LIRENE | Sun Starter

by - czerwca 25, 2015

Dziś recenzja na opak. Bo jak inaczej na nazwać recenzję produktu przygotowującego do opalania gdy ja się praktycznie wcale nie opalam? Gdybym nie znalazła tego produktu w zeszłorocznej paczce od Lirene z pewnością bym po niego nie sięgnęła (powtarzam to w wielu recenzjach ale to sama prawda ;)). Jednak z braku laku stwierdziłam, że zużyję ten produkt jako balsam do ciała. I okazało się, że trafiłam na idealny... codzienny balsam brązujący ;)))

Z recenzją tego cuda zwlekałam... okrągły rok :D Post wisiał sobie w roboczych i czekał na sezon. Bo mówimy tu o produkcie ewidentnie sezonowym, który w okolicach jesieni zniknął z półek. 


Opakowanie jak opakowanie - zwykła klasyczna tubka. Ze średnio pachnącą zawartością. Zapach nie jest nieprzyjemny jak w większości produktów samoopalających. W porównaniu do nich pachnie jak kwiatki. Ale ma w sobie lekko kwaśną (?) nutę, która co wrażliwsze nosy może irytować.

Produkt ma średnio-gęstą konsystencję. Typową dla balsamów, taką w sam raz. Ma delikatnie karmelowy kolor dzięki czemu efekt 'opalenia' widoczny jest od ręki. Jednocześnie systematycznie używany (butla wystarczyła mi na około 3 tygodnie) delikatnie barwi skórę na najładniejszy i najbardziej naturalny odcień jaki można sobie wymarzyć. Brak tu pomarańczowych tonów, które często nas atakują w przypadku produktów samoopalających.

Nie wystawiałam się po jego użyciu na słońce - nie jestem więc w stanie stwierdzić jak zadziała w swojej podstawowej funkcji. Jednak jeśli szukacie dobrego, delikatnego i znośnie pachnącego produktu o lekkich właściwościach brązujących warto go kupić. Na dodatek jak typowe smarowidło - całkiem przyzwoicie nawilża i wygładza skórę. Dostępny m.in. w Rossmanie za ok. 15 zł :)




Do zobaczenia za parę dni, gdy powrócę z moich 'wakacji' ;)))

You May Also Like

37 komentarze

  1. fajny podkład pod późniejszą opaleniznę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. dzięki za tę recenzję - myslałam o tym kosmetyku;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy jest :) Nie miałam z nim doczynienia jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Może się skuszę, bo jestem strasznym bladzioszkiem i opalam się raczej na raczka, więc unikam słoneczka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja opalam się łatwo ale nie przepadam za słońcem :)

      Usuń
  5. uwielbiam przyspieszacze opalania! Obecnie mam z Kolastyny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny, ciekawy produkt. Ja teraz testuje balsam brązujący z Sorayi. Ile wytrzymuje "opalenizna"? Brudzi ubrania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trwałość standardowa, jak w innych produktach brązujących :) Nie brudzi :)

      Usuń
  7. Baw się dobrze na wakacjach! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoją drogą, pozwoliłam sobie nominować Cię do zabawy w "Liebster Blog Award" :) Będzie mi bardzo miło, jeśli weźmiesz udział w zabawie i odpowiesz na zadane przeze mnie pytania ;) Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Jak będę miała chwile chętnie odpowiem :)

      Usuń
  8. U mnie fajnie się sprawdza przyspieszacz opalania z Marizy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. nigdy nie miałam przyspieszacza w kremie :) jakoś zawsze stawiam na spray ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lata temu używałam sprayu z Ziaji - miał piękny zapach :D

      Usuń
  10. Wiesz, że stoi u mnie na półce, a nigdy się nim nie smarowałam? Nadrobię; )

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie przepadam za tego typu produktami ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Może się skuszę jak zużyję balsam brązujący Dove, który strasznie cuchnie ;/

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś stosowałam i byłam zadowolona ; ) . Udanego pobytu!

    OdpowiedzUsuń
  14. lubię takie wynalazki :) udanych wakacji :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chętnie bym nim troszkę wspomogła ciałko ! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Myślałam już nad tym by się wymazać balsamem brązującym ale nie mam odwagi...

    OdpowiedzUsuń