Tisane | Balsam do ust

Nie pamiętam, kiedy po raz pierwszy kupiłam ten balsam. Jednak mam wrażenie, że gości on u mnie... od zawsze. I od zawsze jest moim ulubieniem. I mimo, że jestem fanką (także kosmetycznych) zmian słoiczek tego cuda nieczęsto zdarza mi się zdradzić z innym produktem.


Opakowanie nie jest najpiękniejszym opakowaniem świata ale wcale nie ubolewam nad tym, że producent nie odświeża szaty graficznej. Bo i po co ;) Tisane to w końcu Tisane. Mimo, że wątpliwej urody jest bardzo trwałe, nie zdarzyło mi się jeszcze by coś się z nim stało - a zużyłam ich na prawdę wiele. Słoiczek nie jest najbardziej higieniczną formą aplikacji dlatego przeważnie balsamu używam w warunkach domowych (no chyba, że jest taka potrzeba to opakowanie wyrusza w świat ze mną). Jednak warto zaznaczyć, że producent wyszedł na przeciw wymaganiom klientów i stworzył wersję w wygodnym sztyfcie. Jeszcze jej nie miałam ale zamierzam to niebawem nadrobić bo kolejna pomadka do ust, którą kupiłam mnie rozczarowała.
Balsam na masełkową konsystencję, jest bogaty, lekko tłusty. Ma przyjemny, miodowy zapach jednak w smaku jest dosyć neutralny, nie zachęca do oblizywania ust (i dobrze!). Na ustach tworzy odczuwalną miękką powłoczkę i pozostaje na nich dosyć długo. Właściwości wygładzające, nawilżające i regenerujące ma ponadprzeciętne. Jest w stanie uratować nawet najbardziej styrane usta - takie po gorączce czy opryszczce. Przynosi niesamowite ukojenie. Balsamu używam codziennie na noc oraz doraźnie w przypadku problemów ze skórą ust.
Wcześniej był on dostępny tylko w aptekach, na chwilę obecną można kupić chociażby w Naturze. Kosztuje w porywach do 10 zł co jest ceną wręcz śmieszną patrząc na jego działanie. I mimo, że kuszą mnie inne smarowidła (Nuxe czy Tołpa) to zawsze gdy uda mi się zużyć taki (baaardzo wydajny) słoiczek i tak kupuję... Tisane. Jak dla mnie nie ma on sobie równych. Ot, produkt bez wad.


82 komentarze:

  1. Pomimo jego popularności, jeszcze nie używałam, ale to kwestia czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno wypróbuję :) bo ogromnie wiele pozytywnych opinii się na czytałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię, że ludzie go tak chwalą - jest bezbłędny :))

      Usuń
  3. Moja mama go używała po permanentnym makijażu ust. Chyba pani kosmetyczka jej go poleciła :)

    OdpowiedzUsuń
  4. znam i lubię ale wolę pomadki z Nivea :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie jakość pomadek Nivea na przestrzeni lat pogorszyła się drastycznie... A ich masełka to dla mnie zupełna porażka :(

      Usuń
  5. Nie miałam, może się skuszę jak skończę te co mam.

    Tak z innej beczki, nie wiem dlaczego ale nie pokazują mi się Twoje posty w zestawieniu na blogspocie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, blogspot mnie nie lubi :( Nic na to poradzić nie mogę, mam nadzieję, że to tylko chwilowy zastój ;)

      Usuń
    2. Post pojawił mi się kilka minut przed północą. Niestety nie tylko w Twoim przypadku tak mam. Nie wiem może to kwestia ilości zasubskrybowanych blogów

      Usuń
    3. Bloger ma niestety swoje kaprysy... :/

      Usuń
  6. będę musiała go w końcu wypróbować :D ostatnio kupiłam jajeczko Eos i nie jestem zadowolona, a Tisane jest jednak sporo tańszy i jak widać lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na EOSa mam ochotę ze względu na fajny kształt (chociaż pewnie prędzej kupię produkt Perfekty) ale działania tak dobrego się jednak nie spodziewam ;)

      Usuń
  7. Również pisałam o tym cudenku :) u mnie numer 1 w zimowej pielegnacji ust!

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam zamiar kupić ten balsam i właśnie wersję w słoiczku bo słyszałam, że jest najlepsza. Ostatnio się za nim rozglądałam ale nigdzie go nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczęście nie mam problemu z zakupem. Ostatnio był na promocji w Naturze :)

      Usuń
  9. Pamiętam go jeszcze ze szkoły podstawowej, uwielbiałam jego zapach i działanie. Wybaczałam mu nawet sposób aplikacji, wtedy jeszcze nie było Tisane w sztyfcie, przynajmniej nie spotkałam się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było, sztyft pojawił się całkiem 'niedawno' na rynku w porównaniu do wersji słoiczkowej ;))

      Usuń
  10. Zużyłam jakiś czas temu;) w sztyfcie niestety jest gorszy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkałam się z takimi opiniami gdy tylko wchodził na rynek co mnie zniechęciło ;) Ale koniec końców i tak chcę go wypróbować :D

      Usuń
  11. uwielbiam ten balsam :) długo czekałam z jego zakupem ale jak już wypróbowałam to momentalnie pokochałam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ymm Tisane mój ukochany:-) uwielbiam go:-) właśnie mi się skończył, dokańczam więc Alterrę ale kupię go na pewno już niedługo:-)

