sobota, 12 listopada 2016

BYŁO - JEST projekt denko #4 listopad 2016

   Zapraszam Was na kolejny, niewielki projekt denko :))

Ulubieniec. Zupełnie nieinwazyjny dla skóry jednocześnie świetnie oczyszczający produkt do mycia twarzy. Jest bardzo tani, wydajny, posiada wygodną pompkę a na dodatek jest produkcji rodzimej. O ile ze względu za zapach najpierw planuję wypróbować wersję szałwiową (która swoją drogą już do mnie leci ;)) tak jeśli kolejny wariant spisze się słabiej do tego z pewnością wrócę.
Jest: ZIAJA ŻEL MICELARNY OGÓREK MIĘTA KWAS PHA
Jest: TOŁPA DERMO ATOPIC LIPIDOWA EMULSJA DO MYCIA TWARZY I CIAŁA

Myślę, że najlepszą recenzją tego produktu jest fakt, że kolejna tuba jest już w drodze do mnie. To świetny drobnoziarnisty peeling o dużej skuteczności, który używany z delikatnością nie robi skórze krzywdy. Dawno nie miałam tak fajnego peelingu. 
Jest: BEAUTY FORMULAS PEELING Z AKTYWNYM WĘGLEM

Było: TOŁPA DERMO FACE ROSACAL ŁAGODZĄCY KONCENTRAT WZMACNIAJĄCY
Miałam napisać mu recenzję, później stwierdziłam, że nie będzie ona zbyt rzetelna bo... nie posiadam skóry naczynkowej. Kupiłam go za ok. 15 zł (cena regularna 45 zł) wychodząc z założenia, że krzywdy mi raczej nie zrobi a urozmaicenie pielęgnacji zazwyczaj wychodzi mi na plus. Jeśli mowa o konsystencji - to produkt lekki, bardziej przypominający lekką emulsję niż typowe serum. Pozostawiał delikatną powłokę na skórze jednak dobrze współpracował nawet z konkretnymi kremami w pielęgnacji wieczornej. Nie podrażniał, nie uczulił, nie spowodował wysypu. Działanie? Pięknie nawilżał skórę, szczególnie moją odwadniającą się strefę T. Nie skuszę się na niego w cenie regularnej, również ze względu na słabą wydajność, ale w cenie w jakiej go kupiłam okazał się być dobrym zakupem a dla mojej skóry kosmetykiem co najmniej przyzwoitym.
Jest: MINCER PHARMA VITAC INFUSION OLEJKOWE SERUM

Niby na noc ale ostatnimi czasy używałam go jako produkt pod makijaż i przy obecnej aurze sprawdzał mi się świetnie. Był lekki ale zbyt lekki. Dobrze nawilżał, trzymał skórę w ryzach przez cały dzień i dobrze współpracował z makijażem. Jednak mimo wszystko bardziej odpowiadał mi wariant na dzień.
Jest: BIOLAVEN ORGANIC KREM DO TWARZY NA DZIEŃ

To nie była miłość od pierwszego użycia jednak jak wspominałam Wam w recenzji zdecydowanie nie żałuję powrotu. Pięknie myje, nie robi krzywdy skórze głowy i (już) nie plącze mi włosów na potęgę. Będziemy do siebie wracać.
Jest: BABYDREAM SZAMPON UŁATWIAJĄCY ROZCZESYWANIE

Gdyby pominąć moje rozczarowanie zapachem (który swoją drogą nie był najgorszy) to na prawdę przyzwoity żel. Gęsty (nie jak Dove ale bez tragedii), śliski (idealny pod golarkę), nieinwazyjny dla mojej kapryśnej skóry. Nie żebym chciała do niego wracać (tyyyyle mamy żeli na rynku) to inne żele tego producenta jeszcze wpadną w moje ręce.
Jest: PALMOLIVE GOURMET CHOCOLATE PASSION
Jest: BEBEAUTY BERRIES PASSION
Jest: DOVE PURELY PAMPERINS SWEET CREAM WITH PEONY

Było: ORACLINIC OCHRONNY PŁYN DO PŁUKANIA JAMY USTNEJ (marka własna Natury)
O jeżu drogi... Co to była za porażka i męczarnia. Wcześniej używałam zielony wariant tego płynu i był całkiem, całkiem... Niebieski za to miał tak obrzydliwy, słodkawy posmak kojarzący mi się ze słodzikiem. Nie odświeżał. Wymęczyłam. Nigdy więcej. Szczególnie, że w cenie regularnej kosztuje tyle co niezastąpiony Listerine na dobrej promocji...
Jest: LISTERINE STAY WHITE  PŁYN DO PŁUKANIA JAMY USTNEJ

