DENKO | Grudzień 2015

 Pora rozliczyć się z ostatnimi zeszłorocznymi śmieciami :)


Rumiankowy żel do mycia twarzy PureCelmille Yves Rocher - to moja druga zużyta butla na przestrzeni kilku ostatnich miesięcy. Produkt zdecydowanie wart uwagi i powrotu.
Płyn micelarny Trzy herbaty Yves Rocher - szykuje mu się odrębna recenzja aczkolwiek nie jest to produkt niezastąpiony i raczej do siebie nie wrócimy.
Tonik Trzy herbaty Yves Rocher - od miłości do nienawiści. O nim też napiszę więcej.
Woda micelarna Alverne - wpadła mi w łapy w pudełku Joybox. Totalna porażka. Przywykłam, że micele potrafią podrażnić moje oczy ale podrażnić skórę twarzy /uczucie rozgrzania, zaczerwienienie, pieczenie/ w tak znaczący stopniu nie udało się jeszcze żadnemu. Oprócz jemu.
3-stopniowa kuracja intensywnie złuszczająca U20 - zużyłam i nadal trudno jest mi coś więcej na jej temat powiedzieć. Peeling czyli pierwszy krok był rewelacyjny. Niezwykle intensywny, mocno złuszczający, zdecydowanie kupiłabym pełnowymiarowe opakowanie jeśli pojawiłby się w sprzedaży. Krok drugi /maska/ i trzeci /serum zwężające pory/ były za to sporym nieporozumieniem.
Hydrospheric intensive cream Arkana - kolejna Joyboxowa miniatura. Tym razem popadłam w pełny zachwyt i gdyby nie obrzydliwie wielkie kremowe zapasy już teraz skusiłabym się na pełnowymiarowe opakowanie. Idealne nawilżenie i odżywienie jaki zafundował ten krem mojej skórze powaliło mnie na łopatki. Dodatkowo bogata formuła wchłaniająca się do matu... Chcę.
Czarna glinka - genialnie napinała skórę jednocześnie pięknie ją wygładzając. Upierdliwa z zmywaniu ale jestem w stanie jej to wybaczyć. Wrócimy do sobie.

Maska do włosów Kallos Milk - zdecydowanie słabsza od mlecznego Sericala. Nie pobiła też mojej ulubionej wersji Keratin czy całkiem niezłej maski Banana. Coś tam robiła, nie twierdzę że nie ale nie jest to mój faworyt i powrotu nie planuję.
Delikatny szampon z bio-nagietkiem Corine de Farme - nie jestem fanką szamponów dziecięcych jednak dla tego zrobiłam wyjątek. Jest łagodny, świetnie domywa skórę głowy /zawiera SLS/, pięknie pachnie, nieźle się pieni i nie plątał moich włosów na potęgę. Plus za wygodne, wielkie opakowanie z pompką.
Szampon rewitalizujący kolor Joanna /seria profesjonalna/ - działanie rewitalizujące na piątkę. Faktycznie ochładzał kolor włosów i odkąd się skoczył widzę, że przybrały zdecydowanie cieplejszy odcień. Używałam go mniej więcej 2-3 razy w tygodniu do drugiego mycia. Niestety przesuszał i plątał mi włosy więc poszukam mu jakiegoś zamiennika.

Olejek do ciała Vital Code Lirene - mam wobec niego mieszane uczucia, więcej napiszę przy okazji jego recenzji.
Krem do stóp Intensywne nawilżanie SheFoot - czemu to takie drogie ja się pytam. Nie oszalałam, żeby wydawać na krem do stóp blisko 30 zł jednak jeśli taka kwota nie uszczupli znacząco Waszego portfela to zdecydowanie polecam zakup. Pięknie nawilżał, pięknie odżywiał, ładnie pachniał i miał wygodne opakowanie z pompką. Ze względu na wygórowaną cenę zostanę jednak fanką krem Lirene jednak cieszę się, że przy okazji Joyboxa miałam okazję się z nim poznać.
Antyperspirant Old Spice - męski, wiem. Pachnie to to niesamowicie, jest pieruńsko wydaje, chroni należycie i nie pozostawia plam czy lepiącej warstwy. Mam następny, zdrad nie planuję.

Płyn do kąpieli Malizia - gęsta, bogata piana / jednak niezbyt trwała/ i rewelacyjny zakup dziecięcej zasypki kupiły mnie od pierwszego użycia. Wydajnością nie grzeszył ale jestem w tanie mu to wybaczyć. Ubolewam, że nie jest dostępny w sprzedaży stacjonarnej.
Płyn do kąpieli Cien - baaardzo gęsty co przekładało się na wydajność i bogatą pianę. Zakochałam się w zapachu, wyraźna nuta jaśminowa złamana soczystą brzoskwinią zdecydowanie umilała kąpiele. Bardzo żałuję, że to edycja 'gazetkowa' i został już wycofany ze sprzedaży na szczęście udało mi się kupić jeszcze jedną sztukę.
Żel pod prysznic JdM Yves Rocher - wielbię ten żel za słodki i intensywny zapach kwiatu tiare. Pieni się pięknie jednak nie jest wydajny. Ale jestem w stanie mu to wybaczyć. Mam następny. Następnych siedem :P
Żel pod prysznic Wild Rose Avril Lavigne /miniatura/- gratis do zakupów. Słabo się pienił, mocno przesuszał za to miał całkiem niezły zapach.
Żele Balea - jeśli mowa o zapachach jeden by ładniejszy od drugiego i zdecydowanie nie jestem w stanie wybrać tu mojego ulubieńca. Działanie? Na poziomie żeli z Isany - słaba piana, trochę przesuszyły mi skórę.

