ZAKUPY | kosmetykoholiczka ofiarą promocji ;)

Zgodnie z zapowiedzią dziś kolejny wpis z kosmetycznymi nowościami. Nie jestem w stanie opisać tego w inny sposób - pora na totalny misz-masz. Sporo tu kolorówki ale nie zabrało i pielęgnacji, na punkcie której jak wiedzą wszyscy - mam totalnego hopla ;)



Zaczynamy od dużego zamówienia ze strony Tołpy. Jeśli jeszcze nie korzystacie, polecam zapis do ich newslettera. Nie tylko otrzymacie 30 zł rabatu ale i systematyczne powiadomienia mailowe o ich promocjach. A tych nam nie oszczędzają ;) Poległam ostatnio, gdy do zakupu kremu dodawali bezpłatnie wybrane dowolnie serum gratis. Zdecydowałam się na dwa opakowania kremu Dermo Face Futuris 30+ na noc. Nie tak dawno zużyłam tubkę tegoż smarowidła i nie jestem w stanie powiedzieć na jego temat złego słowa, ba, mogę go tylko chwalić. Cenę regularną uważam za nieporozumienie - bo za 40 zł jest na rynku od groma podobnych produktów jednak w ogólnych rozrachunku wyszedł na tyle korzystnie, że czemu by nie. Nowością za to będzie u mnie lipidowy krem regenerujący z linii Dermo Atopic. Moja skóra częściej niż rzadziej włącza tryb buntu więc chętnie zobaczę jak sprawdzi się na mojej skórze. Szczególnie, że ich lipidowa emulsja, której wersje mini zużyłam może i nie zrobiła na mnie fenomenalnego wrażenia to jednak niewiele /poza wygórowaną ceną/ mogłam jej zarzucić.
Jeśli mowa o serum - będę odmładzać się /;))/ produktem z Dermo Face Provivo 35 + oraz wzmacniać naczynka koncentratem Dermo Face Rosalac. Oba wersje to dla mnie totalne nowości więc słowa na ich temat nie powiem. Tołpa nadal oferuje pięć próbek za grosz więc postanowiłam przetestować kolejny produkt z linii Baby - tym razem delikatny balsam do twarzy i ciała.
Dla ciekawych: za całość zapłaciłam 90,05 zł, rabaty wyniosły łącznie 166,94 zł. Wychodząc z założenia, że firmy raczej do interesu nie dopłacają mamy podgląd ile warte są ich produkty ;))


Pozostając w temacie pielęgnacji pora na mieszankę zakupów w Natury i Rossmana. Jako że produkty do oczyszczania twarzy idą u mnie jak woda skusiłam się na dwa płyny micelarne marki Bielenda Expert czystej skóry w wariantach nawilżającym i kojącym. Bielenda ostatnio u mnie punktuje więc pewnie spora gromadka ich kosmetyków przewinie mi się przez ręce. Kolejno żel do mycia twarzy Green Pharmacy, który kupiłam w ciemno za oszałamiające cztery złote. I peeling enzymatyczny Perfecta. Bo podobnie jak w przypadku Bielendy coraz częściej trafiam na naprawdę wartę uwagi kosmetyki spośród ich oferty. Na koniec nowość czyli płyn micelarny z olejkiem Garnier. Wierzcie lub nie, nadal nie przetestowałam ich flagowego, różowego micela :D Najpierw nie mogłam się zebrać do zakupu, jak go kupiłam zamieszkał w pudle z zapasami bo inne produkty kusiły mnie bardziej - między innymi ta olejkowa wersja. Pierwsze wrażenia mam bardzo pozytywne - jest delikatny dla skóry, nie podrażnia mi oczu, nie klei się. Jednak nie zastąpi typowego płynu dwufazowego na co po cichu liczyłam - bo jaka by to była oszczędność w przypadku jego 400 ml butli :D


Z pielęgnacją ciała nie poszalałam. Zapasy rosną w siłę więc nie odpuściłam tylko dwóm peelingom myjącym Isany - obie wersje to edycje limitowane. Pierwsza cudnie pachnie rabarbarem, druga to wariant w olejkiem o zapachu słodko-orientalnym, niezwykle przyjemnym dla mojego nosa. Skarpetki złuszczające Bielendy to dla  mnie zaskoczenie totalne ze względu na zawartość pudełka... W środku znajdziemy odrębnie pakowane skarpetki plus saszetki z płynem. Już widzę jak połowę płynu nieopatrznie wyleję patrząc na moje możliwości :D A w temacie stóp pozostając dwa kremy. Lirene 30 % urea to do tej pory najlepszy tego typu produkt jaki wpadł mi w łapy. A odkąd zaczęłam o stopy dbać systematycznie zużywam je szybko i bezboleśnie ;)) Fuss Wohl z łojem jelenia może i właściwościami nie zachwyca ale ceną i owszem więc dla urozmaicenia może być.
W ramach kampanii Blogmedia w moje łapy wpadły też dwa produkty do pielęgnacji ciała marki Perfecta z linii Express Slim. Pierwsze to Krio serum, drugi to krem powększający /:D/ biust.



