O trzech SŁABYCH tuszach do rzęs | ESTEE LAUDER Sumptuous | CLINIQUE Hight Impatc | RIMMEL Extra POP Lash

marca 09, 2015

Moje rzęsy nie należą do najpiękniejszych. Są cienkie (ale dosyć długie), jasne i proste jak druty. Niewiele tuszy potrafi zrobić z nimi coś i często nawet polecane i chwalone maskary u mnie zupełnie się nie sprawdzają. Dziś o trzech, które nie zachwyciły mnie zupełnie.



 RIMMEL Extra POP Lash 
Najtańsza z całego zestawienia, zapłaciłam za nią w porywach do 8 zł. Zbiera dobre opinie na KWC co też zmotywowało mnie do jej zakupu. Zawiodłam się srodze. Niewątpliwym (i jedynym) jej plusem jest szczoteczka. Jest wykonana z klasycznego krótkiego włosia, zwężana w kształt stożka. Dobrze manewruje się ją z kącikach i na dolnych rzęsach. Jednak działanie... Aby osiągnąć satysfakcjonujący mnie efekt dzienny (czyli lekko podkreślone, pogrubione rzęsy) muszę użyć aż trzech warstw. Maskara była nieprzyjemnie gęsta od momentu otwarcia, jej nadmiar zbierał się na końcu szczotki. Trwałość nie powala, po paru godzinach noszenia funduje mi piękną pandę. Nie kruszy się (marne pocieszenie). Swego czasu używałam wyłącznie tuszy tej marki jednak zauważyłam, że jakieś 4-5 lat temu wybitnie przestały mi służyć. Powrót też się nie udał... cóż, zdarza się.

CLINIQUE Hight Impact
Moje pierwsze podejście do tuszu z wyższej półki. Skusiłam się na miniaturę (na szczęście) za ułamek ceny opakowania pełnowymiarowego. W przypadku tego tuszu szczoteczka podoba mi się mniej. Włoski są przyjemnie miękkie jednak jest ona dla mnie odrobinę za krótka i zbyt 'pękata' przez co trudniej dotrzeć mi do kącików. Moje pierwsze użycie tej maskary zakończyło się potokiem łez i zmywaniem całego makijażu. Każde kolejna również - jednak byłam o tyle mądrzejsza, że próbowałam tuszować nim rzęsy wieczorem, po demakijażu ;) Gdy po paru miesiącach skazałam ją na śmietnik chcą dać jej ostatnią szansę okazało się, że moje oczy ją zaakceptowały więc postanowiłam jej poużywać. Tusz na początku był baaardzo mokry, później zgęstniał na tyle, że nadawał się do użytku. No i co? I nic. Nawet po trzech warstwach trudno uzyskać jakikolwiek efekt. Rzęsty są jedynie pokolorowane. Nie wydłuża, nie pogrubia. Nic nic nic... Na plus - nie rozmazuje się i nie kruszy. Kosztuje 29 zł za 3,5 ml

ESTEE LAUDER Sumptuous
Mam trzy miniatury. W tym tuszu drażni mnie szczoteczka. Klasyczna z włosia. Jednak włosie ułożone jest stosunkowo rzadko, jest twarde a sama szczotka jest dosyć długa. O ile świetnie obejmuje górne rzęsy tak tuszowanie nią dolnych jest frustrujące. Jeśli mowa o efektach są całkiem przyzwoite. Tusz lekko rozdziela rzęsy, nadaje im objętości, wydłuża. Rzęsy są przyjemnie sprężyste i nieobciążone. Nie pogrubia ich jednak i dwie porządne warstwy (w porywach do trzech) są niezbędne. Nie da się nim jednak osiągnąć efektu wow. W ciągu dnia znika. Nie kruszy się i nie rozmazuje ale widocznie traci na swojej intensywności. I w sumie gdyby ten tusz kosztował ludzkie pieniądze może i bym się skusiła w dalszej przyszłości na kolejne opakowanie ze względu na efekt  ale... kosztuje on 140 zł za 6 ml. Serio? :D

Wszystkie tusz zmywają się bezproblemowo. Każdy miałam w odcieniu czarnym. Żaden z nich nie dawał intensywnego koloru :(

RIMMEL * CLINIQUE * EL | EL * CLINIQUE * RIMMEL

Znacie którąś z tych maskar? Jak sprawdziły się u Was?

You Might Also Like

57 komentarze

  1. Znam tylko CLINIQUE Hight Impact. Dostałam kiedyś miniaturkę za stary tusz. Masz rację, nie powala...

    OdpowiedzUsuń
  2. miałam 2 miniaturki Cliniq, po pierwszej byłam mega zadowolona, ale druga już tak dobra nie była... nie wiem czy coś zmienili w formule tuszy czy co... ale działanie było zupełnie inne :(
    a tuszy z Rimmela nie kupuję bo jeszcze żaden mi się nie sprawdził ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez sensu ale coś podobnego miałam z MA Essence - najpierw szał a potem dupa.
      Rimmela uwielbiałam ale no...

