Pielęgnacja twarzy | KWIECIEŃ 2015

Posty na temat pielęgnacji twarzy i recenzje produktów jakie używam są bezsprzecznie moimi ulubionymi. Czas więc na aktualizację mojej pielęgnacji bo od poprzedniego razu nastąpiła już spora rotacja kosmetyków jakie w siebie wcieram :)

Jestem posiadaczką skóry mieszanej. Normalnej na policzkach, suchej i cienkiej pod oczami i przetłuszczającej się w strefie T. Niezbyt problematycznej chociaż nieidealnej. Do frustracji doprowadzają mnie wielkie pory na nosie i zmarszczki pod oczami. Mam 25 lat.

Demakijaż. Ostatnio wykonuję go stosunkowo rzadko bo i z taką częstotliwością nakładam makijaż (a kiedyś bez niego nie wyszłabym z domu, kto by pomyślał...). Obecnie goszczą u mnie trzy produkty, które używam zamiennie w zależności od tego w jakich warunkach makijażu się pozbywam. Mleczko oczyszczające Sylveco kupiłam bo pokusiła mnie nim Azime, naczelna kusicielka jeśli mowa o ofercie tej firmy. Od dawna nie stosowałam tego typu produktów i zasadniczo trudno mi piać nad nim z zachwytu. Jestem dzieckiem miceli (ha, a aktualnie żadnego nie używam) i mleczko mimo świetnego działania niekoniecznie sprawdza się u mnie jako produkt codziennego użytku. Napiszę o nim więcej w odrębnej recenzji bo targają mną mieszane uczucia i trudno opisać by mi je było w kilku słowach. Drugim produktem jest ten dedykowany oczom czyli płyn dwufazowy Dr Ireny Eris. Jestem zauroczona jego  jedwabistą konsystencją i jednocześnie skutecznością połączoną z delikatnością. Wolę nie sprawdzać jaka jest jego regularna cena bo pewnie będzie mi przykro ;) I na koniec balsam-olejek Tołpy, który padł w moje ręce jako gratis do zamówienia (za zawrotną kwotę 7.75 zł - uwielbiam tę firmę pod względem promocji). Nie porwał mnie szczególnie chociaż nie mogę zarzucić mu braku skuteczności. Jednak niewielka wydajność i wygórowana cena raczej nie zachęcą mnie do wydania na niego pieniędzy,

Oczyszczanie i tonizacja. Serduszkowe maleństwo to mydło aleppo z kadzidłowcem, które dawno temu dostałam jako gratis do zamówienia a które w końcu doczekało się swojej premiery. Mydło jak mydło - oczyszcza mocno pozostawiając skórę skrzypiąco-trzeszczącą. Na chwilę obecną na szczęście nie zaobserwowałam wysuszenia. Nie jestem jednak przekonana do używania mydeł do twarzy dwa razy dziennie dlatego też w użyciu mam żel PureCamille Yves Rocher. Do tego wróciłam po latach i o ile kiedyś nie pasował mi zupełnie tak teraz uważam go całkiem niezły produkt. Nie zachwycający ale ja w przypadku żeli bardzo kapryszę i krytykuję. Na koniec tonik Serum Vegatal Yves Rocher. Po ogromnej porażce z innym tonikiem tej firmy (o tym za chwilę) ten polubiłam i mimo, że nie stosuję go zbyt długo to uważam, że ma ogromny potencjał by stać się moim ulubieńcem. Przypomina mi tonik hibiskusowy Sylveco głównie ze względu na swoją konsystencję jednak działanie (przynajmniej na obecną chwilę) wydaje mi się być bardziej spektakularne o ile o takim działaniu możemy mówić w przypadku toniku. Aplikuję go dłońmi wklepując niczym serum dwa razy dziennie.

Poczułam wiosnę (se se se) więc w końcu sięgnęłam po wychwalany krem nawilżający matujący 25 + Ziaja. Pierwsze wrażenia mam mocno mieszane. Niby nawilża, niby matuje, niby ładnie trzyma mi się na nim makijaż ale czegoś mi w nim brakuje. Przyzwyczajona jestem do kremów o konkretniejszym działaniu pielęgnacyjnym i w porównaniu z nimi wydaje mi się być on taki... nijaki. No nie wiem. Na noc używam krem brzozowy z betuliną Sylveco. Tutaj również nie udało mi się wyrobić na jego temat jakiejś konkretniejszej opinii. Głównie jeśli mowa o jego konsystencji, która czasem mnie zachwyca a czasem irytuje. Są dni gdy przepięknie się wchłania, kiedy indziej budzę się rano i pierwsze co robię to ścieram ze skóry paskudną oleistą warstewkę.
O skórę pod oczami dbam przy pomocy kremu Ziołek 30+ - stosuję go na noc w dużej ilości bardziej jako maseczkę niż typowy krem. To całkiem niezły produkt nawilżająco-natłuszczający (choć bez efektu wow) w niewielkiej cenie. Doczekał się już recenzji więc ciekawych pozwolę sobie do niej odesłać. Na dzień stosuję rewitalizujący krem uelastyczniający Tołpy. Czy zdziwi stwierdzenie, że mam wobec niego mieszane uczucia? :D Niebawem spłodzę mu recenzję mimo, że nadal nie wiem czy lubię go czy też nie...

