wtorek, 24 lutego 2015

Pharmaceris F | Podkład szyty na miarę

Gdy tylko pojawiła się okazja przetestowania podkładów marki Pharmaceris nie wahałam się. Pierwszym jaki kupiłam był podkład intensywnie kryjący, który używałam (z powodzeniem!) którejś zimy. Nie tak dawno sięgnęłam po podkład nawilżający antyoksydacyjny z sylimaryną SPF20 a kilkanaście dni temu w moje ręce wpadły dwa kolejne (i ostatnie już w ofercie producenta) podkłady: matujący zwężający pory SPF25 oraz ochronno-korygujący z najwyższą ochroną SPF50+. O trzech ostatnich dziś kilka słów będących w dużej mierze pierwszym wrażeniem więc szykujcie się na kolejną pełną recenzję w ciągu najbliższych miesięcy :)
Dla przypomnienia: posiadam skórę mieszaną, przetłuszczającą się w strefie T i normalną na policzkach.



Zacznę od kwestii spójnych dla wszystkich produktów czyli opakowań. A te pod względem wizualnym podobne są do innych kosmetyków tej marki. Podkłady zapakowane są w kartoniki na których znajdziemy wszystkie informacje niezbędne dla użytkownika a sam fluid gości w wygodnym opakowaniu typu air less gwarantującym nam higieniczne użytkowanie. Opakowania są nieprzejrzyste jednak wystarczy delikatnie podważyć denko by kontrolować stan użycia.
Fluidy dostępne są w aptekach w bardzo przyzwoitych jak na podkłady apteczne cenach (30-50 zł) oraz w sklepie producenta [KLIK].

FLUID OCHRONNO-KORYGUJĄCY Z NAJWYŻSZĄ OCHRONĄ SPF50+
Mój w odcieniu najjaśniejszym - Ivory 01 - jednym z dwóch dostępnych w ofercie.

Miłości moja. Miałam na niego chęć od momentu gdy po raz pierwszy wpadł mi w oczy. Bo połączenie podkładu (tak, podkładu a nie kremu tonującego) z filtrem wydało mi się pomysłem tak prostym i oczywistym i tak idealnie dopasowanym do moich potrzeb, że z automatu wskoczył na moją zakupową listę. Nie lubię filtrów. Męczy mnie ich aplikacja, konieczność odczekania do ich wchłonięcia, bielenie, często konkretna konsystencja i mimo, że wiem jak są skórze potrzebne i że warto je stosować tak niestety za chorobę nie jestem w tym systematyczna.
Jednak ze względu na specyfikę typowego kremu z  filtrem bałam się, że podkład okazać się może błyszczącą i ciężką porażką. O dziwo - nic bardziej mylnego. Podkład jest gęsty i bardzo kremowy dzięki czemu sama aplikacja jest przyjemnością. Nie roluje się na skórze niezależnie czy nakładam go palcami (najczęściej) czy pędzlem (u mnie skunks). Daje typowe, porządne średnie krycie. Bez problemu poradził sobie z zakryciem zadrapań na skórze jednak w przypadku wielkich bub nie obejdzie się bez korektora. Wykończenie jakie zostawia jest bardzo przyjemne - lekko satynowe i mokre. Podkład nie zastyga na skórze, więc w moim przypadku nie obejdzie się bez matującego pudru w strefie T. Dobrze współpracuje ze wszystkimi pudrami jakie posiadam. Trwałość ma przyzwoitą. Zdarzało mi się go nosić po kilkanaście godzin i obywało się bez większych poprawek.
Są jednak dwie kwestie sporne. Pierwszą jest kolorystyka - dostępne są wyłącznie dwa odcienie (w innych wersjach trzy) jednak najjaśniejszy (który posiadam) jest stosunkowo jasny i osoby blade (choć nie białe) nie powinny narzekać. Widoczne są w nim żółte tony. Drugą kwestią jest fakt, że w przypadku osiągnięcia pełnej ochrony przeciwsłonecznej tak jak i w przypadku standardowych kremów trzeba by go aplikować w ilości większej niż typowy podkład. Ja jednak wychodzę w założenia, że lepiej filtra nałożyć mniej niż wcale.



