Trzy dobre maseczki produkcji rodzimej | Mincer Pharma | Ava Labolatorium | Bandi

maja 18, 2016

Cześć. Zapraszam na recenzję maseczek do twarzy. Niby maseczka to maseczka ale dziś o produktach zupełnie różnych pod względem działania. Jednak jest coś co je łączy - każda z nich pochodzi od rodzimego producenta i każda jest produktem godnym uwagi :)


***


MINCER PHARMA Rozświetlająca maska w kremie do twarzy
Nie jestem fanką masek rozświetlających. Często producenci pakują do nich drobinki i tym oto blaskiem próbują nam twarz rozjaśnić. Na moje szczęście tutaj drobin nie uświadczymy. Konsystencja produktu jest niezwykle lekka, kremowa, wręcz satynowa. Nie obciąża skóry co jest dla mnie plusem ponieważ posiadam skórę mieszaną - a sama maska dedykowana jest skórom normalnym i suchym.
Producent pozostawia nam dowolność w jej stosowaniu - można pozostawić ją na skórze zbierając nadmiar wacikiem czy zmyć. Osobiście preferuję drugi wariant. Jeśli mowa  działaniu  jest nieźle. Ok, nie jest to produkt, który powaliłby mnie na kolana ale trudno też jest szukać mi w niej wad.
Oferuje porządną dawkę nawilżenia i odżywienia skóry. Trudno zweryfikować mi obietnicę zdrowego wyglądu ale mogę dodać, że jest to maska, która fantastycznie wygładza i odświeża skórę. Szata graficzna /spójna z innymi produktami z tej linii/, jakość opakowania i  niewygórowana cena oscylująca w granicach 15 zł za 75 ml zachęcają do zakupu. Plus za dostępność - produkty Mincer Pharma znajdziecie w Naturze.

***


Ava Labolatorium Maska enzymatyczna
Istnieje spore prawdopodobieństwo, że znacie ten produkt pod inną szafą graficzną. Ja przygarnęłam z tego co się orientuję poprzednią wersję /skład bez zmian/ w mniej estetycznym opakowaniu, za to blisko 1/3 tańszą. Cena regularna oscyluje w granicach 30 zł, dostępność jest mocno średnia - swoją kupowałam online.
Maska do zakupu skusiła mnie dobrymi opiniami i obietnicami producenta. Nie będę ukrywać ze miewam dni lenia i produkt, który jednocześnie złuszczy skórę i ją zregeneruje wydaje się być iście idealny. Trochę się zawiodłam. Chociaż mam wrażenie, że zbyt wiele się po niej po prostu spodziewałam. Nadal uważam, że to na prawdę porządny produkt ;) Który faktycznie szybko i bezboleśnie w 15 minut pozwala wrócić skórze do stanu używalności w gorsze dni. Faktycznie delikatnie złuszcza, pięknie wygładza i cudownie matuje. Jednak działaniu daleko do spektakularności, którą sobie wymyśliłam czytając od groma pochwalnych recenzji. Niestety nie wiem o czym myślał producent obiecując efekt regeneracji.
Konsystencja maski teoretycznie powinna mnie zachwycić - jestem ogromną fanką glinek i produktów z tymi właśnie. Niestety zachwytu nie ma bo maska sypie się za skóry jak nieszczęście i najlepiej pozostać w bezruchu na 15 minut w czasie jej użytkowania ;)

***


BANDI Young Oczyszczając maska drożdżowa
Ok, young nie jestem już od jakiegoś czasu. Ale też nie zwracam większej uwagi na widełki wiekowe producentów. Chęć na tę maskę złapałam po użyciu zaledwie jednej jej próbki co świadczy o tym, że zrobiła na mnie na prawdę duże wrażenie.
Bandi jak zawsze trafiło w dziesiątkę z opakowaniem - uwielbiam te typu airless. Cena nie zniechęca - 25 zł. Dostępność trochę, jednak mają od groma promocji w swoim sklepie internetowym.
Jeśli mowa o działaniu jest naprawdę nieźle. Maska świetnie oczyszcza skórę. Szczególnie moją trudną w pielęgnacji strefę T, która uwielbia się zapychać. Produkt ten pięknie oczyszcza pory. Jeśli mowa o większych niespodziankach - wymaga czasu. Wychodzi tutaj moja sympatia do glinek, które już po pierwszej aplikacji potrafią wyciszysz i zasuszyć duże, ropne niedoskonałości. Ta tego nie robi. Działanie jakie nam oferuje to wyciągnie wszelkiego paskustwa na wierzch. Czy to dobrze czy źle trudno oceniać, grunt, że wynik jest naprawdę satysfakcjonujący.
Bałam się trochę jej zapachu, na szczęście nie pachnie drożdżami. Ma przyjemną, kremową konsystencję i o dziwo, świetne właściwości nawilżające.

Znacie którąś z tych masek?

You Might Also Like

18 komentarze

  1. ja mam maseczkę z Avi w nowszej wersji opakowania. Fajnie się sprawdza i chyba do niej wrócę gdy się skończy.. ale faktycznie efektu wow nie robi. Najbardziej lubię ją zmywać przy pomocy silikonowego "wacika" wówczas funduję sobie dokładniejsze oczyszczenie i skuteczniejszy peeling. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam ich, ale ciekawi mnie maska Bandi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że Bandi nie pachnie drożdżami, a właściwości są godne zainteresowania :) Moja skóra aż prosi się o oczyszczenie porów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Żadnej nie znam ale tą maskę Bandi bardzo chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ava wybija się skłądem :) Chętnie kiedyś ją przetestuję mimo, że nie zachwyciła Cię ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Najbardziej kuszą mnie produkty AVA :)

    OdpowiedzUsuń
  7. lubię nakładać maseczki tych nie miałam .

    OdpowiedzUsuń
  8. Bandi uwielbiam - świetna maska. Na Avę mam ochotę, muszę pamiętać jak skończy mi się to czego teraz używam (Perecta - świetny proodukt)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam te opakowania od Bandi, szalenie wygodne :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Z żadną nie miałam do czynienia osobiście, u mnie ostatnio maseczkowo kuleje sprawa, ale powoli zabieram się za wprowadzenie dobrych nawyków :)

    zaczarowana-oczarowana.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Żadnej nie znam przyznaje się bez bicia. Chodź Bandi od dłuższego czasu mnie kusi.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bandi kusi, uwielbiam ich kosmetyki. Z tej serii lubię krem nawilżający ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. ostatnią bym z wielką chęcią użyła..

    OdpowiedzUsuń
  14. szczerze mówiąc myślałam, że Bandi ma lepszy skład. Wiem jak drożdże działają na moją skórę od środka, więc jestem ciekawa czy wysypałoby mnie również po masce ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. żadnej nie znam ale zaciekawila mnie Bandi :)

    OdpowiedzUsuń
  16. zaciekawiła mnie maska Mincer Pharma, ale mam już swoją ulubienicę z Banii Agafii :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie przepadam za maskami, za dużo z nimi zachodu :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Tą z bandi muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń