BUBEL | Gliss Kur: hair repair | Million Gloss | Ekspresowa odżywka regenerująca

Daleka jestem od włosomaniactwa. Moje włosy są bardzo cienkie i trudne we współpracy. Dodatkowo systematycznie je przyciemniam i rozjaśniam przez co są dosyć mocno zniszczone. W pielęgnacji ostatnimi czasy opieram się na szeroko dostępnych produktach drogeryjnych. Dziś o jednym z największych bubli na jakie się natknęłam w całym moim życiu.


Nie będę oszukiwać, do zakupy przekonało mnie urocze, choć lekko psychodeliczne opakowanie. Nie czekając na promocję za +/- 17 zł kupiłam tę odżywkę w Naturze. Według producenta jest to ekspresowa odżywka regenerująca, według mnie to zabójstwo dla włosów.
Zaczęło się niepozornie, odżywka nie obciążała włosów, ułatwiała rozczesywanie (chociaż też bez szału), jednak nie dawała żadnych efektów pielęgnacyjnych. Byłabym w stanie to przeboleć. Mniej więcej w połowie opakowania, przy systematycznym, codzienny użytkowaniu moje włosy zaczęły przypominać siano. Z dnia na dzień było coraz gorzej, doszło do tego, że włosy zaczęły mi się kruszyć na końcach.
Jeszcze raz wspomnę, że moje włosy nie były w idealnej kondycji ale kurde bez przesady.
Po odstawieniu tego produktu po kilkunastu dniach olejowania (Babydream fur mama) i częstszego niż zazwyczaj stosowania masek włosy doszły do siebie i obyło się bez gruntowej zmiany fryzury w postaci ścięcia kilku centymetrów włosów.

Wiem, że każde włosy są inne i u każdego inne produkty dają różne efekty jednak ja odradzam Wam zakup tego kosmetyku. Sama oddałam go mamie, która również nie jest z niego zadowolona, więc prawdopodobnie wyląduje w śmieciach. 

Zastąpiłam ten produkt o połowę tańszą odżywką z Marion, która na moich włosach spisuje się świetnie. Za jakiś czas napiszę o niej trochę więcej :)



You May Also Like

31 komentarze

  1. ja z gliss kura używałam zawsze tej różówej - jedwabnej - bardzo byłam zadowolona i tej przyznam szczerze chciałam też spróbować, dobrze, że jednak sie na nią nie skusiłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam różową i żółtą i byłam zadowolona :)

      Usuń
  2. Ja ogólnie, GlissKur (wszystkie ich produkty) unikam, bo nie spełniają moich oczekiwań i nadmiernie obciążają moje włosy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy jej nie miałam. Zwykle kupuję fioletową, która bardzo mi odpowiada :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Cała seria jest do kitu, miałam szampon i odżywkę i też byłam rozczarowana, hehe i też skusiły mnie ładne opakowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowania im się udały, to trzeba przyznać :)

      Usuń
  5. Miałam czarną jej wersję i niesamowicie przetłuszczała moje włosy. ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. ja nie używam, ale moja mama używa tylko innej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  7. masakra jakaś z Tą odżywką, musi w niej być jakiś składnik który Twoim włosom zupełnie nie pasuje, gliss kur używałam dawno dawno temu, szampon i odżywke do włosów farbowanych chyba z tego co pamiętam ale było to jeszcze w czasach koniec podstawówki początek liceum więc nawet nie jestem w stanie teraz nic powiedzieć na temat ich działania na moje włosy...

    OdpowiedzUsuń
  8. mam z gliss kura ale taką różową i jestem zadowolona ponieważ bez niej nie rozczeszę włosów,ale wydaje mi się strasznie napakowana chemią :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam ale inną wersję i niestety u mnie też się nie spisała ;/

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam podobne doświadczenia z Ultimate Repair, u mnie od początku robiła siano z włosów...

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, bo wygląda tak pięknie...

    OdpowiedzUsuń
  12. właśnie mi się kończy czarny Gliss Kur i miałam zamiar kupić tym razem tą odżywkę, ale teraz nie wiem czy się na nią skuszę...

    OdpowiedzUsuń
  13. nie miałam jeszcze do czynienia z firma gliss kur :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam i teraz będę sie bała jej użyć lol

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to tylko moje włosy takie dziwaczne ;)

      Usuń
  15. Kiedyś skusiłam się na tą odżywkę , lecz miała różowe opakowanie . Na początku też było wszystko ok , do czasu jak mi nie zaczęły wypadać włosy . :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Rok temu kupiłam szampon i maskę z tej czarnej serii Gliss Kur i też byłam bardzo zawiedziona ;( Po użyciu szamponu włosy były takie dziwne w dotyku, nie wiem jak nawet opisać ten negatywny efekt. W każdym razie moje włosy po kuracji szamponem i maską dalej się puszyły i nie zaobserwowałam żadnej choćby drobnej poprawy ich kondycji. Dziś Gliss Kur kojarzy mi się wyłącznie z chemią zawartą w produktach, przez te doświadczenia straciłam zaufanie do tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  17. Opis niemal identyczny z tym, co miałam, zanim odstawiłam silikony. Może nie odstawiłam ich jakoś fanatycznie i absolutnie, ale jeśli skład czegoś startuje dumnie od rzeczy kończących się na -cone, to nie uważam tego za odżywkę, tylko za nabłyszczacz.
    Do włosomaniactwa też mi daleko, lubię, jak są krótkie i mogę ich niemal nie pielęgnować ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. U mnie niestety żadne odżywki po spłukiwaniu się nie sprawdzają, za bardzo obciążają, jeśli nie od razu za pierwszym razem, to przy stosowaniu kilka dni pod rząd na pewno....Stosuję je ewentualnie wtedy, gdy myję głowę przed wieczornym wyjściem i wiem, że włosy muszą przetrwać w stanie świeżości tylko kilka godzin - wtedy takie odżywki spełniają swoją funkcję, wygładzają, dodają blasku...Na co dzień jednak na pewno nie. Teraz stosuję w ten sposób dwufazową odżywkę z Dove, ale to może raz na 2 tygodnie....

    OdpowiedzUsuń
  19. Szkoda, że trafiłaś na taki bubel, jak dla mnie Gliss Kur to bardzo przeciętna firma :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Moje włosy firmy Gliss Kur nie lubią :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zazwyczaj lubię produkty Gliss Kur ale odżywek bez spłukiwania nie używałam jeszcze. Ale opakowania tej serii są zdecydowanie najładniejsze wg mnie :)

    OdpowiedzUsuń