Tak, wiem. Ledwie pokazałam Wam nowości z Rossmannowskiej promocji a tu znowu kolorówka. Na swoje usprawiedliwienie mam fakt, że z gromadzenia kolorówki już wyrosłam i rozsądne zapasy wcale nie uważam za złe. A do zapasów mam słabość :D
Podkład Ingrid Ideal Face używałam o ile pamięć mnie nie myli jakieś 5 lat temu. Wspominałam go miło, jednak słaby dobór odcieni uniemożliwiał mi powrót. Firma jednak nie spoczęła na laurach i zaoferowała nam kilka kolejnych kolorów w tym najjaśniejszy, który jak na możliwości producentów rodzimych i nie jest przyjemnie blady. Mam jednak wrażenie, że na przestrzeni czasu zmieniła się jego formuła. Albo mam problemy z pamięcią /możliwe/ albo stracił on trochę ze swojej pigmentacji i właściwości kryjących.
Korektor Wet n Wild to już typowa zachcianka a raczej 'na pewno znajdę korektor idealny'. Jak się zamknę na godzinę w solarium ;) Pomroczność jasna mnie dopadła bo to to cudo jest za ciemne przynajmniej z 5 tonów. Brawa dla mnie.
Puder brązujący oraz rozświetlacz Bell wypatrzyłam w sieci i stwierdziłam, że muszę mieć. Do kupienia w Biedronce. Z oboma polubiłam się od pierwszej aplikacji ba, myślę o zrobieniu zapasu rozświatlacza bo wygląda na skórze pięknie.
I na koniec tusze do rzęs My Secret. Nie miałam jeszcze maskar z tej firmy więc na -40% na tę markę skusiłam się na trzy. Jak szaleć to szaleć.


Znacie, lubicie? ;))


You May Also Like

19 komentarze

  1. Też kupiłam ten żel do mycia twarzy z GP. Stosuję do porannego oczyszczania twarzy i jak na razie jest całkiem dobry.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ostatnio rzadko kupuję pielęgnację, przerzuciłam się na manię kolorówkową, zwłaszcza jak ostatnio same promocje :P Płyn micelarny z Bielendy posiadam w wersji niebieskiej - fajny jest, dobrze domywa, tylko średnio pasuje i zapach - tak jakby męskie perfumy :P Następnym razem może skuszę się na wersję różową, choć zazwyczaj wersja "wrażliwa" podrażnia...

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam ten krem na noc z Tołpy i rzeczywiście złego słowa powiedzieć o nim nie można :) a na tych promocjach najczęściej obkupuje mojego mężczyznę, bo on też lubi ich pielęgnację

    OdpowiedzUsuń
  4. Tyle kosmetyków z Tołpy za 90 zł? No to ładna okazja :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj te peelingi z Isany. Szczęście,że u mnie ich nie ma bo jeszcze bym dorwała. A ten żel z GP miałam i bardzo mi się podobał ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. jeszcze nie próbowałam tego nowego Garniera, trochę obawiam się tej tłustości

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne zakupy, fajna okazja na kremy Tołpy o i peelingi zachęcają, tego kremu z łojem też nie spotkałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale dużo :D zaszalałas z tołpą :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam zapachy kosmetyków Isany :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zaszalałaś! :D Będzie testowanko :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam żadnego z produktów, miłego testowania :)

    OdpowiedzUsuń
  12. matko, kiedy Ty to wykorzystasz!

    OdpowiedzUsuń
  13. szczerze mówiąc, to ja z Tołpą się jakoś specjalnie nie lubię ;) ostatnio zastanawiałam się nad tym kremem z łojem, ale skoro nie jest jakiś zachwycający w działaniu, to dobrze, że go nie wzięłam, bo moje stopy są ostatnio mega wymagające pod tym względem

    OdpowiedzUsuń
  14. Niezłe łupy! :D czekam na recenzję tej maskary, miałam ją dzisiaj w ręku ale jakoś mnie szczoteczka nie przekonała ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zgadzam się co do opinii dotyczącej opakowania balsamów Evree, są okropnie twarde, producent powinien pomyśleć o zmianie opakowania, ale z działania jestem zadowolona, a kremami do rąk zachwycam się :)

    OdpowiedzUsuń