Miał być budyń, wyszedł sernik... | Przegląd żeli pod prysznic i płynów do kąpieli #1 | Palmolive, Isana, Yves Rocher, Cien, BeBeauty

by - września 26, 2016

    Kosmetyki kąpielowe to takie, których nie może zabraknąć u nikogo. Z drugiej strony nie są to rzeczy nad którymi warto się rozwodzić w dziesiątkach zdań ze względu na ich nikłe właściwości pielęgnacyjne. Dziś więc pokażę Wam co mieszka pod moim prysznicem i pokrótce opiszę po co warto sięgnąć (a po co niekoniecznie) stojąc przed drogeryjną półką.


***


PALMOLIVE GOURMET VANILLA PLEASURE BODY BUTTER WASH
   Egzemplarz z tytułu. Nie wiem czemu ale od żeli Palmolive stroniłam przez parę ostatnich lat. No dobra, wiem czemu. Ich zapachy były dla mnie takie... byle jakie. Niby ładne ale na tyle nieszczególne bym chciała je mieć. Gdy wprowadzili linię Gourmet jak na fankę zapachów spożywczych chciejstwo mi się włączyło i nabyłam dwa. Pierwsza w ruch poszła wanilia i wyszło to to mocno średnio. Nie wiem czemu zakodowałam sobie w głowie, że żel będzie pachniał budyniem. Byłam pewna, że to będzie słodki, waniliowy budyń :( A jest sernik. Słodko, wytrawny sernik z nutą wanilii. Tragedii niby  nie ma ale rozczarowałam się srodze. W opakowaniu pachnie lepiej niż w czasie mycia.
   Jeśli mowa o jego właściwościach jest jak najbardziej w porządku. Żel jest kremowy i gęsty (ale to nie kaliber żeli Dove), jednocześnie nie pieni się jak głupi i pozostawia lekko śliskie odczucie na skórze (jak ktoś używa standardowych żeli pod prysznic do golenia będzie zadowolony). Mojej suchej skórze nie robi najmniejszej krzywdy i o ile nawilżenia po jego użyciu nie czuję tak nie muszę bezpośrednio po kąpieli uskuteczniać biegów po balsam do ciała.


YVES ROCHER CULTURE BIO ALOE
   Miało być pięknie, wyszło jak zawsze. Żel w teorii jest bardzo przyjemny, przeźroczysty, lekko pieniący się, o przyjemnym składzie. W praktyce pięknie wysusza mi skórę. Nie podrażnia jej, nie powoduje pieczenia ale po prysznicu skóra jest sucha jak wiór. Zapach jest absolutnie nijaki, niby aloesowy ale sam aloes nie ma jakiegoś szczególnego zapachu, na szczęście nie utrzymuje się na skórze.



YVES ROCHER JADRDINS DU MONDE GRANAT Z HISZPANII
   Przyjemny. Gęsty (nie przesadnie), świetnie pieniący się żel o niespotykanym raczej zapachu owocu granatu. Jeśli mowa o Yves Rocher jednego nie mogę im odmówić - oddawanie zapachów z natury mają opanowane do perfekcji. Kolejny świetny produkt pod depilację. Jednak jak każdy jeden żel z tej serii zużywa się w nieprzyzwoicie szybkim tempie. No i te opakowania... niby ładne ale otworzenie ich mokrymi rękami jest upierdliwe. Jest dosyć łaskawy dla skóry. Czuję już lekki przesyt żelami z tej serii i póki co zostanę wierna tylko wersji o zapachu kwiatu tiare, który jest moim żelowym numerem jeden.



LE CIEN COCO BAHAMA
   Zapach kokosa raz kocham, raz nienawidzę. Nie zmienia to jednak faktu, że gdy w Lidlu ujrzałam tę oto wielką butlę pierwsze co zrobiłam to wzięłam ją pod pachę i poszłam dalej. Żel jest mleczny ale rzadki, marnie się pieni i nie do końca pasuje mojej skórze. Niby krzywdy większej nie robi jednak wysuszenie po kąpieli jest odczuwalne. Przypomina mi (bardzo!) żele z Isany lub Balea. To ten sam typ kosmetyku po który sięgnąć warto, gdy lubcie przyjemne zapachy i ładne opakowania w korzystnych cenach.
    Zapach jest w porządku. Nie porywa, nie chwycił mnie za serce i nie jest tak ładnie odwzorowany jak kokos z YR (mówię o poprzedniej odsłonie linii PN, obecnej nie wąchałam) jednak na pewno nie jest zły. W czasie mycia jest dosyć mocno wyczuwalny, na skórze jest ulotny.



LE ISANA TOTES MEER SALZ
   Żele peelingujące nie cieszyły się moją zbytnią sympatią bo ani to myje ani zdziera. Ostatnimi czasy jednak coraz łaskawszym okiem patrzę na żele z drobinkami. Nie są to typowe produkty o działaniu peelingu jednak przyjemnie masują skórę i tyle do szczęścia mi wystarczy. Isana przoduje w zakupach bo ich peelingi są tanie i dobre. Żele pod prysznic tej marki irytują mnie rzadką konsystencją i przesuszaniem skóry, warianty drobinkowe są gęściejsze i łagodniejsze. Nadal jednak są bajecznie tanie a i miło pachnące edycje limitowane pojawiają się co chwilę. Ta ma przyjemny, odświeżający jednak dosyć neutralny zapach i piękne opakowanie (moje trzecie ;)).



