piątek, 30 stycznia 2015

Denko | STYCZEŃ 2014

Denko | STYCZEŃ 2014
Wracam. Mimo buntu mojej elektroniki (komputer + telefon wzięły i zdechły...). Chociaż kolejny post pojawi się najwcześniej za kilka dni :( Zaczynam od denka. Sporego na szczęście bo niestety z zakupami w tym miesiącu zaszalałam tak, że trochę wstyd mi je publikować. Ale pewnie je pokażę - za karę ;) Niech no ja tylko to zgromadzę w jednym miejscu...

Legenda:
* Hit/ miłość/ ulubieniec. Produkt po który sięgam od dłuższego czasu, który mnie zauroczył, który w jakiś sposób pozytywnie wyróżnia się w śród ogromu kosmetyków dostępnych na rynku.
* Pewnie kupię ale... nie nazwę tego produktu hitem/zastąpiłam go czymś innym/waham się/znudził mi się/nie wpisuje się w moje obecne potrzeby/szkoda mi aktualnie na niego pieniędzy/ma słabą dostępność itp - czyli nie jest zły ale istnieje prawdopodobieństwo, że kolejny zakup odłożę w czasie albo w międzyczasie znajdę mu lepszego zastępce.
* Nie kupię. Bo nie. Bo jest bublem/bo nie działa/bo robi mi krzywdę/nie odpowiada mi stosunek ceny do jakości/ bo znam lepsze.


Palmer's peeling do twarzy posiadał drobinki dwóch wielkości zatopione w kremowej bazie. Produkt bardzo przyjemny jednak jest tyyyle peelingów na rynku, które chciałabym przetestować, że raczej nie ponowię zakupu. Za to kusi mnie oczyszczająca maska z tej serii.
RECENZJA
Pharmaceris A pianka myjąca nie zachwyciła mnie o czym już pisałam w jej recenzji. Jedak zauważyłam, że z czasem moja skóra przyzwyczaiła się do niej i przestała reagować ściągnięciem. Co nie zmienia faktu, że raczej nie kupię kolejnego opakowania ze względu na wysuszanie skóry. Była bardzo wydajna.
RECENZJA


E-naturalne.pl Olejek myjący awokado, róża spisał się u mnie dobrze. Skutecznie i delikatnie zmywał ze skóry każdy makijaż jednak powodował delikatny dyskomfort jeśli mowa o demakijażu oczu. Na chwilę obecną mi się przejadł - jest strasznie wydajny - jednak w dalszej przyszłości po tego typu olejek chętnie sięgnę.
Lirene DNA Protect krem na dzień będę wspominać miło. Lekki, rozświetlający, jednocześnie dobrze nawilżający. Całkiem nieźle trzymał mi się na nim makijaż. Na minus opakowanie - przydała by mu się pompka.
RECENZJA


Lirene DNA Protect krem na noc uwielbiam! Poradził sobie z moją skórą w czasie używania kwasów. Świetnie nawilżał, odżywiał i łagodził. Nie obciążał skóry. Chętnie kiedyś do niego wrócę.

Sylveco pomadka peelingująca mimo, że zbiera w sieci ogrom pozytywnych opinii mnie nie zachwyciła. Niestety. Ni to pomadka, ni to peeling. Dla mnie niewarta nawet tych kilku złotych i nie planuję kolejnego zakupu. Dodatkowo była tragicznie niewydajna.


Green Pharmacy szampon do włosów suchych to mój ulubieniec. Łagodny dla skóry głowy, jednocześnie dobrze oczyszczający. Niezbyt wydajny za to widzę jego właściwości pielęgnujące jeśli mowa o włosach. Na pewno do niego wrócę.
RECENZJA

Eva Naturia szampon zawiódł mnie. Od tego typu szamponów wymagam gruntowego oczyszczenia skóry i włosów a ten niestety tego nie robił. Nie robił też krzywdy ale nie spełnił moich oczekiwań.

Joanna Argan Oil serum to jedyny produkt z całej serii, który okazał się być rewelacyjny. Moje włosy pokochały to serum i na pewno do niego wrócę gdy zużyję zapasy.
RECENZJA

Syoss Volume lakier do włosów. Nie używam lakierów na co dzień jednak gdy po jakiś sięgam od dłuższego czasu to właśnie ten. Lubię go za delikatny i naturalny efekt na włosach. Utrwala przeciętnie jednak ze względu na brak duszącego zapachu (nienawidzę!) jeszcze u mnie zagości. Chociaż najpierw spróbuję chyba ten malinowy z niepamiętamskąd.


Balea żel pod prysznic. Przeciętniak o przyjemnym zapachu.

On-Line żel pod prysznic/płyn do kąpieli (denko z grudnia) okazał się być bardzo przyjemnym produktem. Mocna piana, przyjemny zapach, spora wydajność. Neutralny dla skóry o przyjemny zapachu. Przetestuję inne wersje zapachowe.

Finalle żel pod prysznic - to moja kolejna butelka, zużyta jako mydło do rąk. Żel jest słaby - wodnisty i niewydajny ale kocham jego zapach. Niby morela z pomarańczą, w rzeczywistości morela z nutą mleka. Coś pięknego *-*


Bania Agafii masło do ciała muszkatołowe to cudowny produkt w śmiesznej cenie. Pokochałam w nim wszystko - zapach, konsystencję i działanie. Na chwilę obecną używam inny wariant zapachowy ale na pewno jeszcze się u mnie pojawi.
RECENZJA

Lirene Emolient balsam do ciała okazał się być przyjemnym produktem drogeryjnym. Faktycznie nawilżał skórę jedak nie do końca przypadł mi do gustu jego zapach.
RECENZJA

India krem do rąk - lekki, nawilżający, szybko się wchłaniał. Dla mnie teoretycznie za lekki jak na obecną porę roku jednak mało zimy tej zimy i udało mi się go zużyć.
RECENZJA

Neutrogena krem do rąk - słabe to to jak nieszczęście na dodatek zapach ma wątpliwej urody. Zawzięłam się i go wymęczyłam ale niiiiigdy więcej.
RECENZJA

Lirene Stop 20% Urea krem do stóp - przyjemny chociaż wolałam wersję z 30% urea. Mam kolejne opakowanie w zapasie więc pewnie pojawi się jego recenzja.


Yves Rocher Kokos woda toaletowa. Moja jeszcze w starym opakowaniu. Zapach, który raz kochałam a raz nienawidziłam ;) Zużyłam ją bardzo długo i do wariantu kokosowego już nie wrócę. Ale wpadła mi w tym miesiącu w ręce wersja waniliowa i kusi mnie jeszcze brzoskwinia.

Next Adore woda toaletowa. Zapach w stu procentach mój. Jednak niestety nie mam już do niej dostępu (o ile nadal jest w sprzedaży bo kupiłam ją ponad dwa lata temu). Nie była droga, butelka 100ml kosztowała zaledwie 10 funtów. Będę tęsknić :(

Olejek rozświetlający Avon - jedyny wyrzutek tego denka. I dziwię się, że do kosza poleciał tak późno. Ze względu za zawartość alkoholu podrażniał - dla mnie nie do użytku.
RECENZJA


A jak tam Wasze denka? :)

niedziela, 18 stycznia 2015

Bania Agafii | Peeling do ciała solny, odchudzający

Bania Agafii | Peeling do ciała solny, odchudzający
Uwielbiam peelingi. Do twarzy, do całego ciała, do rąk i stóp. Mam do nich ogromną słabość od zawsze więc kupuję kolejne i kolejne. Dziś o produkcie rosyjskim który okazał się być całkiem przyjemnym kosmetykiem o dobrym składzie.


Opakowanie peelingu to standardowy plastikowy słoik wyglądam spójny z pozostałymi produktami Banii Agafii. Konsystencja jest całkiem przyjemna - gęsta chociaż nie zbita. Baza peelingu jest żelowo-olejowa, drobinki to przede wszystkim spore kryształki soli. Produkt w opakowaniu wygląda... smacznie. Jak truskawki zmiksowane z odrobiną jogurtu za sprawą niewielkich pestek i rozbielonego czerwono-różowego koloru. Zapach ma dosyć specyficzny, ja czuję tam i las i kwiaty i nutę czarnych owoców. Jest dosyć słodki, delikatny i niemęczący. Nie zostaje na skórze.
Jeśli mowa o działaniu - to naprawdę porządny zdzierak. Ze względu na duże drobinki soli bardzo mocno zdziera naskórek jednak baza w jakiej są zatopione łagodzi skórę przez co nie pojawiają się na niej podrażnienia (co przytrafia mi się w przypadku peelingów solnych, niestety). Jest wygodny w użyciu: drobiny nie rozpuszczają się, dzięki klejącej się bazie trzymają się skóry. Peeling nie pozostawia tłustej warstwy. Mimo wysokiej zawartości masła shea nie zauważyłam właściwości pielęgnacyjnych jednak nie wysusza on też skóry. Na działanie odchudzające nie liczę i nie liczyłam więc pozwolę sobie tylko stwierdzić - nie, nie schudłam ;)
Czy warto? Moim zdaniem warto. Przy okazji. Ze względu na dobre działanie i przyjemny skład. Opakowanie o pojemności 300 gramów kosztuje w granicach 15 zł. 


wtorek, 13 stycznia 2015

Lirene | Płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu

Lirene | Płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu
Odkąd na rynek weszły płyny micelarne jestem im wierna. Dla mnie to jedyna słuszna opcja jeśli mowa o codziennym demakijażu oczu, gdy stosuję kosmetyki niewodoodporne. Moim ulubieńcem przez lata był płyn Be Beauty. Był? Chyba tak. Mam wrażenie, że niestety przestał on być neutralny dla mojej skóry i mimo, że nie piecze, nie szczypie i nie powoduje innych tragedii wydaje mi się, że moja skóra lubi go jakby mniej. Dlatego też po dziesiątkach butli czas na przerwę i testowanie czegoś innego. Na pierwszy ogień poszedł micel, który otrzymałam i którego pewnie sama bym nie kupiła. Jak się okazało - i dobrze bym zrobiła ;))



Podoba mi się opakowanie tego micela. Jest charakterystyczne dla marki Lirene, wykonane z dobrej jakości plastiku, estetyczne. Nie mam zastrzeżeń co do zamknięcia - łatwo się otwiera i jest trwałe.
Zdaniem producenta to produkt uniwersalny, do każdego typu skóry, który ma oczyszczać a jednocześnie przywracać jej komfort, tonizować, odświeżać i łagodzić. Hm hm. I tak i nie. Jeśli mowa o jego właściwościach pielęgnacyjnych jest to produkt na piątkę z plusem. Jest niesamowicie łagodny i faktycznie skórę łagodzi. Nie wysusza, jest bardzo łaskawy dla okolic oczu. Faktycznie delikatnie odświeża. Nie mam mu pod tym względem nic do zarzucenia. Ale... ten micel nie jest w stanie poradzić sobie z lekkim makijażem oka. No nie. Zmywanie niewodoodpornego tuszu trwa długo i kończy się domywaniem żelem (lub pandą). Z makijażem twarzy idzie mu trochę lepiej ale ja nie lubię babrać się z wacikami jeśli mowa o skórze twarzy więc nie jest to opcja dla mnie. Żeby go zużyć na wacik dodaję kilka kropel olejku - ale olej jak wiadomo rozpuści wszystko. 
Szkoda, bardzo szkoda. Bo gdyby tylko ten micel zmywał makijaż ze względu na jego łagodzącą formułę został by ze mną na dłużej. Nie jest drogi (ok. 15 zł za 200 ml), ma dobrą dostępność. Jednak wydaje mi się być trochę za mało wydajny. 



Znacie go? Sprawdził się?

sobota, 10 stycznia 2015

Miłości z tego nie ma.... Sylveco | Odżywcza pomadka z peelingiem

Miłości z tego nie ma.... Sylveco | Odżywcza pomadka z peelingiem
Czy widząc zachwyty na temat tej pomadki też zastanawiałyście się o co tyle krzyku i po którejś tam przeczytanej recenzji wiedziałyście, że musicie ja mieć? Ja tak. Cieszyłam się gdy wpadła w moje ręce ale koniec końców uważam ją za spore rozczarowanie...



Pomadka posiada klasyczne opakowanie. Wykonane jest z dobrej jakości plastiku chociaż estetyka jest zupełnie nie moja. Plus za kartonik. Sztyft wykręca się płynnie jednak gdy doszłam do końcówki zaczął się przycinać i trudno jest mi wkręcić do z powrotem.
Skład ma piękny jak i inne produkty tej firmy. Dla mnie to ogromny plus bo o ile używam też przeciętnych kosmetyków drogeryjnych tak naturę cenię sobie bardziej. Sylveco jest firmą rodzimą. Plus numer dwa. Cena (do 10 zł) jest przyjemna i na każdą kieszeń. Plus numer 3.
To teraz kończymy słodzenie ;) Napaliłam się na nią jak głupia i miałam wobec niej spore nadzieje. Ma odżywiać i peelingować - czego chcieć więcej? Odżywiania i peelingowania bo z tym niestety jest średnio. Ale od początku. Pomadka jest stanowczo zbyt miękka. Mamy zimę, dzięki czemu względnie trzyma formę jednak w kontakcie z ustami zaczyna się topić. O ile przejadę nią usta raz jest spoko - jeśli chcę wykorzystać jej niejako podstawową funkcję i złuszczyć naskórek zaczyna się robić nieciekawie i spora ilość osadza się na bokach sztyftu (wycieram chusteczką). Ma to też wpływ na wydajność. Pomadkę mam od miesiąca a zostało jej może pół centymetra na dnie. Jeśli mowa o efektach: faktycznie dłuższy masaż ust sprawia że są one wygładzone, drobinki cukru są ostre ale nie podrażniają. Właściwości odżywczych nie widzę. Jest to dobra pomadka ochronna, przyjemnie nawilża, lekko natłuszcza ale brakuje mi tu efektu wow. 
Sam pomysł na pomadkę peelingującą jest świetny (chociaż wtórny) jednak wykonanie niestety to porażka. Być może gdyby sztyft był twardszy a samych drobinek było by więcej (albo nie rozpuszczały się - wiadomo, jak to z cukrem) byłabym z tego produktu zadowolona. Ale nie jestem. Dla mnie to takie dziwadełko i raczej do niej nie wrócę. Wspomnę również, że nie odpowiada mi jej smak - jest bardzo mdły.






piątek, 9 stycznia 2015

Bania Agafii | Muszkatołowe masło do ciała

Bania Agafii | Muszkatołowe masło do ciała
Najwyższa pora powrócić do tematyki bloga - zapraszam Was dziś na recenzję smarowidła do ciała Bani Agafii. 



Masło zapakowane jest w wygodny słoik wykonany z plastiku. Dodatkowo posiada plastikowe zabezpieczenie (zamiast sreberka jak podejrzewam). Szata graficzna opakowania spójna jest dla innych produktów jakie oferuje nam Bania Agafii. Produkt ten ma wspaniałą, gęstą i bogatą konsystencje. W końcu kupując masło dostaję masło - a nie balsam. Przyjemnie się rozsmarowuje jednak gdy nałożymy je na zbyt wilgotną skórę lubi się lekko mazać. Nie jest to dla mnie jednak większym problemem. Masło nie jest lepiące czy tłuste. Dosyć szybko się wchłania jednak pozostawia na skórze wyczuwalną ale bardzo przyjemną warstwę. Delikatnie brudzi obrania jeśli nałożymy je bezpośrednio po obfitym posmarowaniu ciała - lepiej odczekać chociaż pół minuty żeby nie zetrzeć go ze skóry.
Zadaniem masła jest odżywienie i regeneracja. Czy sprostało obietnicom producenta? Tak. Faktycznie jest to produkt nawilżający i odżywczy. Idealny do codziennego użytku na suchej (jak obecnie moja) być może nawet do bardzo suchej skóry. Jednak nie jest to kosmetyk, który jest nie do zastąpienia.
Jednak mimo wszystko uważam to masło za odkrycie poprzedniego roku. Bo oprócz konsystencji (uwielbiam!) i działania zachwycił mnie również jego zapach. Nie pachnie on jak gałka muszkatołowa. I muszę przyznać, że blisko trzy tygodnie zajęło mi zidentyfikowanie zapachu bo wiedziałam, że skądś go znam ;) Na początku obstawiałam na lody pistacjowe Grycana ale to nie to. Koniec końców mnie olśniło: to masło pachnie identycznie Mullermilch pistacja-kokos *-* Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam. Na pewno jeszcze kiedyś u mnie zagości ale póki co kupiłam dwa kolejne warianty maseł Bani Agafii czyli pomarańczowe i amarantowe ;) Przy codziennym, obfitym wieczornym użytkowaniu wystarczyło mi na pełny miesiąc. Do kupienia w sklepach z produktami rosyjskimi (ja wierna jestem Skarbom Syberii) za +/- 15 złotych. 





poniedziałek, 5 stycznia 2015

Zbiory kosmetyczne: LAKIERY

Zbiory kosmetyczne: LAKIERY
Ostatnia część moich zbiorów. Najskromniejsza (w końcu!), najbardziej rozsądna, ciesząca moje oczy i sprawiająca mi radość. Cóż, przyznać muszę, że ostatnio pozbyłam się bez żalu 10 lakierów i wszelakich ozdób do paznokci, których nie używałam.


 Od lewej do prawej. Spora część lakierów pojawiła się na blogu więc jeśli jesteście ciekawe jak wyglądają na paznokciach pod hasłem LINK znajdziecie ich recenzję :)

pierwszy rząd:
1. Top peel-off Essence
2. Baza pro white Essence LINK
3. Top Diamond Gloss LINK

4. Cukrowy top My Secret
5. Top Sensiuqe
6. Top Safari LINK

7. Lakier Wibo Candy Shop LINK
8. Lakier KOBO LINK
9. Lakier Allepaznokcie LINK
10. Lakier MUA LINK
11. Lakier Bell LINK

drugi rząd:
12. Lakier Wibo
13. Lakieru MUA LINK
14. Lakier DOR
15. Lakier DOR LINK
16. Lakier Wibo LINK
17. Lakier Bell
18. Lakier Essence
19. Lakier Pupa
20. Lakier Allepaznokcie LINK
21. Mam też czerwień z Golden Rose ale gdzieś mi ją wcięło ;)

No i to by było na tyle. Życzyłabym sobie, żeby zbiór się drastycznie nie rozrósł. Obecna ilość lakierów jest dla mnie satysfakcjonująca - chociaż mam na oku bordo KOBO i pewnie przy najbliższych zakupach w Naturze wróci ono ze mną do domu :)

niedziela, 4 stycznia 2015

Zbiory kosmetyczne: KOLORÓWKA

Zbiory kosmetyczne: KOLORÓWKA
Dziś przyszła pora na zbiory kolorówki. Patrząc na stan posiadania innych osób (szczególnie blogerek/vlogerek urodowych) nie jest tego zbyt wiele. Jednak - o ile zapasy pielęgnacji mnie nie męczą - tak ilość produktów do makijażu jakie zebrałam mnie irytuje. Podjęłam już kroki w stronę ich minimalizacji, staram też się nie kupować nowych kosmetyków. Przyznam szczerze, że zależy mi na pomniejszeniu zbioru przynajmniej o połowę. Myślę, że za jakiś czas zrobię ostrą selekcję moich cieni i część poleci w lepsze ręce lub do kosza.  Problem mam też z pudrami, rozświetlaczami, czy różami więc tutaj skupię się głównie na ich używaniu i pewnie za jakiś czas z częścią się pożegnam. 
Marzy mi się skrajny minimalizm i brak zapasów :)

Tak kosmetyki przechowuję. Znaczy nie na swetrze na parapecie :D Tylko w koszykach Victoria Curver. Są świetne, bardzo pojemne i estetyczne :)

* Podkład nawilżający Pharmaceris
* Podkład matujący Lirene
* Krem zmieniający się we fluid Lirene (raczej oddam mamie)
* Podkład mineralny kryjący Annabelle Minerals
* Podkład mineralny Lily Lolo

* Baza pod podkład Catrice
* Korektor Match Perfection Rimmel
* Korektor Maybelline
* Kamuflaż Catrice

* Puder HD BeBeauty prasowany
* Puder ryżowy MIYO
* Sypki puder HEAN
* Puder MUA (raczej oddam mamie)
* Puder Sensiue
* Puder HD BeBeauty sypki

* Brązer Honolulu
* Brązer MySecret
* Kulki korygujące Dax
* Kulki rozświetlające Sensique
* Rozświetlacz Elf
* Rozświetlacz (cień) Essence
* Modelator Provoke
* Puder rozświetlający Catrice

* Róż Lily Lolo
* Róż Sephora
* Róż Catrice (staroć, trzymam ze względów sentymentalnych ;))
* Róż Catrice
* Róż MUA
* Róż Essence
+ próbki Lily Lolo


* Tusz Dermena
* Tusz Clinique
* Miniatura tuszu EL
* Miniatura tuszu EL
* Khol Technic
* Kredka Nyx
* Kredka Catrice
* Liner Wibo
* Liner Lovely

* Zestaw do brwi Lily Lolo
* Kredka YR
* Kredka Essence
* Cień Maybelline

 Cieni jak mrówków...
* Essence Metal Glam
* Kobo wypiekane (1/3)

