wtorek, 25 października 2016

Pielęgnacja w Vianku ;) | VIANEK | Nawilżający krem do stóp | Kojący balsam do ciała

   Moja pierwsza przygoda z marką Vianek była... mocno nieudana. Ich peeling-maseczka (klik) z linii odżywiającej okazała się być totalnym nieporozumieniem. Wspominałam jednak że człowiek jestem uparty i nie planuję się do firmy zniechęcać po jednej wpadce. Nie ukrywam, że w dużej mierze była to zasługa Joyboxa, który co edycję coś ciekawego z ich oferty dorzuca nam do pudeł ;)


VIANEK NAWILŻAJĄCY KREM DO STÓP (16 zł/75 ml)

   To moje pierwsze (i mam nieodparte wrażenie, że ostatnie) podejście do naturalnego kosmetyku dedykowanemu pielęgnacji stóp. Obietnice producenta są spore. Oprócz nawilżania krem stosowany systematycznie ma za zadanie zregenerować silnie przesuszoną i szorstką skórę (ot, moja) oraz zapewnić komfort i ochronę przed rogowaceniem.

   Pierwszą rzeczą do której się przyczepię to konsystencja. Przywykłam (i lubię) kremy konkretniejsze, ten jest lekki, lejący jednocześnie nie wchłania się szybko pozostawiając na skórze dziwnie śliską powłoczkę (uwaga na kafelki, raz niemal przez niego nie wywinęłam orła). Jednak lekka formuła ma wpływ na jego wydajność - potrzeba go niewiele a ja mimo, że stosowałam go od miesiąca codziennie dobiłam do połowy opakowania. Od otwarcia ważny jest miesiące trzy. Ma neutralny zapach.

   Jeśli mowa o działaniu jest niestety słabo. Używany systematycznie lekko i doraźnie stopy nawilża (ale daleko mu do jakiejkolwiek spektakularności) przy czym zupełnie nie radzi sobie ze zgrubieniami - dobre (zdaniem moim) kremy widocznie je zmiękczają, ten w tym temacie nie robi nic.
   Wiem, że w wielu oczach uratuje go przyjemny skład ja jednak wychodzę z założenia, że kosmetyk ma przede wszystkim działać (i nie szkodzić), naturalny skład do wartościowego produktu jest dla mnie miłym dodatkiem a nie kwestią kluczową. Podsumowując - nie polecam.



VIANEK KOJĄCY BALSAM DO CIAŁA (28 zł/300 ml)

   Uhhhh... w końcu będę chwalić! Skóra mojego ciała jest sucha, w sezonie grzewczym nawet bardzo. Znalezienie balsamu, który faktycznie będzie działał jest u mnie nie lada wyzwaniem tym bardziej cieszę się, że Vianek stanął na wysokości zdania.

   Balsam należy do tych lżejszych, jednak nie jest jak na moje potrzeby zbyt lekki. Ma jednak jedną upierdliwą właściwość - w momencie aplikacji całkiem widocznie maże się po skórze. Z tego też względu polecam aplikować go bezpośrednio po kąpieli na jeszcze lekko wilgotną skórę (zanim skończycie smarować górną partię ciała dolna się wchłonie i na odwrót). Pozostawia na skórze bardzo delikatną powłoczkę jednak śmiało po jego użyciu można wskoczyć w odzież nie bojąc się o plamy.

   Ważną kwestią jest też zapach. O ile w przypadku kremu do stóp nie jest on wyczuwalny tak w przypadku tego produktu mam wrażenie, że producentowi substancji zapachowej dodało się aż nad to. Pierwsze użycia nie należały do najprzyjemniejszych - zapach w momencie nakładania go na skórę drażnił mnie bardzo, później do niego przywykłam. Zagadką jest dla mnie fakt, że ten kosmetyk nałożony na skórę pachnie sympatycznym połączeniem lawendy i jeżyny (?) tak w chwili aplikacji drażni(ł) mnie niesamowicie wydobywając z siebie obcą mi, irytującą nutę jakiegoś zielska. Ale przywykłam. Na szczęście.

   Jeśli mowa o działaniu pielęgnacyjnym jest... przyzwoicie. Producent określa go mianem 'balsamu codziennego' i wydaje mi się że tą nazwą pięknie wstrzelił się w jego dobre chociaż nie spektakularne właściwości. Jest to produkt, który dobrze nawilża, zmiękcza i wygładza skórę jednak nie zadziała cudów z suchymi partiami typu łokcie (ale u mnie mało co sobie w tym temacie radzi, więc wybaczam).

   Zwrócę też na wyrażenie 'kojący', które znalazło się z nazwie tego smarowidło. Jako, że oprócz suchości mam też problem z nadwrażliwością skóry (głównie po depilacji) potwierdzam, że to to koi. Po jego użyciu nic nie mnie piecze i nie szczypie a nawet jeśli coś mnie piekło i szczypało (przed) to szybko przestaje.
 
   Podsumowując - w końcu jestem na tak. Nie omieszkam przetestować innych ich balsamów tego producenta a i do tego chętnie wrócę w sezonie letnim (ze względu na komfort po depilacji jaki zapewnia). Cenowo może szału nie ma (chociaż od czego są promocje) jednak nadrabia wydajnością, przez ponad miesiąc zużyłam 2/3 opakowania co uważam za dobry wynik.



Znacie? :)

 

18 komentarzy:

  1. Vianek ma świetna składy, lubię tą markę kosmetyków

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie planuję zamówić jakieś produkty z tej firmy. Uwielbiam kosmetyki z naturalnym składem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że jesteś zadowolona z balsamu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio Vianek skradł moje serce :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę w końcu jakiś kosmetyk tej firmy wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. JAk na razie tylko jedną rzecz miałam okazję testowac :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja miałam krem do twarzy i byłam bardzo zadowolona😃

    OdpowiedzUsuń
  8. Kuszą mnie strasznie produkty tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kuszą mnie produkty tej firmy, ale sama nie wiem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. do stóp potrzebuję czegoś treściwszego, więc pewnie mnie też by nie zachwycił.

    OdpowiedzUsuń
  11. Balsam chętnie bym wypróbowała. :) Teraz skusiłam się na balsam Evree.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten balsam jest kuszący, bo też mam problem z suchą skórą zwłaszcza na nogach, a po depilacji jest tragedia :/ ciekawe czy by się u mnie sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
  13. kurcze, a już myślałam że krem będzie fajniejszy. Maznęłam się w Naturze testerem masła i byłam pod wrażeniem nawilżenia, więc teraz myślę nad zakupem, ale z drugiej strony znowu kusisz tym balsamem :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Obecnie stosuje nawilżający płyn micelarny tej marki i szczerze powiem - bardo go polubiłam! pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń