ZAKUPY | trochę kolorówki, trochę pielęgnacji - Biedronka, Rossmann, Natura

Z lekkim przerażeniem stwierdzam, że ostatni post z zakupami pojawił się na blogu zaledwie dwa tygodnie temu. A ja znowu przewracam się o stertę nowości, jakie drogą kupna wpadły w moje ręce w ostatnich dniach. Pora więc na ich premię na blogu ;)



***


   Nie planowałam wracać do Rossmanna i korzystać z 49% rabatu na kosmetyki do ust i paznokci. Jednak brak jakiejkolwiek pomadki ochronnej na wyjeździe delikatnie mnie do tego przymusił. Szukałam czegoś z filtrem przeciwsłonecznym więc z braku laku wybór padł na Nivea Med Repair SPF 15 (4.45 zł). Pierwsze wrażenia mam mocno nijakie, to świetny produkt chroniący przed wiatrem (może mrozem, zobaczymy) ze względu na jej konkretną konsystencję (inną niż w ich standardowych sztytach) ale typowe właściwości pielęgnacyjne raczej mnie nie zachwycają. 
   Na moją zgubę dodatkowo przypomniałam sobie, że miałam obejrzeć lakiery L'Oreal (15 zł). Wpadł mi w oko brudny odcień brązu ale takich lakierów mam już dwa więc skuszona przede wszystkim ładnym opakowaniem sięgnęłam po pastelowy odcień różu. I powiem Wam, że żałuję. O ile sam kolor jest ładny tak jakość... Abstrakcją dla mnie jest, że lakier za 30 zł ma krzywo przycięty pędzelek i pozostawia na paznokciach przy drugiej warstwie lekkie bo lekkie ale nadal smugi.


   Na -49% na produkty do oczy poszłam już z pełną premedytacją. Dwa tusze do rzęs Lovely (ok. 6 zł/sztuka) to u mnie niezbędnik. Paletkę cieni Eveline (ok. 10 zł) kupiłam ze względy na cień numer 4. To przepiękny odcień z bordowo-ciemno różowymi (?) drobinkami zatopionymi w czarnej bazie. Od dłuższego czasu czaiłam się na jakiś nieoczywisty cień a jako, że z firmą Eveline raczej mi nie po drodze postanowiłam dać jej szansę. Póki co jestem na tak.  


    Firma Bell coraz to mocniej mnie zaskakuje, pozytywnie oczywiście. To chyba najmłodsze dzieci w moich zbiorach więc mojego entuzjazmu nie traktujcie do końca na serio ale... jestem zachwycona. Kremowe, matowe cienie Wanted  (8 zł sztuka) są ge-ni-al-ne. Miękkie, puchate, po włożeniu w nie palca zachowują się niczym mus jednak na oku zasychają na typowy mat. I trzymają się na nim przez cały dzień. Skusiłam się początkowo na odcień 1, następnego dnia poleciałam po 4.  Maybelline Color Tattoo (miałam odcienie matowe: Permanent Taupe i Creamy Nude) przy Bell to bardzo słabi zawodnicy.
   Nie opadłam się też pięknemu, nieoczywistemu lakierowi do paznokci (7 zł). To połączenie chłodnego niebieskiego i zieleni w bardzo ciemnym odcieniu. Nie dość że kolor jest cudny to i jakość jest na wysokim poziomie. Bardziej wprawionej ręce wystarczy jedna warstwa do pełnego krycia.


   Ostatnio na blogu trochę skrytykowałam Vianka. Jednak planowałam dać mu szansę i dałam. Mleczko odżywcze dorwałam z którąś z babskich gazetek (13 zł), wariant nawilżający przygarnęłam w Naturze (16 zł). Póki co trafiły do zapasów więc na ich temat się nie wypowiem.