    OdpowiedzUsuń
  13. uwielbiam ten balsamik... i ten zapach... <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę go koniecznie wypróbować, na razie moim ulubieńcem jest nuxe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nuxe jestem strasznie ciekawa jednak jakoś mi z nim nie po drodze :D

      Usuń
  15. Wypróbować go należy, ponieważ ma same zalety prócz aplikacji, ale jest to do przejścia.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam ten balsam, ale u mnie chyba przestał już działać lub jest po prostu za słaby na zimę i słabo chroni przed zimnem. A byłam nim zachwycona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że u mnie działać nie przestanie :) Chociaż po tyyylu opakowaniach to już chyba mało prawdopodobne :D

      Usuń
  17. Miałam Tisane, lecz nie przekonał mnie na tyle, bym została przy nim dłużej. Zostaję wierna Carmexowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używałam Carmexu jednak moje usta wolą Tisane ;))

      Usuń
  18. Wersję w słoiczku również bardzo lubię, z kolei sztyft się u mnie nie sprawdził - mimo dobrego działania nie znosiłam jego aplikacji, jest tak twardy, że bardziej szarpie usta niż je pokrywa warstwą balsamu :/ A jak są popękane to już w ogóle koszmar, nie do nałożenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurde, założyłam że będzie miękki jak masełko :D Nie lubię twardych balsamów, teraz mam Isanę i mimo przyjemnego działania jego aplikacja mnie dobija :<

      Usuń
    2. No to niestety, twardy jak kamień, próbuję na niego chuchać przed nałożeniem ale to nic nie daje :/ Spierzchnięte usta jeszcze bardziej szarpie takie mocne dociskanie :/ Ja na pewno nie kupię ponownie, mimo że działanie super, to jednak aplikacja nieprzyjemna

      Usuń
  19. Fajnie, że jest wersja w sztyfcie - na taką na pewno prędzej się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, dla wielu osób słoiczkowa forma jest nie do przejścia ;)

      Usuń
  20. nie mieliśmy ale w końcu musimy się na niego zdecydować..

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeszcze nie miałam, ale zapewne kiedyś to się zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jeszcze nie próbowałam, z reguły też unikam słoiczków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do użytku domowego nie są aż takie złe ;))

      Usuń
  23. Miałam go jakiś czas temu i tez bardzo go lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. jeszcze nie miałam, opinie kuszą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych pozytywnych zbiera naprawdę wiele i wcale mnie to nie dziwi :)

      Usuń
  25. Jeśli przebije Carmex to stanie się moim ulubieńcem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście wolę go od Carmexu, wersje w sztyfcie i tubce się w ogóle do niego nie umywają, ta słoiczkowa jest całkiem w porządku ale 'to nie to' ;)

      Usuń
  26. miałam go kiedyś, chyba jeszcze w gimnazjum, a potem odkryłam inne pomadki i balsamy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też używam sztyftów, są wygodniejsze do torebki ;) Ale Tisane w domu musi być :D

      Usuń
  27. Nie miałam go, bo na szczęście nie mam problemów z ustami, więc nie kupuję pomadek pielęgnacyjnych/balsamów do ust :))

    OdpowiedzUsuń
  28. Miałam go w tamtym roku i był całkiem ok, chyba kupię ponownie, bo moje usta są obecnie w opłakanym stanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje na szczęście są w porządku ale to jego zasługa ;)

      Usuń
  29. A mi tam podoba się to minimalistyczne opakowanie :) Znam go już pewnie z 10 lat, jak nie dłużej i rzeczywiście, jest to jeden z najlepszych produktów do ust, jakie testowałam. Teraz używam wersji w szyfcie i chociaż naczytałam się niemało, że jest dużo słabsza od słoiczka, nie narzekam. Miłym zaskoczeniem dla mnie było to, że nie rozpuszcza się w kieszeniach czy pod wpływem ciepła ust, spodziewałam się, że będzie mniej zbita i bardziej podatna na uszkodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest dla Ciebie za twarda? Basia pisała, że trudną się ją rozprowadza na ustach :(

      Usuń
  30. Nie bardzo przepadam za produktami do ust w pojemniczku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że dla wielu osób taki sposób aplikacji może być nie do przejścia :)

      Usuń
  31. Nigdy go nie miałam, ale słyszałam od koleżanki że świetnie u niej się sprawdził.
    Mam aktualnie w takim słoiczku Carmex i średnio lubię taką formę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, jako produkt do użytku codziennego poza domem faktycznie aplikacja bywa problematyczna :<

      Usuń
  32. Wszyscy go tak chwalą, a ja jeszcze nie miałam...

    OdpowiedzUsuń
  33. Mój zdecydowany ulubieniec w kategorii pielęgnacyjnych mazideł do ust :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Wiele słyszałam, ale póki co się nie skusiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  35. wersja w sztyfcie bardzo spoko :) nie lubię słoiczków bo nie wygodnie mi się ich używa na zewnątrz bo potem mam palce uciapane :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i trzeba umyć też ręce przed użyciem :< Niewygodne są, to fakt...

      Usuń
  36. Mam go, całkiem fajny ale nie idealny :)

    OdpowiedzUsuń

Instagram