PIELĘGNACJA TWARZY | czerwiec 2015

by - czerwca 13, 2015

Nie będę oszukiwać - posty pielęgnacyjne, szczególnie te dotyczące pielęgnacji twarzy to coś co lubię najbardziej. Dlatego też z przyjemnością zapraszam Was na kolejne zestawienie tego co na mojej skórze gości.

Dla przypomnienia: 
Mam 25 lat. Typową skórę mieszaną: tłustą w strefie T, normalną na policzkach, suchą pod oczami. Pojawiają się na niej drobne niedoskonałości jednak problemy wysypów udało mi się praktycznie całkowicie opakować. Mam rozszerzone pory i drobne zmarszczki.


OCZYSZCZANIE:
Na chwilę obecną używam zamiennie trzech różnych myjadeł. Każde z nich się u mnie sprawdza świetnie i każde już niebawem będę chwalić. Mydło aleppo z kadzidłowcem - sięgam po nie co kilka dni wieczorem ze względu na jego świetne właściwości oczyszczające (jednak delikatnie wysusza skórę). Żel do mycia twarzy i oczu Tołpa zachwycił mnie neutralnością, skutecznością i swoją diabelnie gęstą konsystencją. Żel z Auchan to w ogóle totalna pozytywna niespodzianka za oszałamiające 6 złotych. Jeśli go spotkacie - kupujecie śmiało.

DEMAKIJAŻ;
Rzecz niezbędna. Obecnie używam dwóch produktów z Yves Rocher: płynu dwufazowego oraz wody do demakijażu. Płyn okazał się być na prawdę przyjemny i z chęcią do niego w przyszłości wrócę, woda za to bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie swoją konsystencją jednak działaniem już nie.

TONIZOWANIE:
Tonik rzecz niezbędna. Odkryłam to dopiero gdy udało mi się trafić na taki, który dał widoczne rezultaty na mojej skórze a nie był tylko pachnącą (lub nie) wodą. Tutaj znów produkty z Yves Rocher: straszliwie słaby i wysuszający z linii Hydra Vegetal (o ironio...) i świetny przywracający blask o żelowej konsystecji z linii Serum Vegetal.



NAWILŻANIE:
Na chwilę obecną używam dwóch kremów pod oczy. Lekkiego, nawilżającego na dzień - tym razem padło na Ziołolek 20 + z bławatkiem oraz konkretniejszego, odżywiającego na noc - wybór padł na liftingującą Tołpę 40 +. Muszę przyznać, że oba sprawdzają się u mnie na prawdę nieźle chociaż nie są produktami bez wad.

Typowym kremem na dzień jest dla mnie ten nawilżająco matujący Ziaja 25 +. Poraża mnie jego wydajność jednak działanie mnie nie zachwyciło. Po serii jakże pozytywnych recenzji jakie przyszło mi czytać na jego temat spodziewałam się cudów a tu... może nie będę uprzedzać - na dniach zapraszam na jego recenzję.

W codziennej pielęgnacji nocnej gości u mnie maska-krem z ogórka tajskiego Orientany. Kusiła mnie ta firma strasznie przez dłuższy czas i gdy już skusiła nie żałuję zakupu. Boję się jednak trochę ogromnej pojemności i wielomiesięcznego używania ale przy takich efektach nie będę narzekać. Lekki minus za konsystencję (przez chwilę klejącą) ale producent nazwał go maską więc wybaczam. Jeśli myślicie nad zakupem - kupujcie śmiało.

Krem brzozowy Sylveco to taka kropka nad i. Stosuję go jako maskę na twarz, na skórę szyi i dekoltu wieczorami i na suche partie. Lubię go o czym pisałam całkiem niedawno w recenzji.

MASECZKI:
Obecnie tylko dwie. Ukochana dziegciowa oczyszczająca robiąca z moją skórą cuda. To moje kolejne i z pewnością nie ostatnie opakowanie bo na prawdę warta jest powrotów. I tonizująca. Traktowana po macoszemu. Chociaż planuję to zmienić i wprowadzić maski do codziennej pielęgnacji. Obie oczywiście produkcji Bani Agafii.

PEELINGI:
Enzymatyczny Bandi to klasa sama w sobie. Nie zamierzam go zmieniać na nic innego ani teraz ani w dalszej przyszłości. Uwielbiam jego skuteczność a niewygórowana cena dopełnia moją sympatię.
Jednak bez peelingu mechanicznego nie wyobrażam sobie życia więc i oczyszczający Sylveco u mnie gości. Daleka jestem od zachwytu szczególnie ze względu na jego okrutny zapach. Działania ścierającego jednak nie mogę mu odmówić.


RZĘSY/BRWI:
Symulator wzrostu rzęs i brwi z Bandi otrzymałam do przetestowania już jakiś czas temu. Nadal nie wyrobiłam sobie opinii na jego temat więc z recenzją i komentarzem jeszcze się wstrzymam.

