poniedziałek, 26 grudnia 2016

Projekt DENKO + wyrzutki | kolorówka, zapachy, paznokcie

   Zanim podsumuję moje zbiory kolorówki pora na (o dziwo) spory projekt denko dotyczący właśnie tej kosmetycznej dziedziny. Pojawiło się u mnie w ostatnim czasie sporo zużyć, dodatkowo z paroma produktami jestem zmuszona się z różnych względów pożegnać. Jeśli jesteście ciekawi co zużyłam i jak się te produkty u mnie sprawdziły zapraszam na ciąg dalszy.



***



PUDER FIXING POWDER WIBO
Przeczytałam tak wiele pozytywnych recenzji tego pudru, że w końcu się na niego skusiłam. Bałam się jednak, że nie będzie to kosmetyk dla mnie. Spotykałam się z opiniami, że jest to puder silnie matujący. Bzdura. Faktycznie trzymał moją skórę w ryzach przez kilkanaście godzin ale nie pozostawiał wrażenie płaskiego matu a lekką, ledwie zauważalną satynę przez co wyglądał bardzo naturalnie. Przyczepię się do koloru - miał być to produkt półtransparentny jednak na mojej skórze wybijał chłodne tony a jako, że skórę mam mocno ciepłą odrobinę się odznaczał. Nie zmienia to jednak faktu, że chyba niebawem do pewnie do niego wrócę a odcień będę korygować odrobiną bronzera, którym omiatam twarz.

PODKŁAD AA MAKE UP FILLER
Sama nie wiem kiedy zużyłam go do końca. Bardzo podobał mi się jego jasny odcień i efekt jaki dawał na skórze - wyglądał naturalnie, dawał średnie krycie i efekt wygładzenia. Niestety nie był to produkt bez wad bo używany solo był diabelnie nietrwały. Ścierał się, odbijał na telefonie a na dodatek szybko zaczynała świecić mi się po nim skóra. Używałam go mieszając z podkładem o lepszej trwałości i w takim duecie spisywał się przyzwoicie. Powrotu jednak nie planuję.

KOREKTOR L'OREAL TRUE MATCH
Nasze początki były trudne. Miałam wrażenie, że jest zdecydowanie zbyt suchy i nie ma prawa pod oczami wyglądać dobrze... aż znalazłam dobry krem pod oczy :P I w tym momencie zapałałam do niego ogromną sympatią. Już nie przesuszał a dawał przyjemne, porządne średnie krycie które na co dzień jest dla mnie wystarczające. Ma piękny, żółty kolor. Przy okazji jakiejś dobrej promocji chętnie do niego wrócę.

KOREKTOR W SZTYFCIE BELL HYPOALLEGRENIC
Świetny zamiennik klasycznego kamuflażu Catrice. Ba, jest to produkt nawet od niego lepszy bo przy tym samym kryciu ma przyjemniejszą, mniej lepką formułę. Dodatkowo forma sztyftu dla mnie osobiście była wygodniejsza jeśli mowa o aplikacji. No i kolor - odcień (chyba) najjaśniejszy jest jaśniejszy od 010 Catrice. Jako, że niedoskonałości u mnie niewiele był ze mną dłuuuugo a używałam go też pod oczy gdy moje sińce robiły się wielkie. Dobry zawodnik, chętnie do niego wrócę gdy będę tego typu kosmetyku potrzebować.


***


LOVELY CURLING PUMP UP MASCARA TUSZ DO RZĘS
Nie zliczę ile opakowań tego tuszu zużyłam. Drażni mnie jednak to, że każde kolejne opakowanie jakie kupię gęstnieje coraz szybciej. Lubię go za intensywną czerń, niesklejanie rzęs przy jednoczesnym ich dobrym wyczesywaniu. Kupię go jeszcze. Bo jest tani. I sprawdzony. I wytrzymuje na rzęsach 15h w stanie nienaruszonym Ale wolałabym coś o identycznym działaniu i dłuższej żywotności nawet gdyby miało to to kosztować 3x tyle.

MY SECRET 3 W 1 TUSZ DO RZĘS
Idealny na co dzień. Lekko wydłużał, lekko pogrubiał, lekko podkręcał. Efekt nie był spektakularny i nie dało się go budować kolejnymi warstwami jednak ja też  nie potrzebuję do szczęścia firanki rzęs. Minus? Trwałość. Po miesiącu zaczął się delikatnie kruszyć pod koniec dnia i z każdym dniem ten efekt pojawiał się szybciej. Źle zdecydowanie nie było ale jako, że makijaż rzadko na twarzy noszę krócej niż 10 godzin zależy mi jednak na dobrej trwałości.

CATRICE WOSK DO BRWI FIXING BROW WAX
Zużyć go zużyłam ale zdecydowanie daleka byłam od zachwytów. Ten wosk był zbyt twardy i zbity a jego aplikacja pozbawiła mnie pewnie kilku ładnych włosów na przestrzeni paru miesięcy. Dodatkowo nie widziałam po nich większych efektów. Może i przez godzinę czy dwie brwi trzymały się jak trzymać miały jednak po tym czasie wracały do klasycznego dla siebie nieładu. Dodatkowo zdarzało mu się na włoskach odznaczać (taki niby łupież;)) jednak na szczęście było to sporadyczne i wystarczyło przejechać po nich palcem. W ostatnich dniach znalazłam mu świetny zamiennik więc nigdy więcej ;)

***



SALLY HANSEN INSTA DRI TOP COAT
Jakby to ująć... ;) Nie wyobrażam sobie bez tego produktu malowania paznokci i kolejne opakowanie mam już w użyciu. Wyraźnie skraca czas wysychania lakieru, wydłuża jego trwałość i zapewnia piękny błysk. Gęstnieje w opakowaniu jak wszystkie tego typu produkty jednak nie ściąga lakieru co stawia go na pierwszy miejscu podium przez Poshe i Seche Vite.

***

DEMETER RAIN WODA KOLOŃSKA
Czym pachnie deszcz? Jeśli nasuwa Wam się skojarzenie mokrego psa to pudło ;) Deszcz Demeter pachniał mglistym porankiem nad rzeką w deszczowym UK. Nie wiem czy to moje osobiste skojarzenia związane z moją bytnością w tych okolicach i jednoczesna nadinterpretacja ale mam wrażenie, że tam zawsze w dni deszczowe pachniało po prostu ładniej a w powietrzu unosiła się nuta słodyczy. Ten zapach tę słodycz ma. Uwielbiam używać go w pochmurne dni, mimo słabej trwałości.

DEMETER CLEAN SKIN WODA KOLOŃSKA
Tutaj akurat wtopa. Zapach czystej skóry to to nie był. Bo ten kojarzy mi się z pudrową czy mydlaną nutą. Ten zapach był taki... nijaki. Trochę cierpki dzięki cytrusom, odrobinę (tak tyci tyci) złagodzony czymś słodkim co w teorii ma być wanilią ale wanilią moim zdaniem nie jest. Gdzieś tam na samym końcu czuć jakiś kwieć ale jest do bólu neutralnie-chłodny i niewiele ciekawego do tej mieszanki wnosi. Słabizna słowem jednym.

YVES ROCHER SO ELIXIR PURLE WODA PERFUMOWANA
To trzeba powąchać. Zimą lub jesienią. Bo w ciepłe pory roku jest... brzydki. Nudny, ciężki i męczący. Z chłodne pory roku za to obok paczuli pojawia się przyjemnie owocowa nuta dla mojego nosa będąca mieszaniną winogron i poziomek. Czary nie perfumy. Szczególnie przy temperaturach ujemnych. Przy -10 stopniach w ubiegłym roku powaliły mnie na kolana zupełnie i zapałałam (po początkowej niechęci) do nich ogromną miłością. Na pewno kiedyś do nich wrócę.

YVES ROCHER POMME DELICE WODA TOALETOWA
Zeszłoroczna edycja limitowana. Niby nic szczególnego ale były całkiem przyjemne dla mojego nosa. Słodkie, aż za słodkie nawet jak na taką fankę słodkości jaką jestem. Jednak i na taki ulep od czasu do czasu miałam chęć. Głównie w leniwe dni gdy nie wychodziłam z domu bo pachnieć w towarzystwie prostolinijnym, słodkim do bólu zębów jabłkiem trochę mi się nie widzi.



***


SENSIQUE BRONZING POWDER
Ykhm, ykhm. Nie, nie zjadł go pies :P Po prostu opakowanie tego produktu było tak tragicznie badziewne, że z tempem błyskawicy odpadło mi jego wieczko. Przeżył w moim kosmetycznym pudle długo ale dnia pewnego niestety mocno ucierpiał. Nie zmienia to jednak faktu, że był to świetny puder do konturowania. A jako, że ostatnio wolę się lekko opalać niż w konturowanie bawić żegnam się z nim. Z lekkim żalem. Jak Sensique pomyśli nad zmianą opakowań chętnie zobaczę go u siebie ponownie.

BIELENDA MAKE UP ACADEMY COVER PODKŁAD KRYJĄCY
Kolorystyczne nieporozumienie. Jestem cierpliwa wobec kosmetyków o irracjonalnie ciemnych kolorach i często daję im szansę mieszając je z czymś jaśniejszym ale ten podkład wybijał tak obrzydliwie pomarańczowe tony, że no, nie dało się. Jakościowo był super. Zapewniał średnie krycie, wygładzał i matowił na dodatek miał przyjemną treściwą ale nieobciążającą formułę. Szkoda, że znów polska firma nie pomyślała o karnacji polek.

LIRENE KREM BB MASTER BLUR
LIRENE PODKŁAD NO MASK
Oba lecą do kosza ponieważ mam je otwarte zbyt długo. Podkład prawie dobijał już dna ale delikatnie niemal z dnia na dzień zmienił zapach więc nie chcę ryzykować. Oba kosmetyki uważam za bardzo udane i używałam ich z przyjemnością jednak ze względu na (znów) zbyt ubogą kolorystykę powrotu raczej nie planuję :(

MY SECRET TUSZ DO RZĘS 300% SENSUAL VOLUME
Dnia pewnego pojawiłam się w pracy ze ściekającym z rzęs tuszem. Mżawka mżawką ale równie tani tusz Lovely spokojnie takie atrakcje wytrzymuje. Zraziłam się do tego cuda po trzecim użyciu i nigdy więcej po niego nie sięgnęłam - bo aurę pogodową jaką mamy taką mamy a nie będę go trzymać do wiosny skoro go otworzyłam ze względów wiadomych.

MAYBELLINE TUSZ DO RZĘS ONE BY ONE
Pajęcze nogi. Trzy rzęsy na krzyż. Mierna trwałość i tusz osypany na policzkach. Maybelline się nie popisało więc tusz leci do kosza.


27 komentarzy:

  1. Znam jedynie podkład Bielendy ale i u mnie kompletnie się nie sprawdził :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Troszkę się tego uzbierało :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uzbierałaś tego 😁 Znam wibo fixing powder,który bardzo lubię. Żółtej maskary z Lovely używałam długo,ale spróbowałam Miss Sporty Pump Up Booster 100% Rock i kocham ją. A ten podkład Cover z Bielendy używałam latem i był niezły :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tego wszystkiego znam chyba tylko tusz Lovely, też go lubię cgoć rzeczywiście trwałość (żywotność) mógłby mieć lepszą :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam podkład z lirene. Sprzedałam go koleżance, dla mnie stanowczo za ciemny.
    Poza tym znam insty dry z Sally Hansen, tusz z loveley, który mnie uczula i nie mogę go stosować i korektor z Loreala true match. Bardzo go lubię.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tusz Lovely się u mnie nie sprawdził. Akurat używam pudru Wibo, ale też nie stał się moim ulubieńcem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ładnie udało Ci się wykończyć... mi jakoś ciężko cokolwiek zdenkować

    OdpowiedzUsuń
  8. PUDER FIXING POWDER WIBO KUSI MNIE JUŻ OD JAKIEGOŚ CZASU :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tusz lovely i wysuszacz SH to moi ulubieńcy do których ciągle wracam :) Za to puder wibo i podkład bielendy nie do końca mi przypasowali jeśli chodzi o kolor..

    OdpowiedzUsuń
  10. SALLY HANSEN INSTA DRI TOP COAT uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. też ostatnio zaczynają mi się kończyć kolorowe kosmetyki! i jestem w szoku :D ten deszczowy zapach bardzo mnie kusi!

    OdpowiedzUsuń
  12. Znam kilka produktów :D Wysuszacz z Sally Hansen też stosowałam. Teraz przerzuciłam się na hybrydy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kurczę, czy tylko ja nie miałam jeszcze okazji spróbować tego podkładu z Bielendy? :D Za każdym razem gdy chciałam go kupić, wpadało mi w oko coś innego ;p
    Zaciekawił mnie też ten bronzer z Sensique, tylko wydaje się ciemny.. ciekawe czy nie zrobiłabym sobie nim krzywdy ;/

    OdpowiedzUsuń
  14. Sporo tego i do tego ciekawie. Lubię takie połączenie. Bardzo lubie ten korektor z Bell. Sama mam juz 3 opakowanie w użyciu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Sporo tego i do tego ciekawie. Lubię takie połączenie. Bardzo lubie ten korektor z Bell. Sama mam juz 3 opakowanie w użyciu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Opis wody ''rain'' co najmniej interesujący ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dużo podkładów znalazło się w tym zestawieniu :) ja ostatnio stawiam na minerały i jestem z nich bardzo zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dla mnie True Match nadal jest zbyt suchy, cóż to za krem się pod nim sprawdził?

    OdpowiedzUsuń
  19. Sporo fajnych kosmetyków, LOVELY tani i nawet przy niewielkim zużyciu nie szkoda wyrzucić ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Też kończę ten puder Wibo. U mnie podobnie - wybija chłodne tony. Mimo wszystko go lubię, nie matuje wybitnie, ale nie spodziewałam się tego. Dobry puder za małe pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
  21. trochę się tego uzbierało :)

    OdpowiedzUsuń
  22. też mam ten podkład, też nie wyobrażam sobie malowania paznokci bez wysuszacza tylko że ja mam taki z semilaca :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Insta Dri jest rzeczywiście super, ale nie pamiętam kiedy ostatnio malowałam paznokcie, więc stoi w lodówce.

    OdpowiedzUsuń