzrokiem na ten szkaradny, plastikowy słoik zastanawiam się o czym myślałam kupując to to cudo. Nie będę oszukiwać - skusił mnie zapach. I nadzieja, że może odkryję kolejny produkt marki Ziaja, do którego akurat nie będę mogła się przyczepić. Ale czepiać się będę bo jest słabo. BARDZO słabo.


Szata graficzna tego produktu jest całkiem przyjemna jednak sam toporny, plastikowy słoik zdecydowanie psuje jego odbiór. Cena za 200 ml peelingu oscyluje w granicach 10-15 zł. I mimo, że miała być to edycja świąteczna chyba nie cieszyła się zbytnią popularnością bo widuję całą tę serię na sklepowych półkach po dziś dzień.


Jeśli mowa o konsystencji teoretycznie nie jest źle. Peeling był bardzo gęsty i zbity. Był. Po użyciu i wsadzeniu w niego wilgotnych dłoni rozrzedził się, wierzchnia warstwa stała się wręcz półpłynna i bardzo miękka. W tejże bazie mamy zatopione drobiny cukru wielkości standardowej, no może ciut drobniejszej niż ten znany z cukiernicy.

Właściwości zdzierające słodkich kryształków należą do przyjemnych i ja osobiście fanką peelingów cukrowych jestem. Tutaj mimo olejowej bazy drobiny mają szansę się wykazać i po bardziej intensywnym (i pod względem długości i siły nacisku) masażu możemy zafundować sobie naprawdę porządne złuszczenie naskórka. Dla mnie na plus.

Minus? Kupiłam ten produkt po zapoznaniu się ze składem. Wychodząc z założenia, że może nie będzie aż tak źle. Jest źle. Nawet jeszcze gorzej. Uprzedzam, że nie mam nic przeciwko warstwie na skórze jaką zostawiają po sobie peelingi. Ba, ja nawet nie brzydzę się parafiną i jeśli jestem w stanie zmyć jej nadmiar ze skóry też nie rozpaczam. Ale to co funduje ten produkt to zbyt wiele nawet jak dla mnie. Do całego ciała użyłam go dokładnie raz i więcej tego błędu popełniać nie zamierzam. Chyba żaden peeling wcześniej nie zafundował mi tak okrutnej warstwy na skórze... Swoje wrażenia mogę opisać tylko w jeden sposób - wysmarowanie się kostką smalcu. Żeby to jeszcze dało się jakoś zmyć. Nie da się. Myłam się trzy razy z czego raz olejkiem myjącym a i tak spać poszłam klejąc się do piżamy.

Zapach. Lata temu Isana miała w swojej ofercie żel pod prysznic o zapachu bodajże karmelizowanego migdała. Zapach był nie-sa-mo-wi-ty i do tej pory nie mogę przeboleć, że takie cuda to tylko w edycjach limitowanych potrafią wypuszczać. Zapach zapadł mi w pamięć na tyle, że cały czas szukam dla siebie jakiegoś zamiennika. Ziaja poległa. Nie, że pachnie to to źle, bo pachnie całkiem przyjemnie. Ale to nie to.

Muszę przyznać, że zawiodłam się na całej linii. Zużyć go jakoś zużyję (na szczęście wydajnością nie grzeszy) bo parafinowa warstwa akurat na stopach nie jest aż tak straszna jak na innych fragmentach mojego ciała ale w stronę peelingów tej firmy już nawet nie patrzę.


24 komentarze:

  1. O rany! Trzeba od niego uciekać, gdzie pieprz rośnie... nie dziwię Ci się, że skusiła Cię perspektywa takiego zapachu... ale Ziaja jak zwykle wydała bubelek...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie no masakra jakaś! Ja podobnie jak Ty lubię warstewkę po peelingu, nie mam nic do parafiny (lecz mając do wyboru parafinę i olej roślinny od razu wybieram to drugie) ale peelingi Ziai t jakiś kiepski żart! Miałam peeling Cupuacu i dokładnie tak samo się zachowywał, więc wiem o czym piszesz. Oklejająca warstwa niczym szczelna skorupa nie dająca się zmyć nawet mydłem. Dlatego nawet nie patrzyłam na tę serię, choć zapach migdałowy kusił.

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż się dziwię że na końcu nie na hydantoiny albo Imidazolidinyl urea. Najlepiej obu na raz bo czemu nie. Ziaja uwielbia te składniki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie skuszę się na niego na pewno. A mam podobnie jak ty. Potrafię ewentualnie zaakaceptowac warstwe na ciele (oprócz twarzy),ale to by było za dużo już. A ziają mam różne relacje i mało produktów mi się sprawdza. Choć ostatnio odkryłam dwa fajne kosmetyki,ale to chyba przypadki :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojjj...no szkoda, że taki słabiutki... Ja uwielbiam peelingi, ale po ten produkt nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  6. O kurczę :( Faktycznie słabo wypadł ten produkt...

    OdpowiedzUsuń
  7. o kurcze faktycznie nieciekawie... Nie miałam żadnego peelingu ziaji. Z serii świąteczne aromaty mam krem do rąk ale coś z nim nie tak.

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że taka sama tragedia w składzie jak w peelingu z serii Cupuacu. Też o nim ostatnio pisałam. Po żadnym innym peelingi się tak nie lepiłam, ta warstwa parafiny jest straszna :/

    OdpowiedzUsuń
  9. oj produkt nie dla mnie. Nie cierpię jak mi się coś lepi do skóry.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ech miałam kiedyś taki peeling (innej marki), który zostawiał tak grubą, wstrętną warstwę po użyciu, że odbierało mi to całkowicie chęć na używanie go :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Wygląda ładnie.... ale chyba się na niego nie skuszę ;) Nie ma to jak te domowe :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba bym zwariowała, jakby mnie coś tak oblepiło. Już sam skład nie zachęca do wypróbowania ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda:( Czyli lepiej go omijać ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dla mnie peelingi które zostawiają coś tłustego na skórze już na wstępie są spalone.

    OdpowiedzUsuń
  15. Używałam tylko jednego peelingu Ziai z serii Cupuacu i... ehh... Warstwa parafiny była okropna (tak jak tu), ale według mnie nawet dobrze nie zdzierał naskórka, a zapach był duszący. Tak więc zdecydowanie do peelingów Ziai mnie nie ciągnie :) Mam za to innych ulubieńców z Ziai np. odżywkę kakaową do włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  16. No to mi się taki efekt smalcowania nie podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. nienawidzę tych tłustych warstw a i do kosmetyków ziaji jakoś nie pędzę...

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja nie jestem przekonana do sklepowych peelingów, wolę domowe ;)
    Dodaję do obserwowanych i zapraszam do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Gdyby nie ta gęsta i zbita konsystencja... to pewnie bym polubiła

    OdpowiedzUsuń
  20. Ech, po Ziaji spodziewałabym się znacznie więcej.

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam peelingi, ale na ten się nie skuszę... :(

    OdpowiedzUsuń
  22. uwielbiam peelingi ale tutaj ziaja sie nie popisala

    OdpowiedzUsuń
  23. za ziają nigdy szczególnie nie przepadałam, ale widzę, że coraz więcej średnich kosmetyków wychodzi z ich fabryki

    OdpowiedzUsuń

Instagram