poniedziałek, 25 lipca 2016

[zamknięty] KONKURS | ZNAK.COM.PL | "Jak powietrze" Agata Czykierda-Grabowska

Kto nie lubi poniedziałków ręka w górę! Dlatego właśnie w poniedziałek właśnie chciałabym Wam zaproponować konkurs, gdzie do wygrania mamy nowość na rynku czytelniczym a mianowicie książkę "Jak powietrze", której autorką jest Agata Czykierda-Grabowska.

Zadanie konkursowe jest proste, łatwe i przyjemne jednocześnie mocno inspirowane piękną okładką powyższej pozycji ;)


Dla Was
Wydawnictwo ZNAK ma dla Was egzemplarz tej pozycji.
Będzie mi miło, jeśli będziecie obserwatorami mojego bloga i polubicie FunPage Wydawnictwa.
Osoby zainteresowane poproszę o zostawienie swojego adresu mailowego pod treścią komentarza, w treści którego podzielicie się za mną najładniejszą okładką książki, na jaką trafiłyście.
Rozdanie zakończy się z dniem 7 sierpnia [do 24:00] a o wynikach poinformuję osobiście na adres podany w treści Waszej wiadomości w terminie 7 dni. Wysyłka na terytorium PL, w rozdaniu mogą wziąć udział osoby pełnoletnie/lub za zgodą rodziców.

Wygrywa Ola. Mam ogromną słabość do zawodu położnej ;)) 

niedziela, 24 lipca 2016

NIVEA | Creme Care | Krem do oczyszczania twarzy

Cześć. Dziś zapraszam Was na recenzję barrrdzo kuszącej nowości, mianowicie delikatnego myjadła do twarzy od marki Nivea.  Mowa o kremie do oczyszczania twarzy, który zdaniem producenta pachnieć ma niczym flagowy 'krem Nivea'. Ciekawi? Zaczynamy.



Zaczniemy od opakowania, które mi osobiście podoba się bardzo. Miękka tuba jest bardzo wygodna, granatowe opakowanie to coś nowego na sklepowej półce jednocześnie jest bardzo spójne z innymi kosmetykami tej firmy. Standardowa pojemność 150 ml w cenie regularnej to koszt 15 zł, na promocji kosztuje dychę czyli dla mnie cena jest jak najbardziej na plus.

Byłam bardzo ciekawa konsystencji tego produktu. Faktycznie, daleko mu do formuły typowego żelu do mycia twarzy jednak formuła lekkiego kremu jest bardzo komfortowa w użytkowaniu. Nie zostałam też oszukana co do zapachu - krem Nivea jak w mordę strzelił ;))

Działanie. Jestem fanką łagodnego oczyszczania skóry więc teoretycznie jest to produkt w sam raz dla mnie. No właśnie, teoretycznie. Jest kremowy, nawilżający, odżywczy, pozostawia na skórze uczucie ukojenia i komfortu. Niby wszystko pięknie ale... Mam skórę mieszaną, skłonną do zanieczyszczania się. Niestety ten produkt pozostawia na skórze lekką ale wyczuwalną warstwę, która mam wrażenie obciąża moją skórę. W ciągu kilku dni stosowania tego kosmetyku solo zauważyłam, że moje pory, szczególnie w okolicach nosa są w słabszej kondycji niż przed. Słabo. Podejrzewam, że niestety zawiniła tu parafina, której moja skóra wybitnie nie lubi i sporą loterią jest czy w danym kosmetyku się sprawdzi czy spowoduje piękny wysyp. 

Jako, że nie lubię wyrzucać kosmetyków krem stosuję nadal. Po kilku próbach okazało się, że używany wraz z gąbką konjac sprawuje się całkiem nieźle. Gąbka intensyfikuje działanie oczyszczające, pomaga pozbyć się nadmiaru produktu jaki zostawał w trakcie mycia a dołożenie do pielęgnacji /częściej niż rzadziej/ mocniej oczyszczającego kosmetyku praktycznie zupełnie wyeliminowało problem zapchanych porów. 