FLUID MATUJĄCY ZWĘŻAJĄCY PORY SPF25
Mój w odcieniu najjaśniejszym - Ivory 01 - jednym z trzech dostępnych w ofercie.

Na temat tego podkładu mam niestety na chwilę obecną najmniej do powiedzenia. Nie ze względu na jego działanie bo to wcale nie zapowiada się tragicznie jednak kolorystyka nie zachwyca :( Najjaśniejszy z odcieni jest stosunkowo ciemny (najciemniejszy ze wszystkich wersji), wpada w pomarańcz więc w przypadku mojej bladej, nieskalanej na chwilę obecną samoopalaczem skóry potestować go mogłam tylko w domu, żeby nie rozbawiać społeczeństwa odcinającą się białą szyją ;) Sam podkład podobnie jak wersja ochronna jest gęsty jednak wydaje się być też bardziej suchy i rozprowadza się odrobinę mniej przyjemniej. Jednak nie jest to znów jakoś bardzo męczące czy problematyczne. O dziwo, mimo swojej konsystencji nie zastyga on na skórze co w przypadku podkładu matującego jest dla mnie minusem. No i producent obiecał nam to pudrowe zmatowienie... Potrzebuje on dodatkowej, porządnej dawki pudru w strefie T. Jednak zgodzę się co do właściwości zwężających pory a raczej ogólnego wygładzenia skóry. Nie zmaga jej przetłuszczania. Nie wymaga większych poprawek w ciągu dnia i spokojnie przetrzyma na skórze obiecanych 10 godzin. Krycie określiłabym jako średnie.
Muszę przyznać, że przypomina mi on znany i lubiany (szczególnie przeze mnie :D) podkład Lirene City Matt, który jednak wygrywa z nim ceną.


FLUID ANTYOKSYDACYJNY Z SYMILARYNĄ SPF20 NAWILŻAJĄCY.
Mój w odcieniu najjaśniejszym - Ivory 01 - jednym z trzech dostępnych w ofercie.

Ten dla urozmaicenia gości u mnie najdłużej i nie raz uratował mi tyłek tej zimy. Chociaż trudno ten podkład nazwać podkładem bo w moim odczuciu to raczej krem tonujący ze względu na jego lekkie (w kierunku do średniego) krycie. Ma przyjemną kremową konsystencję, łatwo aplikuje się na skórze. Daje typowe mokre wykończenie, potrzebuje matującego pudru. Nie utrzymuje się zbyt długo na mojej skórze (przypominam, mieszana) i wymaga poprawek w ciągu dnia. Jednak trudno mi go zdyskwalifikować z tego powodu bo moja skóra raczej nie wpisuje się w kanon 'potrzebuję podkładu nawilżającego'. Co nie zmienia faktu, że tenże fluid bardzo fajnie spisuje się u mnie w momentach, gdy skóra woła pić więc myślę, że skóry suche będą z niego na prawdę zadowolone właśnie ze względu na dodatkową warstwę nawilżania jaki ten podkład zapewnia. Plus za właściwości antyoksydacyjne jednak nie zaobserwowałam ich gołym okiem. Najjaśniejszy kolor nie zachwyca swoją bladością jednak mimo, że jest ciemniejszy niż wersja ochronna z moją skórą stapia się tak samo dobrze ze względu na obecność żółtych tonów. A tych ma wiele i osoby ze skórą w neutralnym lub chłodnym odcieniu raczej powinny go sobie darować.





Żaden z podkładów nie spowodował pogorszenia stanu skóry - zapchania czy jej wysuszenia.

Jeśli mowa o potrzebach moich i mojej skóry zdecydowanie w tym starciu wygrywa wersja ochronno-korygująca z wysoką ochroną przeciwsłoneczną. 

