Agresor | SYLVECO | Tymiankowy żel do mycia twarzy

   Kosmetyki Sylveco nie są u mnie pewniakiem. Jak niektóre sprawdzają się u mnie świetnie [pomadka rokitnikowa, krem brzozowy, tonik hibiskusowy, mleczko arnikowe] tak niektóre uważam za jedną wielką porażkę [peeling oczyszczający, pomadka peelingująca, pomadka brzozowa ]. Nie zmienia to jednak faktu, że lubię od czasu do czasu sięgnąć po kolejne produkty z ich asortymentu. Dziś o żelu na temat którego czytałam sporo pozytywnych opinii i który teoretycznie powinien trafić w moje potrzeby. Nie trafił. Zapraszam na recenzję.


   Jestem fanką opakowań Sylveco i te bezbłędnie trafiają w mój gust. Żel kosztuje w okolicach 15-20 zł za 150 ml pojemności co, jak na kosmetyk naturalny, jest ceną przyzwoitą. Opakowanie jest przeźroczyste dzięki czemu możemy śledzić stopień użycia a dodatkowo posiada bezawaryjną pompkę.

   Zacznę od zapachu. Bałam się go bardzo bo na nuty zapachowe w kosmetykach (szczególnie tych do twarzy) jestem mocno nadwrażliwa a spotkałam się z opiniami, że zapach tegoż żelu do najprzyjemniejszych nie należy. Guzik prawda. Pachnie pięknie tymiankiem, niczym ziołowe tabletki na gardło. Ale fakt faktem, takie aromaty trzeba lubić. Ja lubię.

   Jeśli mowa o konsystencji jest tak sobie. Jak dla mnie żel jest zbyt rzadki, przelewa się przez palce i często zanim zdążę przenieść go na twarz zdąży z nich zniknąć. Może to ja jestem mało uważna. Mimo wszystko jest to produkt dość wydajny.

   Do działania myjącego nie mogę się przyczepić. Myje. I to jak. Ale niestety jest to kolejny produkt w przypadku którego producent zaleca omijanie okolic oczu. Nie traktuję tego jako wadę - wszak taka informacja na opakowaniu padła i mogłam ją przeczytać przed zakupem - tak ja bardzo nie lubię uważać na oczy w czasie mycia twarzy. Ot, zależy mi na tym, żeby myjadłem umyć całą twarz.

   Dlaczego więc go nie lubię? Jest agresywny. Moja skóra teoretycznie wpisuje się w target: jest podrażniona i się łuszczy. A żel ten zamiast mi twarz łagodzić przesusza ją i ściąga na potęgę. Robiłam do niego wiele podejść i za każdym razem efekt finalny jest identyczny. Zdecydowanie nie jest to środek myjący, który mogłabym używać dwa razy dziennie. Mam nawet problem by stosować go codziennie wieczorem bo nie nadążam z nawilżaniem mojej skóry. Co drugi dzień jest całkiem optymalny. Bo moja skóra mimo wszystko potrzebuje gruntowego oczyszczenia ale... to głupiego robota i dla mnie kosmetyk nie wart powrotu.


21 komentarzy:

  1. Cxytałam o nim wiele dobrego,ale teraz to się go boje :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Też się na nim zawiodłam. Rumiankowy był spoko, choć zapach mnie nie powalił. Tu z zapachu byłam bardzo zadowolona, ale to tyle... Dostałam po nim wysypu drobnych krostek, skóra była przesuszona, też nie nadążałam z nawilżaniem. Ale: jako produkt do czyszczenia beauty blendera sprawdził się rewelacyjnie! I tak też go zużyłam... Zajrzyj czasem do mnie: www.duochrome.blogspot.conm

    OdpowiedzUsuń
  3. Też się na nim zawiodłam. Rumiankowy był spoko, choć zapach mnie nie powalił. Tu z zapachu byłam bardzo zadowolona, ale to tyle... Dostałam po nim wysypu drobnych krostek, skóra była przesuszona, też nie nadążałam z nawilżaniem. Ale: jako produkt do czyszczenia beauty blendera sprawdził się rewelacyjnie! I tak też go zużyłam... Zajrzyj czasem do mnie: www.duochrome.blogspot.conm

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie wiem skąd tyle zachwytów firmą, mnie nie przekonuje..

    OdpowiedzUsuń
  5. By go ocenić musiałabym go poznać, ja go nie skreślam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tego jeszcze nie miałam... ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj nie polubiłabym się z nim...

    OdpowiedzUsuń
  8. o kurcze, ja miałam jego brata Rumiankowego i byłam bardzo zadowolona , ale po ten tymianek na pewno nie sięgnę ;(

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak dla mnie śmierdziuch jakich mało.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam jeszcze produktów tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Aż strach sięgnąć... Sama mam cerę w grupie docelowej i gdyby miał się u mnie zachować, jak u Ciebie, chyba skończyłabym bez twarzy:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda że się u Ciebie nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda,że się nie sprawdził - ja go jeszcze nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo lubię kosmetyki Sylveco ale czytając twoją recenzję stwierdzam że na ten żel na pewno się nie zdecyduję.

    OdpowiedzUsuń
  15. lubię też testować kosmetyki Sylveco, ale tego żelu jeszcze nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja bym na pewno nie polubiła zapachu, więc już samo to mnie skutecznie zniechęca ;) Jeżeli dodatkowo sieje takie spustoszenie, to tym lepiej, że mnie nie kusi

    OdpowiedzUsuń
  17. Miałam rumiankowy i super się spisywał ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam go w zapasach, ciekawe, czy u mnie się sprawdzi ;-) A teraz używam żelu z Biolaven, który jest świetny i który szczerze polecam :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. ja go uwielbiam, nigdy mi krzywdy nie zrobił, wyzbyłam sie wszystkich przyszczy dcieki jego pomocy

    OdpowiedzUsuń
  20. jak dla mnie pachnie pizzą :D ja też się z nim jakoś specjalnie nie polubiłam, może miałam zbyt wysokie oczekiwania po tych wszystkich pozytywnych recenzjach. Zdecydowanie wolę wersję rumiankową i nie wykluczam, że po nią kiedyś nie sięgnę, chociaż teraz bardziej kusi mnie Vianek :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja używam rumiankowego, na początku zapach mi przeszkadzał, ale potem sie przyzwyczaiłam i nawet mi sie zaczął podobać. Uwielbiam za to pomadkę brzozowa... każdy jest inny, jak widać :)

    OdpowiedzUsuń

Instagram