Nie jest to produkt bez wad. Szczególnie dla skór tłustych czy mieszanych potrzebujących dokładnego oczyszczenia. Nawet dla fanek delikatnych środków myjących. Mam jednak wrażenie, że może być to świetny kosmetyk dla posiadaczek skóry suchej, wymagającej silnie odżywczej pielęgnacji.



wtorek, 12 lipca 2016

"Francuzki nie potrzebują liftingu. Sekret piękna i radość życia w każdym wieku" Mireille Guiliano

   Dużym zainteresowanie wśród czytelników cieszyła się recenzja książki Charlotte Cho "Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji" . Pojawiająca się okazja zapoznania z innym 'poradnikiem', tym razem "kapłanki kultu mądrości Francuzek" Mireille Guiliano, autorki bestselleru "Francuski nie tyją" nie mogła spotkać się z moją obojętnością. Dziś zapraszam Was na recenzję pozycji o jakże wymownym tytule "Francuzki nie potrzebują liftingu. Sekret piękna i radość życia w każdym wieku".



   Nie lubię poradników. Nie cierpię moralizatorskiego tonu wypowiedzi, sprowadzania mnie na jedyną słuszną drogę i narzucania swoich poglądów oraz opinii. Dlatego o ile sama treść ciekawiła mnie mocno tak języka autorki, która nie dość, że zaistniała w świecie literackim to jeszcze ma na swoim koncie całkiem ciekawą karierę zawodową się bałam. Po części niepotrzebnie - książka napisana jest przyjemnym, dosyć lekkim językiem. Po części słusznie bo jednak wyraźnie czułam, że z autorką dzieli mnie i wiek i doświadczenie.

  Autorka w swojej pozycji porusza wiele kwestii jakie mają wpływ na nasz wygląd. I to szerokie spektrum spodobało mi się najbardziej bo najlepiej zdefiniowało podejście autorki do piękna. Poruszyła kwestię stylu, co za tym idzie ubioru. Pielęgnację twarzy począwszy od botoksu, tytułowym liftingu na szpinaku kończąc. Uczesania. Makijażu. Gdzie mniej znaczy więcej. Relaksu. Diety. Nie pomijając sfery psychicznej.

   Podejście do upływu lat moje i autorki jest bliskie. Książka pokazuje nam jak uciec przed ciągłą gonitwą o 'lepszą mnie'. Bo to nie powinno być maratonem a codziennym spacerem. W oparciu o własne dobre samopoczucie, komfort psychiczny i samoakceptację. Bo piękna jest kobieta mądra, doświadczona, świadoma i pewna siebie. Nawet z siateczką zmarszczek jeśli potrafi realnie, bez specjalnego krytycyzmu ale też nie pomijając aspektów upływającego czasu spojrzeć na siebie w lustrze. I wyciągnąć z tego wnioski.

   Nie jest to kompendium wiedzy. Potraktowałabym tę książkę jako luźną pozycję, która może nam pomóc zwrócić uwagę na pewne omijane przez nas aspekty... życia. Jednak warto wspomnieć, że jest to pozycja pisana ewidentnie pod realia otoczenia autorki. Nie twierdzę, że mijane przeze mnie na ulicach kobiety nie odnajdą się w wieku pięćdziesięciu, siedemdziesięciu lat w świecie autorki ale bądźmy szczerzy - nie każda. Ze względów ekonomicznych czy społecznych chociażby.

   Czy książka jest przerysowana? Mam wrażenie, że odrobinkę. Jednak w żaden sposób mi to nie wadzi. Czy warto ją przeczytać? Moim zdaniem i owszem, chociażby żeby samemu wyrobić sobie zdanie na jej temat. I zaczerpnąć inspirację dla siebie i bliskich. A może miałyście okazje już ją przeczytać?

Znak.com.pl oferuje Wam 35% rabat na tę i inne pozycje: http://www.znak.com.pl/francuzki

sobota, 9 lipca 2016

ULUBIEŃCY i BUBLE #1 | Under 20, Vaseline, Divus, Alterra, Pharmaceris W, Oeparol

Cześć. Dziś przychodzę do Was z nową serią [mam nadzieję, że na jednej części się nie skończy] z produktami, które zrobiły na mnie spore wrażenie - czy to pozytywne czy negatywne. Przez kilka ostatnich tygodni nazbierała mi się spora gromadka produktów o których warto wspomnieć dlatego nie przedłużając...