Taki misz-masz. Tonik Yves Rocher Hydra Vegetal ze względu na zawartość alkoholu w składzie po zużyciu około jednej piątej opakowania (nie spojrzałam na skład w momencie zakupu mimo wszystko postanowiłam dać mu szansę) zaczął przesuszać mi skórę. Tonik nawilżający. O ironio. Szkoda mi go wyrzucić więc aktualnie stosuję go punktowo na wszelkie buby i całościowo na twarzy raz czy dwa w tygodniu. Olejek Magic Rose Evree już wychwalałam w recenzji. Jest diabelnie wydajny więc nadal u mnie gości. Używam go głównie do skóry szyi i dekoltu jednak bez obaw nakładam go również na twarz. Nie będę się powtarzać ale to na prawdę dobry kosmetyk. Upodobałam sobie mieszanie go z tonikiem. Krem Nuxe Sun głównie leży i czeka na nadmiar wolnego czasu jednak zdarza mi się go użyć gdy wszystkie podkłady stają się dla mnie zbyt ciemne. Lubimy się.

Misz-masz numer dwa. Nie wyobrażam sobie życia bez peelingów. Otworzyłam kolejne opakowanie mojego ulubieńca czyli Subtelnego peelingu enzymatycznego Bandi i peeling Sylveco. Ten drugi trochę mnie zdziwił. Pewnie dlatego, że po przeczytanych recenzjach spodziewałam się czegoś delikatnego. Guzik prawda - korund nawet w łagodnej bazie zdziera aż miło. A ja mocne zdzieranie lubię. Mam jednak spore zastrzeżenia do jego zapachu i gdy przychodzi mi peelingu użyć zdecydowanie częściej sięgam po ten z Bandi. Nie może też u mnie zabraknąć maseczki oczyszczającej, tym razem z Yves Rocher. Kocham jej zapach i tu miłość się kończy. Zawiera alkohol i użyta solo powoduje u mnie pieczenie w okolicy skrzydełek nosa. Znalazłam na nią sposób i tak jak zwykłą glinkę w proszku połączyłam ją z olejem co złagodziło wysychanie i wyeliminowało pieczenie dając dodatkowo efekt pielęgnujący. Maseczka tonizująca Bani Agafii częściej gościła pod moimi oczami ze względu na rewelacyjny efekt chłodzenia. Pod oczy używałam również kolagenową maseczkę z Skinlite, która okazała się być jednym z lepszych zakupów ostatnich tygodni.


No to teraz Wy. Znacie, lubicie, co polecacie? :)

You May Also Like

65 komentarze

  1. Sporo tego :D Znam jedynie Magic Rose i bardzo sobie chwalę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam nic z powyższych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy ilości produktów jakie mamy na rynku to całkiem prawdopodobne :D

      Usuń
  3. oczywiście nic nie miałam z tych rzeczy ;d

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio zaopatrzyłam się właśnie w ten peeling z Sylveco i faktycznie zapach nie należy do najprzyjemniejszych :P Olejek Magic Rose Evree użyłam raz czy dwa jednak dalej czeka na swoją kolej :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurcze nic nie znam z Twoich pokazanych produktów :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Żadnego nie znam, jedynie olejek Evree, ale nie ten.

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. Przyjemniaczek, szkoda tylko, że pachnie jak pachnie... :D

      Usuń
  8. Znam żel z YR i maskę. I o ile zapach tej serii marokanskiej uwielbiam tak działanie maski pozostawia wiele do życzenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach ma nieziemski, mam ochotę na inne produkty z tej serii. Szkoda tylko, że cena spora a pojemności niewielkie.

      Usuń
  9. Miałam ten krem brzozowy z betuliną z Sylveco i u mnie się nie sprawdził, gdyż wyskoczyły mi po nim podskórne grudki, a ta oleista maź na twarzy też mnie denerwowała :/
    Mam jeszcze też tą maseczkę z glinką marokańską z YR i całkiem nie źle się u mnie sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na szczęście na razie żadnych niespodzianek nie ma ale z samym kremem i jego konsystencją jeszcze się nie dogadałam.

      Usuń
  10. Peeling mi się podoba a nie miałam nic, co stosowałaś :p
    Kończę swoje pokłady kosmetyczne :D

    OdpowiedzUsuń
  11. ten krem z Ziaji miałam i byłam z niego bardzo zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę nad jakimś serum pod ten krem ale jeszcze nie wymyśliłam :D

      Usuń
  12. Moje zainteresowanie wzbudzają produkty sylveco, mimo wszystko mam ochotę na krem brzozowy a po Twoim poście także na piling :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jesteś odporna na niekoniecznie piękne zapachy i lubisz zdzieranie to peeling powinien Ci przypaść do gustu :)

      Usuń
    2. Sądzę, że dam rade wytrzymać aczkolwiek mój nos lubi ładne zapachy i głównie takimi się otaczam.

