Podkład Lirene MY COLOR CODE /odcienie wiosna i zima/

Nie przepadam za recenzjami kosmetyków kolorowych. Nie to, że ich nie używam bo należę do tych osób które bez makijażu pokazują się rzadko. Należę jednak do tej grupy blogerek /jeżu, nazwałam się blogerką :O/ które zdecydowanie lepiej czują się w temacie pielęgnacji. Co zresztą widać po ilości postów jakie na jej temat tworzę. Z przyjemnością.
Dziś zrobimy wyjątek i mam nadzieje, że będą się one pojawiać częściej bo przecież nie taki diabeł straszy jak go /notabene/ malują.
Cała gama odcieni podkładów Lirene mycolor CODE wpada w moje łapy już jakiś czas temu, dzięki uprzejmości pani Ani. Zdążyłam już praktycznie do cna zużyć dwie tubki więc czas najwyższy napisać o nim słów kilka.


Zacznę do przestawienia Wam ciut trafionego, ciut chybionego zamysłu producenta na gamę kolorystyczną dla tego podkładu. Każdy z czterech dostępnych odcieni przypisany jest do jednego z typów urody. Teoretycznie ma to sens - osoba z ciepłą karnacją dostanie podkład w odcieniu ciepłym, osoba z chłodną - w chłodnym. Schody zaczynają się w momencie gdy okazuje się że dla danego typu dostępny jest tylko jeden odcień i okazać się może że będzie on za ciemny/jasny.

Nigdy mistrzem w analizie kolorystycznej nie byłam ale podczytując informacje na pudełkach stwierdziłam, że najprawdopodobniej jestem wiosną. Mam skórę z ewidentnie żółtym odcieniem i po podejrzeniu słoczy w internetach stwierdziłam, że tę wersję otwieram i będę testować. Było to dawno temu gdy na mojej skórze gościła jeszcze opalenizna przywieziona znad Bałtyku. Podkład po względem odcienia wpasował się w nią idealnie. Znaczy to mniej więcej tyle, że sam kolor jest dosyć ciemny a jest najjaśniejszym z odcieni ciepłych. Trochę słabo.  Odcień zima, który używałam później jest od niego zdecydowanie jaśniejszy, dobrze dopasowany do typowej bladości polek ale jest to odcień zupełnie neutralny/ani grama w nim żółci jednak nie posiada też różowych tonów/ więc sama najpierw mieszałam go z wersją wiosenną a później kremem BB.

Jeśli chodzi o konsystencję jest ona bardzo lekka. Bardzo. Przypomina mi trochę Affinitona z Maybelline ale podkład jeden a drugi to niebo a ziemia /bardzo się nie lubiliśmy/ a firma pięknie wybrnęła z kłopotu jaki sprawia wylewający się z tubki produkt kończąc ją cienkim dziubkiem. Dzięki niemu możemy dozować odpowiednią ilość podkładu nie boląc się, że całe będzie upaćkane /ja jestem w tym mistrzem/.  Estetyka opakowań może nie jest zachwycająca ale mojego poczucia estetyki nie zraniła. Plus za kartonik.

Jeśli mowa o działaniu to początkowo mnie ono zachwyciło. Pokład ma mocne średnie krycie, świetne właściwości wygładzające, matuje skórę a dodatkowo trzyma się na niej przez długie godziny. Idealnie sprawdził mi się w największe letnie upały gdy chciałam wyglądać jak człowiek i nie rezygnowałam z wyrównania kolorytu skóry. Współpracował ze wszystkimi kremami które nakładałam pod niego i pudrami, którymi go utrwalałam. Bajka, nie? No nie. Przypasował mi bardzo więc sięgnęłam po drugą tubkę jesienią i... ten podkład zupełnie nie dogaduje się z przesuszoną skórą. Sezon grzewczy jest chyba najgorszą rzeczą dla mojej skóry twarzy, skóra potrafi schodzić mi płatami a podkład Lirene  każdy ten jeden płat pięknie podkreślał. Nieodłączne są mi więc peelingi i aplikacja pudru ruchem wciskającym by brońboże skóry nie zaczęły żyć własnym życiem. Trochę to upierdliwe, nie powiem. Z tego też względu po wykończeniu tuby chwilowo odpuszczam i skusiłam się na coś innego a do Lirenka pewnie wrócę wraz z nadejściem lata.