USTA:
Namnożyło mi się dobroci. Tisane to mój niezbędnik. Masełko do ust Bielenda wpadło mi w ręce w Joyboxie i o ile efekt jaki pozostawia na ustach bardzo mi się podoba to męczy mnie jego konsystencja. Dwa sztyfty do ust to nowości - macadamia z Yves Rocher o zapachu ciasteczek i pięknie wyglądający na ustach arbuz Isany.




You May Also Like

42 komentarze

  1. Masełko z Bielendy jest super, ale ja używam tylko w domu, bo po miesiącu zaczęło męczyć mnie nakładanie palcem i osadzało się trochę na ząbkach... Ciekawa jestem tego peelingu enzymatycznego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja je nakładam na usta bezpośrednio z opakowania :D

      Usuń
  2. mnie też od dłuższego czasu kusi Orientana, ale jeszcze nie było mi po drodze, żeby kupić coś z ich asortymentu ;-) maskę z Banii Agafii też mam i również jestem bardzo zadowolona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz mam ochotę na tonik i mydło Orintany ale póki co odpuszczam :) Maski BA rządzą :D

      Usuń
  3. Ja bardzo lubię płyn dwufazowy z YR. Zużyłam już kilka butelek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to dopiero pierwsze opakowanie ale na pewno skuszę się na kolejne :)

      Usuń
  4. Orientana mnie już od dawna kusi i widzę, że w końcu jej ulegnę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Nie mam zbyt dużego doświadczenia z pomadkami Isany (miałam wersję Intensive - porażka) ale ta jest na prawdę uda. I świetnie wygląda na ustach :D

      Usuń
  6. Skusiłaś mnie pomadką isany - uwielbiam wszystko co arbuzowe, a jak jeszcze ładnie wygląda na ustah to aż spróbuję chyba, chociaż trochę mam tych mazideł do ust.. :D
    Maseczki rosyjskie bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. produkty Sylveco bardzo mi służą, maski też bardzo lubię, robię je bardzo często :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś ostatnio zupełnie nie mogę się zmotywować do ich używania :P

      Usuń
  8. Mam tą pomadkę z macadamia i bardzo ją lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pachnie ciasteczkami *-* trudno jej nie lubić :D

      Usuń
  9. Ja też mam maskę - krem z Orientany, tylko że z Papayą - super jest! Ale faktycznie na początku się lekko klei, jednak biorąc pod uwagę wszystkie plusy - to nie znaczy nic ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Papaję miałam większą chęć ale ogórka dorwałam za pół ceny i rozsądek stwierdził, że to lepsza opcja :D

      Usuń
  10. Ja również lubię takie pielęgnacyjne posty:) Widzę u Ciebie sporo kosmetyków Yves Rocher, z tej marki miałam tylko żel pod prysznic i krem do rąk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nakupiłam sporo to i używać przyszła pora :D

      Usuń
  11. Wow sporo tego jest, widać, że o siebie dbasz :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba mieć aż takiej gromadki by być zadbaną :) Ja po prostu lubię się tym wszystkim smarować :D

      Usuń
  12. Akurat nie znam żadnego z tych produktów. Kuszą mnie kosmetyki Sylveco.

    OdpowiedzUsuń
  13. Też mam to serum do rzęs i brwi z Bandi. Potestuję do połowy lipca, bo na razie efekty niby są, ale spektakularne nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam wrażenie, że z dnia na dzień przestało na mnie działać... Ale nie wiem, może się mylę. Dam mu jeszcze czas.

      Usuń
  14. uwielbiam maseczki z agafii :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dużo tego kochana u ciebie :) Lubię masełka do ust bielendy, mega wydajne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że termin ważności mają krótki :(

      Usuń
  16. Masełko Bielenda i z YR pomadka są świetne, choć ja mam malinowe ;)) Mnie dwufazowy YR nie podszedł ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio jakoś łaskawszym okiem na dwufazy patrzę ;))

      Usuń
  17. Maska-krem z ogórka tajskiego Orientany teraz mnie zastanawia :D . Bardzo lubię takie posty, ponieważ bardzo zwracam uwagę na pielęgnację. Także mam cerę mieszaną i wiem jak ciężko jest o nią dbać ;).

    OdpowiedzUsuń
  18. Arbuzowa pomadka? Chyba będę musiała poszperać w Rossmannie :P

    OdpowiedzUsuń
  19. patrzę że YR u ciebie gości, dużo masz kosmetyków tej firmy :) ja kupiłam ostatnio ten peeling z sylveco.. szkoda, ze tak pachnie jak mówisz, mam nadzieję, że zdzierżę zapach ...

    OdpowiedzUsuń