Lirene Derma Matt | pielęgnacja matująca dla dorosłych | złuszczający żel normalizujący, długotrwale matujący krem nawilżający na dzień, krem normalizujący sebum na noc

Linia Lirene Derma Matt pojawiła się na rynku nie tak dawno temu. W porównaniu do większości produktów matujących i przeciw niedoskonałościom ta skierowana jest dla osób dorosłych. Nakierowana jest na typowe problemy skóry kapryśnej: ma niwelować nadmierną aktywność gruczołów łojowych i regulować wydzielanie sebum przez co zapewnić nam na skórze mat i walczyć z trądzikiem. Jednocześnie producent nie zapomina a kluczowej w pielęgnacji kwestii czyli nawilżaniu. Brzmi to niezwykle obiecująco ale czy faktycznie jest tak pięknie jak być powinno? Zapraszam na recenzję.




Lirene Derma Matt Złuszczający żel normalizujący do mycia twarzy
   Jeśli mowa o oczyszczaniu twarzy jestem tak samo kapryśna jak moja skóra. Dlatego też zazwyczaj pod prysznicem stoją (przynajmniej) dwa kosmetyki tego typu - jeden z łagodnymi detergentami, który ma łagodzić i koić moją okresowo nadwrażliwą skórę i drugi, mocniejszy, od którego wymagam mocnego ale nieinwazyjnego oczyszczania skłonnych do zanieczyszczania się porów. Ten zdecydowanie należał do tej drugiej kategorii.
   Produkt zapakowany jest w wygodną tubę. Jednak żałuję, że producent nie pomyślał o opakowaniu z pompką co zwiększyło by jego wydajność a i użytkowanie go było by o wiele przyjemniejsze. Miał przedziwną konsystencję, raczej rzadko spotykaną w produktach do mycia twarzy - był bardzo gęsty i konkretny. Pienił się jak szalony a piana była gęsta i kremowa, niczym w żelach do golenia, co zapewniało niesamowity komfortu użytkowania. Nawet ja, osoba która nie lubi pieniących się żeli byłam mile zaskoczona.
   Właściwości oczyszczające były świetne przy jednoczesnym całkiem przyjemnym działaniu na skórę - była ona wyłącznie lekko napięta, bez nadmiernego ściągnięcia czy przesuszenia jednak w przypadku skór, które mają problem z odwadnianiem się sugerowałabym używać go maksymalnie  raz dziennie.
   Właściwości złuszczające. Niby na opakowaniu nie ma ani słowa na temat drobinek/granulek jednak założyłam że za owe złuszczanie odpowiadać będą takie właśnie cosie. Guzik prawda - żel posiada w sobie pojedyncze drobinki jednak są to kapsułki z wit. E, które nie są zdzierakiem mechanicznym. Czy więc żel złuszcza? Nie wiem. Wiem jednak że po umyciu skóra jest niesamowicie gładka, niczym po zastosowaniu peelingu. Bajka.
   Co lepsze taka przyjemność w cenie regularnej kosztuje 15 zł, w promocji niekiedy i 10 zł. Mimo, że zużyłam go dosyć szybko (ja naprawdę nie umiem w tuby, zawsze ale to zawsze wylewam kosmetyku zbyt dużo) to i tak stosunek ceny do jakości uważam za bardzo korzystny. Czy do niego wrócę? Tak! Póki co nadrabiam inne nowości (i nie nowości) jakie pojawiły się na rynku ale tego cudaka mam na względzie i pewnie prędzej czy później pojawi się u mnie ponownie.