Generalnie nie pokazuje Wam denek past do zębów bo...nie. O tej Biała perła Krystaliczna biel wspomnę ponieważ pojawiła się na blogu przy okazji pokazywania zawartości Joyboxa. Czy wybiela? odrobinę. Efekt jest widoczny ale z pewnością nie jest on spektakularny. Zużyłam takie próbki mleczka do ciała LPM i balsamu Tołpa Atopic. Oba spodobały mi się na tyle, że chętnie w przyszłości przygarnę pełnowymiarowe opakowania. Z rzeczy do twarzy kolejna maseczka/peeling Perfecta Błotna detoksykacja - świetny duet niestety niedostępny już z sprzedaży oraz słaba maska nawilżająca Arkana i zapowiadająca się na tyle dobrze maska oczyszczająca drożdżowa Bandi że przygarnęłam jej pełnowymiarowe opakowanie. Na koniec kapielowi umilacze. Tabletka do kąpieli Yves Rocher o zapachu karmelizowanego jabłka nie zrobiła na mnie wrażenia podobnie jak perełki do kąpieli Kneipp i standardowe sole z Isany. Za to spore wrażenie zrobiła wersja o zapachu ziół alpejskich. Była diabelnie intensywna a ziołowy aromat skutecznie odetkał mu chorobowy, zakatarzony nos. Będziemy do siebie wracać.

Znacie któryś z tych produktów?

49 komentarzy:

  1. Spore zużycia, u nas znacznie mniej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sporo tego. Znam sole Isany i bardzo lubie;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są całkiem całkiem, szkoda tylko że zapachy nie są zbyt intensywne :(

      Usuń
  3. Żel "Black Secret" pachnie cudownie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. kurcze, Mąż jest od lat wierny sztyftom OS i widzę, że u Ciebie się spisał to może warto wypróbować? jakoś te nasze damskie jakością mnie jeszcze nie powaliły :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bierz przykład z męża :) Te OS z serii ze zwierzakami pachną 'babsko' ;)

      Usuń
  5. Fajny sposób przedstawienia na zdjęciach czy coś nie podoba czy nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbrzydły mi oznaczenia 'na zielono i czerwono' ;) Póki co poszłam w serduszka :D

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Nie mam problemu ze zużywaniem. Mam problem z kupowaniem :D

      Usuń
  7. Uwielbiam zapach tego pomarańczowego żelu w czarnym opakowaniu z Balea, tylko szkoda, że to limitka...

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaczynam podejrzewać, że Yves Rocher to jakaś sekta ;-) Sama lubię niektóre z ich kosmetyków, do tego te ich promocje..np. -100zł na cały koszyk.

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie kupiłam Milk Kallosowy w zamianie za ten Sericalowy :P Ciekawe czy też mi się tak nie spodoba :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może twoje włosy polubią go bardziej niż moje ;)

      Usuń
  10. Nie używałam nic z twoich kosmetyków ;) z Kallosa mam CHERRY i uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Ładnie Ci poszło, ale chyba nic nie miałam z Twojego denka ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. :) Denko, mój ulubiony post.
    Zużyłam ten olejek z Lirene, też mam mieszane uczucia, przepięknie pachnie ale działanie jest takie sobie a ta butelka nosz kurde, toż ona straszna jest.
    Cieszę się że Old Spice Ci przypadł do gustu, ja właśnie skończyłam Kilimandżaro - wydaje mi się że jest mniej intensywny w zapachu, ale działanie ma niesamowite. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja butka dłuższą chwilę mieszkała pod prysznicem, wygląda więc jak wygląda :D Funkcjonalność tego sprayu faktycznie nikła.
      OS pokochałam na amen, dzięki za polecenie :) Teraz mam wersję z wilkami :D

      Usuń
    2. :) Cieszę się, że się sprawdza.
      Nie znam, mam chyba original ale ręki sobie nie utnę.

      Usuń
  13. Znam jedynie żele Balea, ale inne wersje zapachowe:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Niezłe denko :) Sole z Isany sa na mojej zakupowej liście..juz niedługo będę w Polsce :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam czekoladowego Kallosa, jak zużyję (za 100 lat - 1 l) to kupię sobie bananowego :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wydaje mi się, że brakuje opisu do jednego produktu z pierwszego zdjęcia z serduszkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak pomyślałam ale on tam jest tylko nazwa jest linkiem i kolor jest jaśniejszy

      Usuń
    2. Przyznaję się bez bicia - zapomniałam o czarnej glince ;))

      Usuń
  17. Również szukam szamponu ochładzającego kolor, który nie będzie przesuszał i tak zniszczonych już pasm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zastanawiam się czy może by nie pójść w stronę masek - te raczej tragedii z włosów nie zrobią :)

      Usuń
  18. żel ostrężynowy pachnie obłędnie! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałam sprawdzić czym jest ostrężyna ale zmuszę się zgodzić :D

      Usuń
  19. ładnie Ci posłżo, ja przestaje już składować pudełeczka :( nie mam do tego nerwów :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam w zapasach ten żel do mycia buźki z YR, mam nadzieję, że sprawdzi się u mnie równie dobrze, jak u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  21. całkiem sporo zużyłaś, przynajmniej bardziej adekwatnie do kupna nowych kosmetyków niż ja :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie znam żadnego z kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja mimo wszystko bardzo lubię żele z Balea choć zdarzają się bardzo chemiczne i nieprzyjemne zapachy;/

    OdpowiedzUsuń
  24. Rumiankowy żel zamierzam zakupić :)
    Znam jedynie mandarynkową sól isany, ale inne warianty kuszą :)

    OdpowiedzUsuń

Instagram