###


HIT:  Under 20 Pianka oczyszczająca pory do mycia twarzy o działaniu antybakteryjnym 1 % kwasu migdałowego
Nie że nie lubię marki Under 20, bo lubię. Często ich produkty mimo mojego słusznego wieku sprawdzają się u mnie świetnie i używam je z przyjemnością i pożytkiem dla skóry. To oto cudo stało u mnie dobry rok zanim po nią sięgnęłam bo zupełnie nie byłam do tej pianki przekonana. Nie lubię pieniących się myjadeł, generalnie nie sięgam po kosmetyki z SLS bo na skórze twarzy sieją mi spustoszenie. W końcu się przemogłam i... polubiłam od pierwszego użycia. Pianka jest lekka, piana jaką tworzy jest delikatna, niezwykle przyjemna i łatwa do spłukania. Efekt oczyszczenia jest genialny jednak pianka w najmniejszym stopniu nie wysusza mi skóry i jej nie ściąga. Nawet gdy w upalne dni sięgałam po nią dwa razy dziennie. Jest wydajna i ma piękny arbuzowo-miętowy zapach. Nie jestem w stanie w tym produkcie znaleźć wad i chętnie do niej w przyszłości wrócę.

HIT:   Vaseline Balsam do ciała Intensywna Regeneracja
Wybawienie dla skóry suchej jak wiór. Jak na tak intensywny w działaniu produkt ma podejrzanie lekką konsystencję. Jednak w momencie aplikacji przez krótką chwilę skóra wydaje się lepić a później czuć na niej konkretną, choć nie irytującą warstewkę. Działanie? Świetne. Ten balsam radzi sobie z przesuszeniami po jednej aplikacji pozostawiając skórę nawilżoną, odżywioną i niezwykle miękką w dotyku. Nie zawiera substancji zapachowych.

HIT:   Divus Krem pod prysznic z ekstraktem z kokosa i kakao
Przez bardzo długi czas nie mogłam wybaczyć firmie Kamill, że wycofali mój ukochany żel pod prysznic o zapachu kokosa i czekolady. Aż całkiem niedawno ten oto produkt obco brzmiącej mi marki Divus uśmiechną się do mnie na półce w lokalnej sieciówce. Pachnie identycznie jak mój ulubieniec sprzed lat, nie wysusza mi przesadnie skóry i całkiem nieźle się pieni.

HIT:   Alterra Szampon dodający objętości
Do produktów do włosów Alterry zraziłam się parę lat temu gdy ich maska do włosów z granatem zafundowała mi przyklap stulecia. Koniec końców całkiem niedawno poległam na promocji w Rossmannie i przygarnęłam dwie sztuki ich szamponów na wypróbowanie. Zaczęłam od tego oto wariantu i jestem z niego szalenie zadowolona. Dokładnie oczyszcza skórę głowy, nie wysuszając ani jej ani włosów, których też nadmiernie nie plącze. Daje uczucie odświeżenia, nie obciąża, nie wysusza. Ma piękny, intensywny i niemęczący zapach. Spotkałam się z opiniami, że szampony tej marki są niewydajne jednak nie zauważyłam by ubywał z butelki w zastraszającym tempie.



HIT:   Pharmaceris W Intensywny krem wybielający przebarwienia
To kolejne opakowanie tego kremu jakie mam okazję stosować. Rozpisywałam się na jego temat w TYM miejscu więc zainteresowanych pozwolę sobie odesłać do recenzji. Wspomnę tylko, że używając obecną tubkę zauważyłam widoczne polepszenie stanu mojej skóry - nie pamiętam /odpukać ;)/ kiedy ostatnio przytrafiło mi się coś niedobrego a o ile nie borykam się z trądzikiem tak pojedyncze niedoskonałości zdarzały się u mnie od czasu do czasu. Odkąd stosuję go systematycznie co drugi dzień /na zmianę z produktem nawilżającym/ mam skórę w stanie świetnym.
Pewnie większość z Was zainteresuje główna obietnica producenta czyli wybielanie przebarwień. O ile w przypadku pierwszego egzemplarza gdy faktycznie ten krem miał sporo do roboty efekty były satysfakcjonujące. Kolejny egzemplarz nie ruszył pozostałości przebarwień posłonecznych jednak pomógł mi uporać się z pojedynczymi plamkami po starych, podskórnych wypryskach.