      Usuń
  3. Nie miałam żadnej z wymienionych przez Ciebie i czuję, że nie będę mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. wolałabym zobaczyć na oczku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pomyślałam nad zakupem High impact z Clinique, ale chyba jednak z niego zrezygnuje. Po tym co napisałaś zdecydowanie nie mam zamiaru marnować na niego pieniędzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem nie warto... Co jakiś czas w Sephorze można dostać miniaturę za opakowanie po innym tuszu więc warto poczekać ;)

      Usuń
  6. Nie testowałam żadnego z nich. Ale od siebie mogę polecić tusz Lumene Hypnose Doll eyes. Sztoteczka w kształcie stożka. Dociera do najkrótszych rzęs, ładnie je podkręca, wydłuża i pogrubia:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki za ostrzeżenie przed bubelkami ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Będę wiedziała czego unikać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam High Impact, jest taka se, okay, ale bez szaleństw. Tez mam miniaturę i dużego opakowania nie planuję

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam kiedyś High Impact i moje odczucia były zupełnie inne :) Przepięknie podkreślał rzęsy, a przy 2-3 warstwach również je pogrubiał :) Ale w jednym z komentarzy wyżej dziewczyna napisała, że na początku była z niego zadowolona, a później już nie, więc może kwestia serii...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może :) Szkoda, że u mnie się nie sprawdził bo nawet tych trzech dych mi żal :P

      Usuń
  11. Nie znam żadnej z tych maskar.

    OdpowiedzUsuń
  12. High Impact wdł mnie jest całkiem dobry ;) dzieje się w sumie że masz inne odczucia:) pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam miniaturę High Impact, ale nie widziałam żadnego efektu :/

    OdpowiedzUsuń
  14. bardzo ciekawa tubka w tym 3 tuszu :) mam teraz w zapasie tusz clinique i jestem bardzo go ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tusz pełnowymiarowy ma 'normalne' opakowanie :)

      Usuń
  15. Żadnego z nich nie miałam i raczej mieć nie będę ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. mnie high impact robi firany!bardzo jestem z niego zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie znam tych tuszy, ale widzę ze nic nie straciłam. Poza tym preferuję silikonowe szczoteczki.
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi to raczej obojętne, byle by osiągnąć satysfakcjonujący mnie efekt ;))

      Usuń
  18. Tusz za 140 zł to ju powinien być naprawdę luksusowy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żółty tusz Lovely za dychę daje u mnie lepszy efekt więc no..

      Usuń
  19. No to kicha z tymi tuszami. Nie miałam żadnego i już wiem, że powinnam na nie uważać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile Rimmel to niewielkie ryzyko finansowe tak kupić pozostałe i się naciąć to można się wkurzyć :)

      Usuń
  20. No to kiszunia z tymi tuszami. Już wiem czego unikać na przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń
  21. miałam miniaturkę HI z Clinique. też mi nic nie urwało

    OdpowiedzUsuń
  22. ESTEE LAUDER Sumptuous bardzo lubię, u mnie spisuje się rewelacyjnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetnie :) ale ty chyba nie masz aż tak paskudnych rzęs z natury? :)

      Usuń
  23. No bardzo szkoda, że się nie sprawdziły :/
    Pozdrawiam serdecznie, czy mogłabyś kliknąć w lovelyshoes.net w TYM poście? :))

    OdpowiedzUsuń
  24. Niestety nie znam żadnego z tych tuszy i myślę,że już nie poznam;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie znam żadnego z tych tuszy. Obecnie zużywam tusz Kobo, w kolejce czeka już L'Oreal False Lash Wings. Ale moim ulubieńcem nadal pozostaje Oriflame WonderLash Mascara.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nigdy nie miałam tuszu Oriflame :)

      Usuń
  26. Dobry post :-). Nie miałam żadnj z tych maskar.
    Tusze to takie postępne potwory, które u jednych będą pięknie działać a u innych totalnie za cholerę - nie lubię tego. Ja na razie nie znalazłam takiej, która by mnie powaliła. Z wyższej półki podoba mi się z Armaniego Eyes to kill ale cena jest jak dla mnie zbyt wysoka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele zależy od rzęs niestety. Im paskudniejsze tym o dobry efekt trudno...

      Usuń
  27. Nie mialam żadnej bo używamy tylko cieniutkich silikonowych szczoteczek tez niby mam cienkie i jasne ale w miarę długie (jednak rzadkie) ale na szczęście same się podkrecaja. Na masakrach rimmela ogólnie sie przejechalam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maskarach* (Oh cudowna autokorekto!)

      Usuń
  28. Nie miałam żadnej z nich, ale jeśli chodzi o maskary to uważam, że nie trzeba przepłacać, bo te tańsze są świetne i czasem nawet lepsze od wysoko-półkowych.

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie znam żadnej z nich ale po Clinique i EL bym się spodziewała więcej.

    OdpowiedzUsuń