ISANA QUELLE DER ENERGIE PŁYN DO KĄPIELI
   Padłam ofiarą promocji i kupiłam trzy butle takich uprzyjemniaczy. Nie lubię płynów do kąpieli z Isany - są dosyć rzadkie, mają wielkie otwory przez co zużywają się w zastraszającym tempie a i zapach (ten niepodobny do niczego jednak całkiem przyjemny) wyczuwalny jest główne gdy włożycie nos do butelki. Mają jednak plusy - nieźle się pienią i nie przesuszają mi skóry na wiór. Nie zmienia to jednak faktu, że wcale nie jest to tak korzystny interes patrząc na ich wydajność i raczej do nich nie wrócę.



LE BE BEAUTY MALONOWA PANNA COTTA PŁYN DO KĄPIELI
   Używałam standardowej wersji tego płynu, używałam limitowanego czekoladowego rogalika i było wow! Używam malinowej panny koty i zdecydowanie nie jest dobrze. Nie przyczepię się do typowych walorów użytkowych - ten płyn jest łagodny dla skóry, pieni się jak szalony i ma wyczuwalny w wodzie zapach. Ale sam zapach właśnie... Z butelki pachnie miło, słodko, malinowo, ciut mdło ale tragedii nie ma. Po kontakcie z wodą ta woń zamienia się w obrzydliwy mdły i słodki ulep z wyraźną nutą śmietanki. Koszmar zabierający radość każdej kąpieli. Używam go, zużywam, jednak częściej w nim ręcznie piorę czy myję wannę niż go do niej wlewam.

Znacie któryś z tych produktów? :)


You May Also Like

29 komentarze

  1. Nie znam, ale szczerze mówiąc tez bym myślała że ten palmolive będzie budyniowy... Jakoś tak od razu jak na niego spojrzałam to jakie skojarzenie się pojawia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Na szczęście wersja czekoladowa zapachem nadrabia :D

      Usuń
  2. Nie znam żadnego, ale najbardziej ten z lidla mnie kusi jeśli chodzi o zapach :) Ostatnio wgl te żele są mega popularne z lidla, muszę się wybrać i ja i coś wybrać sobie ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żele z Lidla są takie... w miarę. Miałam kilka, nie widzę różnicy z inną taniochą a czasem można złapać coś ładnie pachnącego ;)

      Usuń
  3. A już myślałam, że ta malinowa panna cotta to coś fajnego o super zapachu

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś non stop kupowałam małe żele Isana, ale z czasem na ciele miałam po ich użyciu duże czerwone plamy. Osobiście lubię żele Lirene, szczególnie żel+oliwka z bawełną <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja alergii na Isanę nie mam ale nie rozumiem ich fenomenu - oprócz tego że są tanie, ładne i ładnie pachną :P

      Usuń
  5. Znam ten żel z isany z drobinkami peelingującymi, używałam jako ala peeling przez kilka miesięcy i był nawet niezły nie można mu tego odmówić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo chętnie sięgam po żele Palmolive - ale po te z pompką. Isanę akurat mam pod prysznicem - peeling z olejkiem migdałowym, dobrze poleruje skórę, nie mam zastrzeżeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam :) Ale dla mnie to dalej produkt do miziania niż peeling :D

      Usuń
  7. Polubiłam bardzo peelingujący żel migdałowy z Isany :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Peelingi pod prysznic wolę wykonywać sama - łącząc ulubiony żel z kawą, cukrem, miodem i naturalnym olejem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie cierpię myć wanny po peelingu z kawy a i od samego zapachu mnie mdli :P Ostatnio zdzieram się rękawicą :)

      Usuń
  9. Nie jeszcze okazji próbować tych kosmetyków :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Akurat żadnej z tych nut zapachowych nie miałam ;) Na Isane muszę się kiedyś skusić co by mnie tak pogłaskała a nie zdzierała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz jest jakiś inny, bardzie kremowy ale też fajny. Zużyłam wcześniej ;))

      Usuń
  11. Obecnie u mnie na wannie stoją różne żele pod prysznic - panda z Isany - najpiękniejszy zapach!, kremowe mydło Ziaja pomarańczowy- całkiem przyjemny, Dove z granatem - uwielbiam żele z Dove. A jeśli chodzi o płyny - mam z Palmolive, który całkiem ładnie pachnie, ale coś słabo się pieni. Muszę wypróbować te z YR, bo jeszcze ich nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panda czeka na zużycie, Ziaję miałam daaawno temu, żele Dove dopiero będę nadrabiać bo w kooońcu przestały mnie uczulać :P

      Usuń
  12. Aż żałuję że masz ich tylko "tyle" :) Dobrze się czytało. Nie jestem fanką żeli Palmolive te z YR lubię ale zużywam ich tyle że czasami mi szkoda kasy na nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jeszcze mydło miodowe z Banii Agafii o którym (a jakże) zapomniałam :D

      Usuń
  13. mam zel z palmolive z tej serii o zapachu truskawki, zel z firmy cien kusi opakowaniem

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubię żele YR, ale miałam inne warianty zapachowe :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja zazwyczaj kupuje zele isany ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeśli chodzi o żel z Palmolive - też miałam okazję go użyć i nie za bardzo mi przypadł do gustu. Zapach tej wanilii jest wręcz duszący i chemiczny. Bardzo chętnie wypróbowałabym tego cudaka peelingującego z Isany, kocham ich żele pod prysznic i inne kosmetyki :). Mogę Ci polecić wypróbować olejek pod prysznic z Isany - bardzo fajny! Bardzo ładnie nawilża i oczyszcza skórę :).

    OdpowiedzUsuń
  17. Waniliowy i czekoladowy Palmolive przypadły mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. o kurczę! w życiu nie powiedziałabym, że Lidl ma takie ładne opakowania :-) Ja obecnie mam w zapasach samą baleę, więc póki co nie chcę ich powiększać. Jedynie mocno kusi mnie żel z Isany :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja najczęściej używam żele pod prysznic z Isany. :)

    OdpowiedzUsuń