A Wy znacie, któryś z tych produktów? Macie względem nich podobne odczucia? :)

50 komentarzy:

  1. Ja mam na razie swój ulubiony :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Żadnego nie miałam, super, że nie zapchały :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyglądają mi na strasznie ciężkie, ale odcienie fajne i fakt, że nie zapychają na plus :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie są to podkłady lekkie ale to też nie killery typu Color Stay ;) Są gęste i kremowe :)

      Usuń
  4. Obawiam się, że mogłyby się u mnie nie sprawdzić :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Wielki plus, że nie zapychają, i nawet byłabym w stanie dobrać odcień :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie wypróbowałabym ten ochronny, generalnie lubię podkłady pharmaceris :)

    OdpowiedzUsuń
  7. fajne podkłady i bardzo mi się podoba wysoki filtr, ale te odcienie, może zmienią to jak zrobi się cieplej dodadzą parę nowych kolorów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co pamiętam odcień podkładu kryjącego jest najjasniejszy ale nie mam okazji porównać naocznie ;))

      Usuń
  8. Próbowałam już wszystkich wersji i są świetne :) Od kliku lat towarzyszą mi nieprzerwanie i zawsze mam je w kosmetyczce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie wersja ochronna na pewno zastanie na dłużej :)

      Usuń
  9. lubię te podkłady ;)
    daawno ich nie miałam, muszę to zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czaiłam się na nie....ale jakoś tak wyszło, że kupiłam jeszcze inny podkład :P Może kiedyś i na te przyjdzie pora :D

    OdpowiedzUsuń
  11. generalnie nie lubię podkładów, ale miałam kiedyś pharmaceris i byłam nawet zadowolona. to była jakaś wcześniejsza wersja kryjący czy coś;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie maluję się na co dzień ale podkład muszę mieć ;)

      Usuń
  12. jedyny podklad jaki mogę uźywać to Mabylline Fit Me w sztyfcie. po innych od razu swędzi mnie skóra twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję :< Na ten Fit Me miałam ochotę ale jednak wolę standardową płynną formę podkładów.

      Usuń
  13. Ja miałam podkład z tej serii już nawet nie pamiętam jaką miał nazwę ale byłam bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam podkład z tej firmy. SA przystępne cenowo a bardzo dobre :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, ceny mają przyjemne jak na podkłady apteczne :)

      Usuń
  15. Mnie najbardziej ciekawi wersja matująca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się trochę poopalam to go mocniej potestuję i na pewnie napiszę o nim coś więcej :)

      Usuń
  16. A znowu moja skóra nie przepada za składami Pharmaceris`u :P U mnie sprawdzają się podkłady mineralne, które są złożone z samych filtrów (dwutlenku tytanu oraz tlenków żelaza) oraz barwników mineralnych. Co komu pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z minerałów mam podkład LL i AM w wersji kryjącej. Pierwszy lubię bardzo ale jednak nie zawsze chce mi się nim 'bawić' ;)

      Usuń
  17. Nie miałam nic z firmy Pharmaceris, a podkładu to chyba nie prędko spróbuję bo mam ich tyyyyle, że nie mogę zużyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolorówka nieznośnie się rozrasta, coś o tym wiem :D

      Usuń
  18. Nie miałam tych podkładów, ale za to lubię ich kremy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Miałam wersję matującą i moim zdaniem Lirene City Mat jest o niebo lepszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaintrygowałaś mnie. Ale muszę przyznać, że City Matt trudno przebić - dawno nie miałam tak dobrego podkładu :)

      Usuń
  20. podkład z filtrem?to coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. uwielbiam ochronny a matujący dałam mamie - ona jest sporo ciemniejsza, więc powinien jej podpasować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama też zbiera ode mnie za ciemne podkłady :D

      Usuń
  22. muszę kiedyś wypróbować ochronny :)

    OdpowiedzUsuń
  23. matujący jest tez dla mnie za ciemny, wolę odcień ochronnego i ten w pełni mnie zadowala, nie tylko odcieniem:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Oj, te odcienie raczej za ciemne dla mnie, nawet ochronny... Dla mnie nawet CS 150 jest teraz za ciemny :) Ale filtr Vichy matujący SPF50 polecam z całego serca, bije na głowę wszystkie bielące tłuściochy, dla mnie to ideał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem blada ale żółta wiec wszelkie mocno żółte produkty jakoś się ze mną zlewają. Na szczęście :D
      Na filtr Vichy mam ochotę ale cena mnie lekko przeraża :D

      Usuń
  25. Tak patrzę i myślę, że moze ten ochronny nadałby się i dla mnie. Tylko próbki bym potrzebowała, żeby sprawdzić czy nie będę wyglądała jak chińczyk po jego uzyciu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że z probką moze być problem. Jakiś czas temu na nie polowałam i w aptekach mieli tylko testery :<

      Usuń