      Usuń
  13. znam tylko krem pod oczy tołpy, który całkiem lubię, oraz maseczkę z glinką YR, która podrażniała moje naczynka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak maska moją dosyć oporną skórę doprowadza do pieczenia to wcale się nie dziwię, że naczynkowa może źle na niego reagować :(

      Usuń
  14. właśnie przed chwilą wypeelingowałam buzię tym peelingiem z Sylveco i co do zapachu nie mam zastrzeżeń i racja, zdziera aż miło! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam z tym zapachem dziwne skojarzenia :D

      Usuń
  15. Arnikowe mleczko to mój numer jeden :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetny produkt ale ja nadal niekoniecznie się z mleczkami dogaduję :)

      Usuń
  16. dotychczas zmywałam makijaż klemem bambino ale teraz chce się przerzucic na cos innego. Myślę, że pomożesz mi w wyborze kolejnego kosmetyku własnie tym postem:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja ostanio dość mocno zredukowałam moją pielęgnację i zostawiłam jedynie produkty, które naprawdę bardzo lubię - nadrobiłam za to włosowymi i makijażowymi zakupami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolorówką nie szaleję, do pielęgnacji mam słabość :(

      Usuń
  18. Po przeczytaniu tego wpisu włączyło mi się chciejstwo na parę kosmetyków :P

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo ciekawa propozycje kosmetyczne :) taaak, kosmetyki Dr Irena Eris są niesamowite jakościowo, jednak ceny są baaardzo, delikatnie mówiąc wygórowane. No cóż, za jakość się płaci. Miałam kiedyś próbkę kremu, byłam nim zachwycona, niestety cena opakowania była wówczas nie do przeskoczenia dla biednej studentki.
    AngelinaCosmetics

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę sobie (i wszystkim innym :D) żeby zakup drogiego produktu nie stanowił w przyszłości problemu ;)

      Usuń
  20. Co ja widzę, moje ulubione mleczko Sylveco. Peeling subtelny Bandi też miałam. Obecnie mam Sylveco. Myślę że cena Sylveco przemawia na korzyść. Porządny peeling.
    Ziaji szczerze nie znoszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bandi też nie kosztuje na szczęście majątku a i promocje na stronie mają często :) W kategorii peelingów enzymatycznych dla mnie nie ma sobie równych.
      Do Ziaji mam mieszane uczucia dlatego też długo się wahałam ale skusiły mnie pozytywne recenzje.

      Usuń
  21. Sporo tego, miałam tylko krem z Ziaji i saszetkowe maski z Tołpy :)

    OdpowiedzUsuń
  22. W sumie żadnej z tych rzeczy nie miałam okazji jeszcze przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy ogólnym rynkowym dobrobycie to możliwe ;))

      Usuń
  23. oj chyba ktoś tutaj zrobił zakupy z Tołpą! :D

    OdpowiedzUsuń
  24. ten krem brzozowy muszę kupić, a peeling sylveco uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  25. Widzę kilka produktów z Tołpy,nie mogę przekonać się do produktów z tej firmy, miałam raz krem który okazał się totalnym bublem i dlatego teraz omijam te kosmetyki :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A który to taki niedobry? Ja miałam dwa ich kremy i jeden lepszy od drugiego ;))

      Usuń
  26. Miałam kiedyś ten krem brzozowy z betuliną nie przepadałam za nim, był dla mnie zbyt tłusty i lekko zapychał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co mnie nie zapchał ale co do tłustości to nie mogę się nie zgodzić...

      Usuń
  27. Dziękuję bardzo za wymienienie mnie w poście jako "głównej kusicielki marki Sylveco" :D hahaha, jakież to prawdziwe :)
    Widzę, że u Ciebie Sylveco budzi mieszane uczucie. Popróbuj jeszcze potestować te kosmetyki, one wymagają czasu :) A jak jednak Twoja skóra się z nimi nie polubi- trudno, to, co pasuje jednym, innym niestety ale może nie pomóc wcale :)
    Co do kremu brzozowego z betuliną- stosuj go bardzo cieniutką warstwą, albo nakładaj co 2 dni naprzemian z jakimś lżejszym kremem ;) Często taka kuracja pomaga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do kremu właśnie widzę że im mniej tym lepiej :) Dobrze mi się go używało na skórę zwilżoną wodą różaną ale mi wyszła i póki co próbuję z tonikiem ale to nie to.

      Usuń
  28. z powyższych miałam tylko żel do twarzy z YR, często do niego wracam :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Na krem matujący Ziaji muszę się skusić, a tonik nawilżający z YR mam i ja. Bez większego nawilżenia of kors.

    OdpowiedzUsuń