   Mam pecha do antyperspirantów. Co bym ostatnio nie kupiła to szybko wybywa z moich zbiorów bo zupełnie się u mnie nie sprawdza. Nie mówię tu o ochronie bo z tym raczej nie ma tragedii ale zapachy i formuły.. jest słabo. W Biedronce kusiłam się na dwupak Dove Original (13zł) i po pierwszych testach jestem na tak. Sztyft nie zostawia paskudnego filmu na skórze jednocześnie ładnie pachnie. 
   No i żel Dove. Kupiłam go w dwupaku (14 zł) jednak mniejszą pojemność oddam w inne ręce. Ostatnio zauroczyłam się tymi żelami i jak tylko widzę je w dobrej cenie nie potrafię się im oprzeć.


   Na żele pod prysznic BeBeauty (4 zł sztuka) polowałam długo. Gdy ostatnio stały na półce zgarnęłam o koszyka wszystkie trzy. Wylądowały w zapasach.


Lakier Taft (15 zł za dwa). A raczej cztery. Nie mogłam się zebrać do zakupy lakieru a obecna aura i moje odrastające włosy zupełnie się nie dogadują. Więc jak już na nie wpadłam w dobrej cenie, stwierdziłam, że zapas nie zaszkodzi. Początkowo sięgnęłam po '6', która okazała się być świetna (silne utrwalenie, dobre wyczesywanie) więc idąc za ciosem kupiłam też '4'.

Tyle (mam nadzieję) dobrego. Znacie, lubicie? ;)

26 komentarzy:

  1. Zaciekawiły mnie żel Bebeauty, u mnie ich nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ten sztyft dove juz jakis czas i bardzo lubie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Te cienie z bell muszę wypróbować :) może i ja w te sztyfty dove się zaopatrzę ...

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę polecieć po te kosmetyki z Bell :D Tyle dobrego już o nich czytałam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam paletkę z Eveline :) Kolorek 3 już mi się skończył, wypełniałam nim brwi- świetny był :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaciekawiły mnie te żele z Biedronki, a żółty tusz z Lovely również ja capnęłam na promocji robiąc sobie zapas :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hahahah :D no z lakierami to poszłaś konkretnie :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzialam ostatnio reklamę tych ceni Bell i zastanawiałam się czy są godne mojej kasy - po twoim poście już wiem że tak :) A lakier jest przepiękny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się skusić na jeden i wypróbować na własnych oczach :) Nawet jak Cię nie zachwycą to na szczęście drogie nie są :)

      Usuń
  9. bardzo fajne zakupy :) u mnie też w zapasach czeka mleczko z vianka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. czyżby kosmetykoholicza wracała do "formy"? :D Tym lakierem to się zawiodłam, bardzo się na niego napaliłam, ale obecnie fundusze nie pozwalały mi na takie luksusy, więc wzięłam Eveline, i widzę, że słusznie!

    OdpowiedzUsuń
  11. 'Odwyk' był skuteczny bo nie bywałam w miejscach kuszących do zakupów :D Teraz przez ponad pół godziny dziennie nie mam co ze sobą zrobić więc dla zabicia czasu odwiedzam Rossmanna, Naturę lub Biedronkę... Jak na złość na dworze zimno a w najbliższej okolicy tylko to :D

    OdpowiedzUsuń
  12. mnie taki zapas lakieru do włosów wystarczyłby na kilka lat :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem bardzo ciekawa jak spiszą się u Ciebie mleczka Vianek =)

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie nie ma tych żeli BeBeauty. Wyglądają niemal jak Balea :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Na żele pod prysznic BeBeauty ciekawa jestem zapachu=)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam tusz Lovely :) A z Vianka miałam kilka produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja mam tinta z bell i jestem mega zadowolona i także miałam sobie odpuścić ta promocje -49% w Rossmann ale poległam i kupiłam chociaż trochę ;) ale etap z pomadkami i lakierami sobie odpuściłam

    OdpowiedzUsuń
  18. Tusz od Lovely to stały punkt zakupowy na promocji w Rossmannie :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Żele Dove mają bardzo fajną konsystencję, ale są drogerie w regularnej cenie. Warto sięgać po nie w promocji :)

    OdpowiedzUsuń

Instagram