* Catrice Liquid Metal i jeden z limitki
* Pigmenty Revolution (3/4)
* Lily Lolo - prasowaniec i sypki
* Eye Sorbet Essence
* Sypki Catrice

 Cieni jak mrówków...
* paleta MUA
* paleta Technic
* paletka Inglota
* paletka MAC
* paletka Catrice
* podwójne cienie Provoke

 Cieni jak mrówków...
Glambox: głównie KOBO, pojedyńczo: Essence, My Secret, Maybelline, Lovely, Catrice

* Błyszczyk Provoke
* Pomadka Maybelline
* Pomadka Be Beauty
* Pomadka Catrice
* Babylips Maybelline

Wybaczcie tragiczną jakość zdjęć. Nie ma też zdjęć pędzli (leżą brudne od świąt, od tej pory się nie malowałam) ale myślę, że napiszę kiedyś na ich temat odrębny post.

sobota, 3 stycznia 2015

Zbiory kosmetyczne: PIELĘGNACJA - wchodzicie na własną odpowiedzialność ;)

Zbiory kosmetyczne: PIELĘGNACJA - wchodzicie na własną odpowiedzialność ;)
Nazwa bloga nie wzięła się znikąd ;) 
Wiem, że miewacie zbiory i mniejsze i o wiele od mojego większe. Zapasy mam spore jednak nie napawa mnie to przerażeniem bo od zawsze zwracam uwagę na terminy ważności produktów i nie zdarza mi się aby jakiś produkt się przeterminował - no chyba, że jest tak wielkim bublem, że nie mam sumienia puścić go w inne ręce i leży czekając na kolejną szansę, która się nie pojawia. Jednak są to sytuacje tak marginalne że uważam je za wyjątki od reguły.
Jednak zbieractwo ma swoje minusy - nie często zdarza mi się kupować produkty na bieżąco co za tym idzie często moje chciejstwa 'na już' lądują w kolejce i nie mogę się nimi cieszyć (lub nie;) od momentu zakupu. No i miejsca w szafach coraz mniej. A w portfelu coraz więcej. Dlatego też bez zbędnych obietnic jednak ze sporą dozą samozaparcia ogłaszam wszem i wobec (i mam nadzieję, że za rok ten blog będzie istniał nadal), że w grudniu 2015 pokażę Wam zbiór odchudzony o jedną trzecią. Cel: maksymalnie 80 sztuk. Trzymajcie kciuki.

Mam nadzieję, że jutro pojawi się zbiór lakierowy i z kolorówką, jednak póki co rozwaliło mnie choróbsko i zrobienia czegoś ponad codzienne obowiązki napawa mnie smutkiem ;)

* oznaczyłam produkty otwarte.

wyszło

1. Olejek myjący e-naturalne.pl *
2.  Płyn micelarny Lirene *
3.  Płyn micelarny Under 20
4.  Mleczko do demakijażu Sylveco

5. Łagodząca pianka myjąca Pharmaceris *
6. Żel micelarny GoCranberry
7. Żel micelarny Under 20
8. Żel do mycia twarzy i oczu Tołpa

 9. Hibiskusowy tonik Syleco *
10. Orzeźwiający tonik-mgiełka Tołpa
11. Woda różana KTC
12. Tonik Rival de Loop

13. Krem pod oczy Biały hibiskus 30+ Tołpa *
14. Krem pod oczy 30+ Ziołolek *
15. Krem pod oczy Futuris 30+ Tołpa
16. Żel pod oczy Floslek



17. Krem na dzień Biały hibiskus 30+ Tołpa
18. Krem na dzień Czarny bez Tołpa
19. Krem na noc Czarna róża Tołpa
20. Krem na noc Futuris 30+ Tołpa
21. Krem brzozowy z betuliną Sylveco
22. Krem nawilżająco matujący 25+ Ziaja
23. Intensywny krem wybielający Pharmaceris W
25. Krem na dzień Lirene DNA Protect *
25. Krem na noc Lirene DNA Protect *
26. Krem-maska z ogórkiem Orientana

27. Olejek Magic Rose Evree *
28. Serum z kwasem migdałowym Bielenda *
29. Emulsja brązująca Nuxe *
30. Filtr 50+ Pharmaceris B *
31. Filtr 30+ Pharmaceris S

