czwartek, 14 stycznia 2016

YVES ROCHER | linia TRZY HERBATY | tonik usuwający oznaki zmęczenia i płyn micelarny do demakijażu

Zapraszam Was na recenzję dwóch produktów z oczyszczającej gamy marki Yves Rocher. Względem jednego od samego początku miałam mieszane uczucia, drugi miał za to szansę stać się moim ogromnym ulubieńcem. Tak się niestety nie stało i po raz kolejny przekonałam się że warto poczekać z napisaniem recenzji bo czasem dłuższe stosowanie danego kosmetyku potrafi mocno zmienić moje zdanie wobec niego. Jesteście ciekawe o którym produkcie mowa?


Zacznijmy od toniku. Konkretnie od toniku, który zdaniem producenta ma zapewnić nie tylko pomóc nam oczyścić skórę jako uzupełnienie demakijażu ale i usunąć z niej oznaki zmęczenia. To właśnie ten tonik zrobił na mnie ogromne wrażenia w czasie dwóch pierwszych miesięcy stosowania. Polubiłam w nim wszystko: lekką żelową konsystencję, piękny zapach /gumek chińskich/, szybkie wchłanianie, lekkie nawilżenie, widoczny efekt promiennej skóry który pojawił się po 2-3 tygodniach używania /aczkolwiek moja skóra w tym okresie miała ze mną dobrze i istnieje spore prawdopodobieństwo, że to nie tylko jego zasługa/. Tonik ten zachwycał wydajnością - używałam go niczym serum, nakładając kilka kropli na skórę twarzy, szyi i dekoltu od czasu do czasu mieszając go z olejem. Po tym czasie zużycie oscylowało w granicach 1/3 butelki. Używany w ten sposób wystarczyłby mi więc na całe wieki co przy jego cenie /teoretycznie 29 zł, praktycznie nawet poniżej 10/ sprawiało, że myślałam o nim jako o toniku idealnym. No, guzik. Najpierw zaczął mi delikatnie podrażniać okolice oczu, potem skórę całej twarzy. Pojawił się kolejno lekki dyskomfort, pieczenie by skończyć na nieprzyjemnym uczuciu mrowienia skóry pojawiające się kilka minut po aplikacji. Miałam ochotę wyrzucić go do kosza bo nie posiadam zapędów sadystycznych ale postanowiłam dać mu szansę i spróbowałam używać go do demakijażu. Z ostrożności omijałam oczy jednak do zmywania podkładu i reszty moich twarzowych malunków zdecydowanie sprawdził się świetnie. Krótki kontakt ze skórą zminimalizował nieprzyjemne objawy więc pustą butle mogliście zobaczyć w grudniowym denku. Niemniej zdecydowanie nie jest to produkt do którego będę chciała wrócić i wszystkim osobom, które borykają się z jakąkolwiek nadwrażliwością serdecznie odradzam.

Płyn micelarny nie zachwycił mnie od samego początku. Zawiedziona jestem jego zapachem bo o ile zapach toniku był totalnie rewelacyjny tak płyn pachniał niezbyt przyjemnie. Trochę mdło, trochę zielono, jak na mój nos byt intensywnie. Działanie również nic mi nie urwało. O ile micel spokojnie radził sobie z demakijażem skóry twarzy tak przy próbie pozbycia się z rzęs niewodoodpornego tuszu zaczynały się schody. Dodatkowo gdy dłużej trzymałam wacik przy oku pojawiało się pieczenie. Na szczęście skórze twarzy krzywdy nie robił. Ze względu na ilość konieczną do usunięcia makijażu zużyłam go dosyć szybko gdzie micel jest odrobinę droższy niż tonik bo w cenie regularnej /czy ktoś w YR kupuje produkty w cenach regularnych?/ kosztuje bagatela 37 zł.

Zastrzeżenia jak zawsze mam do opakowań. Są ładne, estetyczne i zgrabne ale przy próbie ich otwarcia łatwo połamać sobie paznokcie. Aczkolwiek to domena produktów tej firmy i już zdążyłam do nich przywyknąć.

Podsumowując: miało być pięknie, wyszło jak zawsze ;)


28 komentarzy:

  1. chyba nigdy nie miałam nic z tej firmy...
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Yves Rocher ma to do siebie, że robią kiepskie toniki i micele... :/ A przynajmniej na mojej skórze kilka z nich kiepsko wypadło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam ich tonik z linii Serum Vegatal więc nie mogę się z Tobą zgodzić :) Ale np. nawilżający był totalnie do bani :D

      Usuń
  3. mnie jakoś ich kosmetyki nie kuszą ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubimy ich kosmetyki, ale tych nie znamy.

    OdpowiedzUsuń
  5. nie jestem przeoknana do tej marki; wolę ich kolorówkę niż pielęgnację ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ich kolorówką nie mam zbyt dużego doświadczenia :)

      Usuń
  6. Ja lubię żele pod prysznic z YY ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie kusi mnie YR już chyba całkowicie po tym co przeczytałam :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam kilka całkiem fajnych produktów Yves Rocher (dwufaza PurBleuet, jeden puder, płukanka octowa z malin, żele pod prysznic), ale ogólnie ich produkty mnie jakoś strasznie nie kuszą, bo nie wiadomo, na co się trafi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Loteria to fakt ale wychodzę z założenia, że to niezależne od producenta ;))

      Usuń
  9. jestem bardzo ciekawa płynu micelarnego, ale trochę sie boję że i mnie będzie podrażniałe

    OdpowiedzUsuń
  10. Pff takie rewelacje skórne nie są pożądane, przykro mi, że miałaś takie przejścia.
    Dziś wyciągnęłam ten tonik o którym kiedyś pisałaś i polecałaś (w czerwonym opakowaniu) - ciekawa jestem jak mi się sprawi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serum Vegatal? Jestem ciekawa czy podzielisz mają sympatię doń :D

      Usuń
    2. tak, ten. Jak na razie jest bardzo fajny. Tylko z tego co widzę to będę miała go wieki - bardzo wydajny skubaniec

      Usuń
  11. Dopiero poznaję tą markę, kiedyś i te produkty wpadną w moje ręce :).

    OdpowiedzUsuń
  12. no i wiem na co uważać, dzięki! może skusze się na tonik o zapachu gumek, uwielbiam go :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam płyn micelarny sebo vegetal i też nie jestem zadowolona - demakijaż oczu czy ust nie wchodzi z nim w grę, bo pojawia się pieczenie, więc zużywam do twarzy (też dość szybko jak na moje możliwości się zużywa)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lini Sebo nie znam zupełnie, nie kusi mnie wcale :)

      Usuń