To nie są łzy szczęścia | Be Organic | Mleczko do demakijażu Jagody goji i acai

by - listopada 17, 2016

   Mleczko do demakijażu to taki trochę relikt czasów dawnych. Gdy na półkach kosmetycznych były pustki (bo i oferta producentów była uboga - do tych czasów sięgam pamięcią ;)) to jedyną opcją pozbywania się makijażu z twarzy kosmetyków były właśnie mleczka. Ewentualnie śmietankami zwane.
  Gdy na dzień dzisiejszy produktów na rynku mamy od groma mimo mojej niesłabnącej sympatii do płynów micelarnych i rosnącej do olejków maści wszelkiej wróciłam do mleczek i używam je z powodzeniem. Za wyłączeniem tego oto egzemplarza o którym dziś mowa.



   Mleczko do demakijażu Jagody goji i acai pojawiło się w jednym z pudełek Joybox. Cena regularna tego produktu waha się w granicach 20-40 zł (200 ml) co może jak na kosmetyk wykonany w 99% ze składników nie jest ceną nie do przejścia ale... za tę jakość niestety jest zbyt wygórowaną.

   Szalenie podoba mi się jego [biodegradowalne] opakowanie wykonane z matowego plastiku (?) przypominającego gumę (?)  jednak boli mnie trochę brak pompki. Pompka przestała być już dobrem luksusowym w kosmetykach i jak producent życzy sobie za kosmetyk konkretny pieniądz warto by dał też coś od siebie. Z drugiej strony kupując kosmetyk człowiek świadom jest jego opakowania więc chyba się czepiam.

   Rzeczą, którą będą sobie chwalić jest jego formuła. Mleczko jest przyjemnie gęste, konkretne, bogate jednak nie daje na skórze wrażenia obciążenia i oblepienia. Jestem ogromną fanką takich konsystencji. Nie przyczepię się również do składu (bo się nie znam :P) ale wygląda przyzwoicie.

   Dlaczego więc go nie lubię? Mleczka mają to do siebie, że genialnie zmywają makijaż. To niestety wypada na tle innych mocno blado. Tusz z rzęs rozmazuje, podkład niby rusza ale po kontrolnym przetarciu skóry micelem okazuje się, że spora jego ilość pozostaje na skórze. Nie pomaga dwukrotna aplikacja, pomaga za to coś porowatego do przetarcia skóry twarzy po jego użyciu - kupiłam ostatnio w Biedronce bawełniane chusteczki kosmetyczne, których struktura zdecydowanie ratuje temu produktowi... denko ;)

   Jeśli mowa o jego łagodności (a skórę mam nadwrażliwą) jest całkiem całkiem. Może i nie koi skóry ale na pewno nie pogarsza jej stanu. Nic mnie po niej nie piecze, nie szczypie, nie jest ściągnięta. Jeśli mowa o oczach muszę uważać - jak z rozmachu wleci mi do oka chociaż odrobina pojawia się u mnie potok łez.


   Doświadczenie nauczyło mnie nie skreślać kosmetycznych marek po jednym niewypale i patrząc na ofertę producenta mimo mojego niezadowolenia nie mówię mu nie. Ba, pewnie za jakiś czas powiem tak ich peelingowi myjącemu bo wygląda całkiem kusząco ;) Aczkolwiek jeśli mowa o mleczkach po demakijażu zostanę przy sprawdzonych rozwiązaniach i testowaniu nowości.

You May Also Like

19 komentarze

  1. a ja bardzo lubię mleczka, tylko trudno znaleźć naprawdę fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie miałam żadnego mleczka do demakijażu, używam płynu micelarnego. Raz, skusiłam się na olejek z evree, ale to doświadczenie okazało się przykre w skutkach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejki też lubię :) Ale akurat Evree nie miałam :)

      Usuń
  3. U mnie mleczka w demakijażu niestety się nie sprawdzają....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też długo się nie mogłam do nich przekonać ;))

      Usuń
  4. Zrezygnowałam ze stosowania mleczka do demakijażu jakiś czas temu po wypróbowaniu płynu micelarnego. Może kiedyś do nich wrócę. Inną nowością w mojej pielęgnacji jest serum firmy Liqpharm i krem Dr Eris Tokyo Lift :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mam to mleczko i mam bardzo podobne odczucia co do tego produktu jak ty :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A u mnie ani micele ani mleczka. Wszystko wyciska łzy. Za to dobrze przyjmuje się najpodlejsze mydło w płynie z wodą.

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie mleczko odeszło w zapomnienie już, teraz namiętnie używam tylko miceli :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A już myślałam, że to super produkt :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Też go mam, ale nie lubię i stoi zapomniane w tyle szafki. Pewnie wezmę go dopiero jak skończy mi się płyn micelarny i naprawdę będę potrzebowała czegokolwiek do demakijażu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to bym uważała, niby nie ma oznaczenia PAO na opakowaniu ale kosmetyki naturalne to jednak lubią się psuć szybko ;))

      Usuń
  10. Ja jestem wierna micelkowi z Garniera :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie lubię mleczek, tylko micele :)

    OdpowiedzUsuń