LIRENE | Bronze Collection | balsam brązujący pod prysznic

by - sierpnia 08, 2016

   Patrząc na rynek kosmetyczny mam wrażenie, że mamy już na nim przesyt. O jakim produkcie bym nie pomyślała on w sprzedaży już jest ;) Tym bardziej cieszę się, gdy firmy próbują zrobić coś ponad. Dziś o innowacji jaką zafundowała nam marka Lirene czy balsamie brązującym pod prysznic.

   Sprawa o tyle ciekawa co i dla mnie niezmiernie kusząca. Bo opaleniznę lubię ale... ani się nie opalam ani wszelkiej maści samoopalacze i produkty brązujące ze względu na moją niechęć do  trwonienia czasu niekoniecznie się u mnie sprawdzają. Zazwyczaj tego typu produkt gości u mnie na stanie z czego gdy kończy się jego termin ważności ląduje w koszu po dwóch czy trzech symbolicznych aplikacjach gdzie po każdej stwierdzam, że za dużo z tym zachodu.




   Balsam Lirene zapakowany jest w klasyczną tubę o pojemności 200 ml, w cenie regularnej zapłacimy za niego 20 zł. I dużo i mało. Bo wydajnością nie grzeszy. Nie wiem, czy to ja mam dużą powierzchnię ciała [chociaż chyba nie], czy nakładałam go zbyt szczodrze ale wystarczył mi na równych 10 aplikacji od stóp do głów. Tak, aplikowałam go również na twarz. Z lenistwa. Nie zrobił mi najmniejszej krzywdy mimo, że dedykowany jest skórze ciała.

   Założeniem producenta jest nakładanie tego produktu na jeszcze wilgotną skórę. Sprzyja temu lekka, kremowa konsystencja, która nie spływa ze skóry. Po trzech minutach należy go zmyć a efekt opalenizny powinien się pojawić po około pięciu aplikacjach. U mnie pojawił się po trzech. Skóra była złoto-brązowa, wyglądała bardzo naturalnie, jednak faktycznie widać było działanie tego kosmetyku. Nie cierpię sztucznej, ciemnej opalenizny w sztucznym odcieniu więc tutaj nie jestem w stanie się do działania przyczepić.

   Szybko udało mi się wypracować odpowiednią dla mnie częstotliwość użytkowania kosmetyku. Użyłam go trzy dni z rzędu, następnie dwa razy z jednodniowymi odstępami. Cały manewr powtórzyłam po tygodniu co pozwoliło mi cieszyć się brązową skórą przez około 3 tygodnie.

   Mówiąc o produkcie brązującym nie mogę nie wspomnieć o kwestii charakterystycznego zapachu. Był. Ale był dosyć subtelny a dzięki temu, że jest to produkt, który zmywamy mogłam potraktować skórę dodatkowo balsamem o przyjemnym zapachu by go złagodzić. Sama inicjatywa zmywalnego balsamu będzie też błogosławieństwem dla osób z bardzo suchą skórą, które bez konkretnego, pielęgnacyjnego balsamu nie wyobrażają sobie życia [jak ja ;)].

   Smugi? Absolutnie nie. A ja mam niezwykły talent do nierównomiernego nakładania tego typu kosmetyków. Ba, używałam go bez wcześniejszego peelingu a efekt był równomierny. Podobnie było z jego wyparowywaniem ze skóry. Żadnych smug, żadnych plam.



   Nie pozostaje mi nic innego niż polecić Wam wypróbować ten balsam, jeśli lubicie naturalną opaleniznę a macie problem z tego typu produktami z powodów różnych. Niby można się przyczepić do wydajności ale... to pierwszy balsam tego typu jaki udało mi się zużyć w całości na przestrzeni kilku[nastu] ostatnich lat, który używałam z przyjemnością i do którego z przyjemnością wrócę, gdy tylko uda mi się [chociaż częściowo] uporać z zapasami w tej kategorii.









You May Also Like

14 komentarze

  1. Bardzo fajnie się u mnie sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem fanką typowych samoopalaczy, ale balsam brązujący pod prysznic to co innego ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja siostra bardzo lubi ten balsam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Do tej pory używałam tylko zwykłe balsamy pod prysznic. Ale może porozglądam się i za tym :D

    OdpowiedzUsuń
  5. fajny produkt, muszę się przyjrzeć ;-) nie lubię się smarować samoopalaczem ale pod prysznic chętnie wypróbuje ;-) coś dla mnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. o czymś takim jeszcze nie słyszałam :D koniecznie muszę sprawdzić bo wszelkie kosmetyki brązujące lubie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Koniecznie muszę w niego zainwestować ;) Zastanawiałam się ostatnio nad nim, ale nie wiedziałam czy jest dobry. Teraz wiem, że warto go przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Do mnie zupełnie nie przemawiają te balsamy pod prysznic...

    OdpowiedzUsuń
  9. Troszkę już czytałam na jego temat i wydaje się być ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Strasznie mnie kusi, chętnie przyciemniłabym sobie trochę nogi ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny pomysł Lirene na ten produkt sama go używam i jestem zadowolona

    OdpowiedzUsuń