Czy polecam? Zdecydowanie. Posiadaczkom skóry normalnej, mieszanej, może i tłustej. Osobom z suchą skórą odradzam serdecznie. Podkład należy do dosyć tanich - cena regularna ok. 25 zł za standardową 30 ml pojemność.



Znacie? Lubicie?


You May Also Like

34 komentarze

  1. Wygląda całkiem fajnie, ale nie znam tych podkładów :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam zimę i nie przepadam -odcień niby ok dla mojej cery, ale ślizga się przy nakładaniu i muszę się namęczyć, żeby go dobrze rozsmarować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślizga się? Przez bardzo długi czas nakładam go palcami i nic takiego nie zaobserwowałam :O

      Usuń
  3. Skoro sucharkom odradzasz to nie dla mnie. Z resztą ostatnio w ogole nie sięgam po podkłady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie bez podkłady życia nie wyobrażam ;))

      Usuń
  4. Mam zimę, kupiłam "przez" "dzięki" Tobie :) - na razie mam mieszane uczucia - czasami go uwielbiam czasami przeklinam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, może z nadejściem wiosny zostanie tylko 'uwielbiam' ;))

      Usuń
    2. Mam nadzieję. Ja wybredna baba jestem jeśli chodzi o podkłady, więc podejrzewam że to mój błąd i wydziwianie.

      Usuń
  5. A widzisz ją cały czas myślałam, że to bardziej coś w stylu kremów Bb lub innych literek.

    OdpowiedzUsuń
  6. ja znalazłam swoje idealne mazidełko do twarzy z Eveline i nie zmieniam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nigdy nie miałam podkładu tej marki :)

      Usuń
  7. Mam te same odcienie, niestety 'wiosna' jest już ciemna :( za to 'zima' ma idealny dla mnie odcień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby zima miała żółte tony to i dla mnie były idealny :)

      Usuń
  8. Pewnie jestem zima. Jednak najlepszy efekt podkładu na twarzy to gama przynajmniej dwóch kolorów, wokół oczu z reguły jaśniejsze na policzkach ciemniejsze. Dokładnie tak jak napisałaś trzeba mieszać i eksperymentować. Pozdrawiam i zapraszam do siebie czasem http://zszafykariatydy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. O kurczę, muszę wypróbować ale podobnie jak Ty, latem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś używałam podkładu z Lirene ale nie wspominam tego najlepiej :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Który podpadł? Ja się baaardzo nie lubiłam w podkładem-bazą 2w1. Za to City Matt, City Shine i ten oto sprawdzają mi się świetnie :-)

      Usuń
  11. kiedyś, kiedyś za czasów liceum podkradałam mamie podkład z Lirene. Na tamtą chwilę mi odpowiadał, bo nie znałam się jeszcze na kosmetykach kolorowych, ale z czasem nie spełniał moich oczekiwań i już nigdy do niego nie wróciłam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle ciekawych nowości nawprowadzali do swojej oferty że chyba warto dać im szansę ;)

      Usuń
  12. nie znam ale z checią poznam zimę

    OdpowiedzUsuń
  13. Pewnie był by dla mnie za ciemny, poza tym i tak mam suchą skórę więc odpada; )

    OdpowiedzUsuń
  14. nie miałam ich, ale jeden jest zdecyodwanie za ciemny, a drugi zbyt trupi :D

    OdpowiedzUsuń
  15. właśnie kończy mi się podkład, może skuszę się na któryś z nich :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak widzę, ze nie jest do cery suchej to odpada :((

    OdpowiedzUsuń
  17. Też miałam całą gamę, ale przy mojej tłustej cerze też się w ogóle nie sprawdził ;/

    OdpowiedzUsuń
  18. Jakiś mnie żaden z kolorów w sklepie nie przekonał

    OdpowiedzUsuń