HIT:   Pharmaceris W Dermo-ochronny krem wybielający przebarwienia na dzień SPF 50 +
Idealna opcja dla osób, które nie lubią kremów z filtrem ;) Pięknie się wchłania, ładnie wygładza, nie przesusza skóry. Nie zauważyłam problemu z trwałością makijażu ani nadmiernego świecenia się skóry. Co do właściwości wybielających- w duecie z w wyżej wymienionym kremem na noc jestem na tak.

KIT:   Oeparol Odżywczy krem pod oczy z kwasami omega i ceramidami
Kremy pod oczy tej marki kusiły mnie od jakiegoś czasu więc bardzo ucieszyłam się, gdy ten produkt pojawił się w pudełku Joybox. Pierwsze wrażania miałam bardzo pozytywne - konsystencja była przyjemnie kremowa, bogata ale krem nie był tłusty. Nie podrażniał ani nie uczulał moich nadwrażliwych oczu. Do czasu. Po paru dniach okazało się, że mimo przyjemnej konsystencji nie radzi on sobie z nawilżeniem okolic oczu, ba, mam wrażenie, że z każdym kolejnym użyciem jest ona w gorszym stanie niż była. Od paru dni zauważyłam też mocne łzawienie oczu i o ile początkowo zganiałam to na alergię tak po odstawieniu tego cuda wszystko wróciło do normy. Nie jest ona raczej zepsuty - otworzyłam go nie tak dawno /chociaż dobijam dna, niewydajny/, nie zmienił zapachu, termin ważności również jeszcze nie upłyną. Słabo. Bardzo.


Znacie, któryś z tych produktów? Jak wrażenia?

poniedziałek, 4 lipca 2016

ZAKUPY ostatnich tygodni ;)

Walczę z tym postem co najmniej od miesiąca. Jak nie wcięło mi aparatu, to wcięło mi kartę. Jak znalazłam kartę to ją zepsułam. Jak znalazłam kabel to znów gdzieś podziałam aparat. Nie pytajcie... 

Nie zrażam się jednak i koniec końcu w jakości słabszej niż zwykle /pewnie i tak nie odczujecie różnicy/ przychodzę do Was z podsumowaniem zakupów z ostatnich dwóch miesięcy. O paru rzeczach zapomniałam - jakże by inaczej ale i tak sporą gromadkę mam Wam dziś do pokazania.


Czy to już  włosomaniactwo? Chyba nie. Po prostu potrzebowałam odżywki i szamponu :D
Trzy różowe butle, które widzicie z tyłu to emulsje zakwaszające Stapiz. Najpierw kupiłam jedną, zakochałam się w niej od pierwszego użycia i korzystając z wyprzedaży na e-glamour kupiłam dwie następne, litrowe butle za oszałamiające niespełna 9 zł za sztukę. A idąc za ciosem postanowiłam również wypróbować szampon zakwaszający tej samej marki. W rzeczy pielęgnacyjnych kupiłam też Kallosa w wersji Color, odżywkę Blond Booster Fructis oraz odżywkę Matrix High Amplify. Uzupełniłam też mój i tak wielki zapas szamponów do włosów o wariant mocznikowy i z solą morską Isana Med oraz szampon siedem ziół ze standardowej linii Isana. Ostatni zdążyłam już zużyć i napisać Wam o nim parę słów przy okazji projektu denko. Prawie koniec: szampon rewitalizujący Mila Professional pokusił mnie dobrymi opiniami w sieci i muszę przyznać, że bije na głowę szampon z linii profesjonalnej Joanny. Na koniec: woda brzozowa Isana.



Arsenał myjadeł. Postanowiłam dać szansę Ziaji, na którą od jakiegoś czasu się gniewam i sięgnęłam po ich oliwkowy płyn do higieny intymnej. Zaopatrzyłam się też przy okazji promocji w zapas płynów do kąpieli Isana. Tyłka nie urywają i są niewydajne ale za tę cenę płakać nie będę bo mają naprawdę przyjemne zapachy. Kupiłam też olejek do kąpieli Farmony bo jestem liczi-maniaczką ;)
Jeśli mowa o produktach pod prysznic jak co lato naszło mnie na słodkości więc w Rossmanowskiej promocji wpadły żele Palmolive a w lokalnym sklepie wypatrzyłam żele Divus, które pachną niczym mój ukochany, wycofany żel Kamill kokosowo-czekoladowy. Nie mogłam się nie pokusić o wypróbowanie i chyba poczynię jeszcze większe zapasy bo pachnie to to mega *-*



Na sam koniec dwa myjadła do twarzy i trzy kremy do stóp ;) Olejek Mincer Pharma dostałam do wypróbowania od producenta po mojej średnio optymistycznej recenzji innych produktów tej marki. Po pierwsze - miło z ich strony, po drugie - jest genialny *-* To pierwszy olejek myjący, który nie powoduje u mnie uczucia piachu pod powiekami. Krem do oczyszczania twarzy Nivea również dostałam i... po początkowym 'może być' zdecydowanie nie jestem z niego zadowolona.
Kremożel do rąk i stóp Florina /producent Bielenda/ zgarnęłam za oszałamiające 2,5 zł w Rossmannowskiej CDN. Planowałam używać go do stóp a został moim ulubieńcem do dłoni ;) Kremy Perfecta czekają jeszcze w kolejce ale 2.3 zł za sztukę mnie pokusiło a kremów do stóp nigdy dość.

Tyle. Aż tyle ;)))

piątek, 1 lipca 2016

DENKO | czerwiec 2016

Bez zbędnych wstępów...


Nivea Pielęgnujący płyn micelarny cera normalna i mieszana
Nie zawiódł. Był skuteczny i delikatny, także dla moich wrażliwych oczu.

AA Żel micelarny do demakijażu twarzy i oczu z różową algą
I hit i kit. Do demakijażu przy pomocy wacika nie sprawdził się u mnie zupełnie - mazał się po skórze i podrażniał mi oczy. Lubiłam go za to bardzo traktować jako szybką alternatywę dwuetapowego oczyszczania pod prysznicem - nakładając go dłońmi na suchą skórę i spłukując go wodą otrzymywałam i efekt oczyszczenia i /o dziwo/ brak podrażnienia.

Rival de Loop Tonik odżywczy do twarzy
Gniewam się na Rossmana, oj gniewam. Niby zmiana składu tego toniku była symboliczna ale nie dość, że działanie stało się słabsze to na dodatek zaczął się pienić. Pieniący się tonik? Eee.

Bandi Subtelny peeling enzymatyczny
Trzecie zużyte z rzędu opakowanie chyba najlepiej świadczy o mojej ogromnej sympatii względem tego kosmetyku. Jest delikatny i co najważniejsze - działa.

Perfecta Oczyszczanie Peeling gruboziarnisty
Wow! Świetny produkt. Drobinki w nim zawarte są spore i bardzo ostre a na dodatek jest ich dużo. Jednak producent utopił je /;)/ w gęstym kremie, który łagodzi mocne działanie. Zagości u mnie nie raz.

Farmona Krem odmładzający dzika róża
Znam sporo dobrych kremów ale świetny krem za 13 zł to już coś ;)) Miał przyjemny skład, nawilżał, odżywiał, nie powodował niespodzianek, szybko się wchłaniał mimo bogatej /ale nie tłustej/ konsystencji. No i ten różany zapach *-* Jak uda mi się kiedyś wyjść z zapasów kremów kupię kolejny słoik bez wahania.

Tołpa Provivo 35+ Serum odmładzające
Spłodzę im recenzję.

Arkana Puder oczyszczający /miniatura/
Dziwadło. Ale bardzo fajne dziwadło, które pojawiło się w ostatniej edycji Joyboxa. Świetnie radził sobie z demakijażem twarzy i oczu, był łagodny. Ze względu na cenę powrotu nie planuję ale ze względu na formułę i właściwości będę mile wspominać.

Compeed Plastry na opryszczkę
Teoretycznie to żadne denko ale wykończyłam więc chętnie wspomnę, że nie wyobrażam sobie bez nich życia. Zapewniają niesamowity komfort w przypadku pojawienia się zarazy - nie dość, że leczą to jeszcze nieźle kamuflują wykwit. Polecam, zużywam opakowanie za opakowaniem /odpukać, dosyć rzadko/ i nie wyobrażam sobie bez nich życia

Biolaven Krem do twarzy na noc /próbka/
Niby lekki ale dosyć konkretny, mocno odżywczy. Wpadła mi w łapy wersja na dzień więc na pewno ją wypróbuję, jak się sprawdzi może i pokuszę się /kiedyś/ i o ten wariant.


Kallos Caviar Maska do włosów
Zużyłam pół opakowania. Mnie nie zachwyciła. Niby trochę nawilżała ale nie wygładzała włosów na czym w przypadku masek i moich plączących się włosów mi zależy. Naszą przygodę uważam za jednorazową i powrotu nie planuję.

Isana 7 ziół Szampon do włosów
Kolejne oszukane denko, zużyłam może 1/3 opakowania, resztę domownicy. Jednak warto o nim wspomnieć bo był naprawdę w porządku. Niby szampon mocniej oczyszczający jednocześnie łagodny dla włosów i skóry głowy. Podejrzewam, że w przypadku osób, które myją włosy rzadziej niż codziennie będzie idealnym produktem 'codziennego' użytku. Na minus bardzo lejąca się konsystencja, która wylewała się z butelki przy lekkim jej naciśnięciu - zużył się błyskawicznie.

Babydream Szampon ułatwiający rozczesywanie
Wolę klasyczną wersję tego szamponu. Pierwsze pół butelki zużywałam w bólach i mękach ze względu na uczucie niedomycia skóry. Gdy spisałam go na straty chyba moa skóra się do niego przyzwyczaiła i faktycznie zaczął dobrze myć. Ułatwiać rozczesywania nie ułatwia ale praktycznie zupełnie nie plącze włosów. Mam jeszcze jedną butlę w zapasie, kupować więcej nie planuję.

Marion Serum odmładzające do włosów
Nie pytajcie co kierowało mną gdy je kupowałam... Dla skóry głowy jest za ciężkie, na długość włosa zbyt lekkie. Zużyć zużyłam ale same rozumiecie...

Perfect me Maska do włosów /saszetka/
No nie wiem. Efektów praktycznie brak, zapach jak na mój nos zbyt intensywny.


Tak, zdarza się wychodzić z wanny ;))

Eva natura Płyn do kąpieli
Jakościowo tak-se. Pienił się jakoś nieszczególnie, wydajnością nie grzeszył ale plus za zapach i niewygórowaną cenę.

Pianotwory
Ciekawe rozwiązanie ale bardziej dla dzieci niż starej baby. Pieniły się, pachniały ale spokojnie jestem w stanie zastąpić je innym produktem.

Isana sól do kąpieli /saszetka/
Lubię, szczególnie ten ziołowy wariant, który nie dość, że pięknie barwi wodę to jeszcze intensywny zapach świeżyć ziół skutecznie odtyka na dłuższą chwilę zakatarzony nos.

Lactacyd Fresh Żel do higieny intymnej
Nie byłam z niego szczególnie zadowolona. Nie był zbyt łagodny, mocno chłodził i był szalenie niewydajny.

Be Beauty Sól do kąpieli
Uwielbiam ten wariant zapachowy, na pewno pojawi się u mnie po raz kolejny.

Hagi Puder do kąpieli
Rewelacja. Pięknie pachniał, na wodzie unosiły się nagietkowe farfocle a na dodatek fundował skórze porządną dawkę natłuszczenia i odżywienia. Drogi, niewydajny /opakowanie na 2 razy/ ale myślę że w przyszłości jeszcze u mnie zagości.

Hean Peeling do ciała
Dobrze drapał i ładnie pachniał.

Isana Żel peelingujący do ciała
Miło miział i ładnie pachniał :)

Isana Żel pod prysznic
Bardzo przyjemnie pachniał sokiem brzoskwiniowym jednak przesuszał mi skórę.

Yves Rocher Żel pod prysznic
Super. To chyba najwierniej oddany zapach grejpfruta w kosmetyku. Sam żel był gęsty, świetnie się pienił i nie przesuszał mi skóry na potęgę.

Old Spice Antyperspirant
Skuteczny przede wszystkim. Miał przyjemny /babski/ owocowy zapach i nie brudził ubrań. Był niesamowicie wydajny.


Tyle dobrego ;))