32. Peeling oczyszczający Sylveco
33. Peeling ryżowy Bania Agafii
34. Peeling Palmer's *
35. Peeling enzymatyczny Bandi *
36. Peeling enzymatyczny Bandi

37. Maseczka tonizująca Bania Agafii *
38. Maseczka na mleku łosia Bania Agafii *
39. Maseczka oczyszczająca Bania Agafii*
40. Maseczka niewiemjaka Bania Agafii
41. Maseczka niewiemjaka Bania Agafii
42. Maseczka dziegciowa Bania Agafii
43. Biała glinka
44. Maseczka Under 20

45.Odżywka do rzęs Dermena *
46. Pomadka z peelingiem Sylveco *
47. Pomadka ochronna Isana Intensiv *
48. Balsam do ust Tisane *


49. Szampon na niewiemjakim propolisie Bania Agafii
50. Szampon na kwiatowym propolisie Bania Agafii
51. Mydło miodowe Bania Agafii
52. Mydło cedrowe Bania Agafii *
53. Mydło cedrowe Bania Agafii
54. Szampon z lawendą Eva Natura *
55. Szampon z olejem arganowym i granatem Green Pharmacy  *
56. Szampon z olejem arganowym i granatem Green Pharmacy

57. Maska Kallos Algae *
58. Maska Kallos Keratin
59. Maska Kallos Blueberry
60. Maska Kallos Omega

61. Nafta kosmetyczna Anna *
62. Błyskawiczna odżywka Marion
63. Serum na porost włosów Receptury Agafii *
64. Tonik niewiemjaki Bania Agafii
65. Serum Argan Oil Joanna *
66. Olejek Argan Oil Joanna *
67. Olejek Isana *

68. Suchy szampon Hair Up
69. Lakier Syoss *
70. Pianka Syoss *
71. Styling tools root lifter Artego *

72. Żel Mango Mambo Balea
73. Żel Black Secret Balea
74. Żel White Passion Balea *
75. Żel Winterdushe Isana
76. Żel Alpen-Gluck Isana

77. Żel Be Beauty Spa Japonia
78. Żel 2w1 Sun Ozon
79. Żel Creme-ol pistacjowy Balea
80. Żel arganowy z brzoskwinią Bingo Spa

81.  Żel Creme malina z wanilią  BeBeauty
82. Żel szampańska truskawka Lirene
83. Żel poziomka z winogronem Oceania
84. Żel morela z pomarańczą Finale
85. Żel figowy On Line  *

86. Peeling do stóp Bania Agafii *
87. Peeling do stóp Bania Agafii
88. Peeling wyszczuplający Bania Agafii *
89. Żel do higieny intymnej Lirene *
90. Antyperspirant Adidas *
91. Bloker Ziaja * (brak zdjęcia)


92. Balsam Mango Mambo Balea
93. Balsam lipidowy Lirene *
94. Masło muszkatołowe Bania Agafii *
95. Masło pomarańczowe Bania Agafii
96. Masło amarantowe Bania Agafii
97. Masło Pat&Rub
98. Balsam Nina Ricci
99. Serum na dzień Spa Resort Dr Irena Eris
100. Balsam na noc Spa Resort Dr Irena Eris

101. Krem do stóp z arniką (brak zdjęcia)
102. Krem do stóp 20% Urea Lirene *
103. Krem do stóp 20% Urea Lirene
104. Krem do rąk Regeneracja Lirene *
105. Krem do rąk Odżywienie Lirene *
106. Krem do rąk z maliną nordycką Neutrogena *
107. Krem do rąk India *
108. Krem do rąk Cien * (brak zdjęcia)

109. Filtr 50+ Lirene
110. Filrt 30+ Lirene
111. Balsam Golden Charm Lirene *
112. Olejek Skin so soft Avon *
113. Body BB Lirene *
115. Chusteczka brązująca Kolastyna
115.Chusteczka brązująca Bielenda



piątek, 2 stycznia 2015

(Wielkie) zakupy kosmetyczne | Grudzień 2014

(Wielkie) zakupy kosmetyczne | Grudzień 2014

Zapraszam na kosmetyczny rachunek sumienia. Nadmienię, że grudzień u mnie pod względem zakupowym był... porażką. Kompletną porażką. Ale zawsze powtarzam, że nazwa bloga nie wzięła się znikąd a ja rozpoczęłam misję minimalizacji moich zapasów.