Lirene Derma Matt Długotrwale matujący krem nawilżający na dzień SPF 15
   Mimo, że jest to krem na dzień stosuję go głównie na noc - ochrona przeciwsłoneczna jaką zaproponował nam producent na obecne ciepłe dni jest niestety dla mnie zbyt niska (jestem po kuracji linią Pharmaceris W a dodatkowo dopieszczam moją skórę kwasem migdałowym w masce na noc Bielendy).
   Opakowanie kremu wygrywa wygodną i higieniczną pompką airless znaną chociażby z kremów czy podkładów ich aptecznej marki Pharmaceris. Dozuje ona ilość w sam raz na posmarowanie twarzy, szyi i dekoltu. Za minus można by teoretycznie uznać, że przez opakowanie wykonane z nietransparentnego plastiku nie możemy mieć kontroli nad zużyciem jednak wystarczy zdjąć denko i problem zostaje rozwiązany.
   Konsystencja tego kremu jest bardzo podobna do wszelkich kremów Lirene. W porównaniu chociażby do Ziaji, której większość kremów jest nieprzyjemnie tłusta, tak Lirene funduje nam kremy bardziej lub mniej konkretne w swojej formule, które jednocześnie nie pozostawiają tłustego filmu i uczucia lepkości.  Tak też jest w tym przypadku. Produkt w momencie aplikacji wydaje się być podejrzanie bogaty jednak szybko się wchłania, pozostawiając skórę niby nie matową ale zdecydowanie też zdejmuje z niej nadmierny błysk. Dobrze nawilża. Zdecydowanie nada się pod makijaż jednak trudno mi ocenić czy wydłuży jego trwałość bo nie dane mi było tego zaobserwować i szczerze mówiąc - wcale na ten efekt nie liczę.
     W cenie regularnej kosztuje 20 zł za (uwaga!) 30 ml pojemności, czy blisko połowę mniej niż standardowe kremy.
 


Lirene Derma Matt Wygładzający krem normalizujący sebum na noc
   Ten krem niestety nie ma już tak praktycznego opakowania jak wersja na dzień. Sam słoiczek jest jednak estetyczny i przyjemny dla oka. Ma on też już typową pojemność 50 ml przy utrzymaniu tej samej ceny - 20 zł.
   Chyba największą niespodzianką była dla mnie jego konsystencja. Dacie wiarę, że wariant na noc jest lżejszy niż ten na dzień? Wchłania się wręcz błyskawicznie i o ile dla kobiet ze skórą tłustą pewnie będzie wystarczający tak w przypadku skóry mieszanej, która potrzebuje mocniejszego nawilżania na nieprzetłuszczających się partiach może być zbyt lekki. Ogólnie nie mogę się pozbyć wrażenia, że prawdopodobnie części z użytkowniczek pasowała by podmiana wersji dzień na noc i na odwrót.
   Dla mnie to brat bliźniak wersji na dzień - ma takie samo działanie pielęgnacyjne. Zapewnia kilkugodzinne nawilżenie, nie daje na skórze płaskiego matu jednak mam wrażenie że działanie regulujące sebum jest tu odczuwalne i faktycznie skóra trzyma mat dłużej niż w przypadku innych nie-matujących kremów.
   Jeśli mowa o działaniu jest ono doraźne, nie liczyłabym tu na ograniczenie błyszczenia w dłuższej perspektywie czasu po zaprzestaniu użytkowania. Jednocześnie warto też wspomnieć że oba te kremy używałam zamiennie z innymi kosmetykami. Nie zauważyłam pogorszenia się po nich stanu skóry w postaci przesuszenia czy wysypu.



Podsumowując. Dla mnie najmocniejszy ogniwem z całej trójki jest zdecydowanie żel do mycia twarzy. Kremy najłatwiej mi określić jako dobre ale nieszczególnie wyróżniające się. Nie zrobiły na mnie efektu 'wow' i pewnie do nich nie wrócę ale z drugiej strony nie jestem się w stanie do niczego przyczepić i używam (a nawet jeden już zużyłam) z przyjemnością. W tej linii brakuje mi toniku. Bardzo. Bo myślę, że mogło by z tego wyniknąć coś ciekawego.

Miałyście okazję używać tych kosmetyków? Jak się u Was sprawdziły?
 
 

You May Also Like

9 komentarze

  1. Linia kosmetyków przeznacozna do mojego typu skóry, ale nie wiem czy się skusze na którys kosmetyk ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaciekawił mnie krem na dzień mimo, że jest matujący :) teraz uzywam kolastyny do cery suchej i jak narazie jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten krem na dzień zapowiada się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam żel, z tego co pamiętam trochę mnie podrażniał.

    OdpowiedzUsuń
  5. Najbardziej z całej trójki wypróbowałabym żel :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaka ładna ta zieleń na opakowaniu! Przyciąga mój wzrok!

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam ten krem na dzień długotrwale matujący i byłam z niego bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Posiadam krem na noc i jest całkiem ok. Najważniejsze, że nie robi krzywdy :)

    OdpowiedzUsuń