Było: LIRENE DERMOPROGRAM STOPY BEZ ZGRUBIEŃ SKARPETY ZŁUSZCZAJĄCE
Wybaczcie brak konkretnej recenzji i zdjęć ale schodząca skóra ze stóp wydaje mi się być na tyle obrzydliwa, że nie warto chwalić się nią światu. A wylinkę mam przednią ;) Użyłam ich ponad tydzień temu, w 4 dniu zaczęłam się łuszczyć. Gdybym miała je porównać do używanych przeze mnie wcześniej to brat bliźniak skarpetek z Purederm, bijący na głowę te z L'Biotica. Osobiście ze skarpetkami złuszczającymi mam taki problem, że nie ruszają u mnie zgrubiałych partii typu pięty a powodują schodzenie naskórka w miejscach, gdzie na dobrą sprawę jest mi to raczej zbędne. Były ok, wracać raczej nie będę.
Było: LIRENE DERMOPROGRAM AKSAMITNE DŁONIE RĘKAWICZKI REGENERUJĄCE
Jeśli Lirene zacznie sprzedawać peeling gommage jaki jest pierwszą częścią zabiegu regeneracyjnego kupię go bez najmniejszego wahania. Po pierwsze dlatego że uwielbiam tego typu peelingi, po drugie - był diabelnie skuteczny mimo swojej delikatności. Wow. Niestety same rękawiczki jakoś tak nie do końca mnie zachwyciły. Nie to, że efekt pielęgnacyjny był mierny - bo był co najmniej dobry - dłonie po użyciu były gładkie i nawilżone a gojące się pęknięcie zniknęło szybko i bezboleśnie. Jednak spowodowały u mnie lekki dyskomfort (prawdopodobnie przez zawartość mocznika). 

Niebawem dla zachowania równowagi pokażę Wam moje nowości ;) Do zobaczenia.

33 komentarze:

  1. Gratuluję zużyć. Chyba nic nie miałam jeszcze z Twoich "pustaków"

    OdpowiedzUsuń
  2. ten duet Lirene do stóp i dłoni może być ciekawy...

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię ten Babydream z lwem, w przeciwieństwie do starej wersji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Marka Mincer Pharma to moje tegoroczne odkrycie, miałam krem do twarzy i to serum olejkowe, które zresztą mam do dzisiaj. Muszę wypróbować też ten peeling, dużo dziewczyn go zachwala :)

    OdpowiedzUsuń
  5. akurat Listerine jest najlepszy jeśli chodzi o płyny :) natomiast żele z Palmolive były dla mnie zbyt mdłe jesli chodzi o zapachy

    OdpowiedzUsuń
  6. :D To ja teraz czekam na nowości :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję zużyć,bo radzisz sobie świetnie, u mnie pewnie denko będzie skromne w tym miesiącu. A wśród twoich pustaków znam i bardzo lubię żel z Green Pharmacy, miałam już wersję aloesową i była świetna, teraz mam wariant z zieloną herbatą do cery mieszanej i również sprawdza się super :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nie miałam tych Palmolive. Coś czuję, że muszę nadrobić zaległości ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Peeling z aktywnym węglem i te dwa serum mnie bardzo zaciekawiły :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Peeling Mincer mnie zaciekawił :)
    Kilkanaście lat temu używałam ich różowej serii do skóry trądzikowej i świetnie się spisywała (nie wiem, czy jest jeszcze na rynku).

    OdpowiedzUsuń
  11. Krem Biolaven miałam tylko w wersji na noc i niestety nie był jakiś wyjątkowy

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow, dosyć sporo produktów zużyłaś. Lubię szampon Babydream :)
    U mnie też dzisiaj pojawiło się (w końcu :D ) denko :D
    Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten żel BeBeauty zwrócił moją uwagę. Opakowaniem przypomina trochę żele Balea :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakie fajne zużyte żele kuszą by nabyć, do twarzy GP mam zieloną herbatę podoba mi się ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja mam wielką ochotę na serum z Mincer ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie znoszę tego szamponu z Babydream :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Byłam zadowolona z żelu GP. Możliwe, że kiedyś do niego wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ostatnio też wróciłam do kremów Biolaven:D

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo podoba mi się taka forma przedstawiania denka, kiedyś próbowałam u siebie przedstawiać w ten sposób denko i następców ale jakoś tak u siebie tego nie widziałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Muszę sobie kupić ten żel micelarny z Ziaji :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Sama używam żółtą wersję Baby Dreama - spisuję się o niebo lepiej, niż wersja klasyczna ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Rozejrzę się za tołpą rosacal, to coś dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Poza szamponem BabyDream nie znam nic :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Szałwiowy? O kurcze! Widzialas go tez gdzies stacjonarnie? Bo ja spotkalam sie tylko z aloesowym i zielona herbą. Myśle, ze ta wersja szałwiowa moze zrobić szał :D

    OdpowiedzUsuń
  25. znam tylko szampon babydream, mój ulubieniec :)

    OdpowiedzUsuń
  26. U mnie babydream tak srednio sie sprawdza ;-(

    OdpowiedzUsuń
  27. nie znam większości produktów ale kilka z nich przykuło moją uwagę, u mnie w wykorzystanych kosmetykach jest odżywka z semilaca, koniecznie muszę zamówić następną i kremik z isany z mocznikiem :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 KOSMETYKOHOLICZKA , Blogger