Swoja drogą niebawem pojawi się post z moim bieżącym zbiorem kosmetycznym. Byłby wcześniej bo nawet w połowie grudnia przygotowałam już zdjęcia i opisy ale... spójrzcie w dól ;) Się rozrósł. Ale co się odwlecze...

***

Okrycie, że merlin.pl ma punkt odbioru 10 minut (spacerem!) od mojego domu było zgubą tego miesiąca. A że dostawa do takiego punku jest bezpłatna to... Dołóżcie do tego przedświąteczne ,świąteczne i poświąteczne promocje i wyprzedaże na marki, które na mojej (nigdzie nie publikowanej) chciejliście goszczą od dawien dawna...

Zakupy numer 1: Krem pod oczy Tołpa biały hibiskus 30+, krem pod oczy z opuncją figową 30+ Ziołolek i żel pod oczy z herbatą Floslek.  Tołpa kusiła mnie od dawna, Ziołolek zbiera dobre opinie na wizażu (a potrzebowałam na już kremu o bogatej formule) a żel Flosleku używałam parę lat temu i chciałam go sobie przypomnieć :)

Zakupy numer 2: Dalej Tołpa (a co... ) Tonik-mgiełka kusiła od dawna, czwarty krem pod oczy Futuris 30+ nie był mi naprawdę do niczego potrzebny i tutaj trochę mi wstyd (ale nie zmarnuje się) oraz żel do mycia twarzy i oczu, który spodobał mi się z próbek, jednak spotkałam się z opiniami, że wysusza, więc bezpiecznie sięgnęłam po mniejsze opakowanie.

Zakupy numer 3: produkty Pat&Rub kuszą mnie od dawien dawna, więc gdy na wyprzedaży świątecznej wypatrzyłam masło do ciała relaksujące za 38zł (drogo jak na masło, względnie tanio jak na tę firmę...) to nie mogłam mu się oprzeć. I w końcu kliknęłam też krem-maskę z Orientany. Produkty tych firm chodziły za mną od miesięcy więc już mogą przestać (20zł).


Jedyne zakupy stacjonarne - Rossman. Żel Isany z pingwinkiem (3zł) dołączył do pingwinkowego mydła (no dobra, wylądował w zapasach ale niedługo jego premiera) a zasadniczo to poszłam po maseczkę pod oczy Rival de Loop (2zł) - nowość, jednak od razu wylądowała pod okiem (znaczy dwoma) i muszę przyznać, że istnieje szansa, że się polubimy ale miłości między nami raczej nie będzie.

Sklep paatal.pl wysłał mi mejlem kod rabatowy na oszałamiające 10% z okazji urodzin. Miło z ich strony bo w końcu udało mi się kupić gąbkę konjac (w dobrej cenie 10zł), na którą to polowałam od dłuższego czasu. Przy okazji do koszyka wpadł też korektor pod oczy Maybelline za 12 zł(jednak kamuflaż z Catrice pod oczami to nienajlepszy pomysł...) oraz woda różana KTC (4,5 zł). Był też olej kokosowy ale myślę, że go po prostu zjem ;))

Ostatni zakup to kosmetyczny grzech ( Project 10 Pan - przepraszam :< ) czyli puder HD w formie sypkiej BeBeauty (12zł?).

***

I tu już sobie skończyłam radosną pisaninę dopóki nie przypomniałam sobie, że kliknęły mi się też zakupy na Skarbach Syberii.

Wysyłka wyszła za darmo bo przeinaczyłam sobie gratisowe punkto-pieniądze więc no.. (Tak, sama siebie tłumaczę ;)). Wszystkie kosmetyki to Bania Agafii (lubię!). Po udanej przygodzie z masłem do ciała w wersji muszkatołowej (jak to pachnie *-*) skusiłam się na dwa pozostałe warianty czyli masło pomarańczowe i amarantowe (15zł /szt). Mydło cedrowe przygarnięte na DDD też zrobiło na mnie spore wrażenie więc kolejne opakowanie w zapasie nie zaszkodzi (15zł) a szampon na kwiatowym propolisie miał być mój już na początku miesiąca ale wymiotło go z magazynu sklepu. Jeśli mowa o produktach rosyjskich - jestem spełniona na najbliższych X miesięcy.

A tu zakupy też grudniowe, z Dnia Darmowej Dostawy [KLIK]


Copyright © 2016 KOSMETYKOHOLICZKA , Blogger