Nowości LIRENE i UNDER 20

Cześć :) Dziś czas najwyższy na pokazanie Wam nowości marek Lirene i Under 20 jakie całkiem niedawno wpadły w moje łapy. 


   Seria słoneczna składająca się z koloryzującego balsamu do ciała, samoopalacza do twarzy i ciała, musu-pianki samoopalającej do twarzy i ciała oraz jaśminowego olejku do opalania SPF 30.
   Dwa środkowe produkty czekają jeszcze na swoją premierę bo na chwilę obecną sięgnęłam po coś innego /o tym za chwilę/ jednak ciekawa ich jestem niesamowicie. Jakiś czas temu używałam ich klasycznego balsamu do ciała i wspominam go bardzo miło.
   W ruch poszedł za to olejek. Powiem szczerze, że o ile nie mam problemu z filtrowaniem twarzy tak produkty do ciała dla osoby, która nie lubi używać balsamów rano są totalnym nieporozumieniem. Aż dziw bierze, że wcześniej nie wpadłam na genialny pomysł zakupu olejku. Jest lekki, szybko się wchłania, nie brudzi ubrań i zapewnia dobrą ochronę. Jestem na tak.
   Produktem, który nie przypadł mi do gustu i oddam go pewnie w dobre ręce jest za to balsam koloryzujący. Nie wiem czy ja nie potrafię takich kosmetyków obsługiwać czy faktycznie wszystkie brudzą straszliwie wszystko dookoła. Nie wiem czy dam mu szansę jednak z drugiej strony... Kto nie próbuje ten nie ma ;))


   Tutaj miszmasz. Od lewej dwa produkty Lirene Dermoprogram: perłowy mus do ciała i brązujący balsam pod prysznic. Oba używam i z obu jestem zadowolona. Mus posiada cudowną konsystencję i delikatne, nienachalne drobinki. Na dodatek pięknie pachnie. Ciekawszy jest dla mnie jednak balsam pod prysznic - jest niezwykle komfortowy w użytkowaniu, po 3 minutach można się ubrać nie bojąc się plam i zacieków a ładną, złotą opaleniznę uzyskałam po trzech aplikacjach. Zapowiada się ulubieniec.
   Antycelulitowy endo-masaż kupił mnie... bańką chińską. To ustrojstwo chciałam przetestować od dawna jednak ze względu na naczynka mijało się z celem kupno bańki na jednorazową przygodę. Ale mam, użyłam i masaż spodobał mi się bardzo. Jednak ze względów zdrowotnych bańka leci w inne ręce. Sam olejek sobie zostawię - ma piękny zapach i świetną konsystencję.
   Jedyny produkt Under 20 w postaci żelu micelarnego. Mam nadzieję, że dorówna swojemu poprzednikowi, którego dwie tuby zużyłam z przyjemnością ;))
   No i nowa odsłona kremu do stóp Lirene 30% urea - najlepszego kremu do stóp o czym pisałam Wam tutaj.
 

   Nowość z kolorówki: podkład Lirene No Mask. Ciekawa byłam go straszliwie i miałam go kupić korzystając z -49% w Rossmannie ale... kolorystyka. Producent zaoferował nam tylko dwa odcienie do wyboru z czego jasny, który posiadam wygląda na diabelnie pomarańczowy /zdjęcie nie oddaje koloru/ i z pewnością nie sprawdzi się u bladych osób. Nabrałam trochę opalenizny więc postanowiłam go wypróbować i na szczęście pięknie stapia się ze skórą mimo swojego ciemnego odcienia. Sama formuła jest bardzo lekka, jest niesamowicie komfortowy w aplikacji a efekt, jaki pozostawia na skórze jest wprost niesamowity *-* Chyba nigdy nie miałam podkładu, który wygląda jak druga skóra. Zapowiada się kolejny ulubieniec :)


Tyle dobrego :) Już niebawem pokarzę Wam zawartość ostatniego /cuuudownego/ Joyboxa a potem moje dwumiesięczne zakupy. Do zobaczenia :)

You May Also Like

14 komentarze

  1. Bardzo ciekawe nowości, miłego testowania :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie podkład za jasny;) ale odcienie są 3 i pomyśle nad 02 lub 03;) a olejek jest supcio!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, właśnie chciałam napisać, że są 3 odcienie :)

      Usuń
  3. Jestem ciekawa tego balsamu pod prysznic jak to sie w ogole prezentuje ☺

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bańki w domu mam, właśnie zamierzam sobie zrobić z nimi kurację bo cellulit mnie zabija xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie wypróbowałabym dwóch twoich ulubieńców - podkład i żel pod prysznic. Chętnie zobaczę sobie je w drogerii... szkoda tylko że podkład ma tylko dwa odcienie, to spore ograniczenie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie, że masz okazję przetestować tyle ciekawych produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie bym przetestowała te produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi podkład pasuje, to już moje drugie opakowanie, pierwsze przywiozłam z meet beauty. Ta pianka samoopalająca to tragedia. Opalenizna jest mega mocna i... plamiasta niestety:(

    OdpowiedzUsuń
  9. ciekawe produkty :) no mask mam i używam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. pamiętam że coś do opalania z Lirene było świetne, tylko nie pamiętam co :'D

    OdpowiedzUsuń